(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Czerwono-różowe życiorysy
Filozof
2006-01-18 09:16:35 UTC
Jacek Kuroñ

Jacek Kuroñ jest czlowiekiem wiermym zasadom. W wywiadzie dla "Tygodnika
Demokratycznego" stwierdzil: Cale swoje zycie sluzylem tym samym wartosciom.
Jeszcze calkiem niedawno mowiac o PRL wyrazal poglady identyczne jak Oleksy:
W latach 1949-51 dokonywala sie kolejna rewolucja, mianowicie bolszewizacja,
przedtem budowalismy calkiem odrebna demokracje ludowa, a potem postanowiono
to wszystko zunifikowac na wzor sowiecki.

Zwolennicy Kuronia wskazuja, ze przesiedzial w wiezieniach PRL ponad 7 lat.
Jednak czy jest to wystarczajaca rekojmia do objecia urzedu prezydenta?
Komunisci wiezili przeciez takze Trockiego, Gomulke, Zdanowa,
Spychalskiego...

Dziadowie walczyli z Giertychem, ojciec wspieral Cyrankiewicza

Wywodzi sie z rodziny o silnych tradycjach lewicowych. Jego dziadek byl
czlonkiem Organizacji Bojowej PPS. Takze brat dziadka, Wladyslaw Kuroñ
"Julek" uczestniczyl w wielu akcjach m.in. w napadzie na karetke z
pieniedzmi w Zawierciu. Prawdopodobnie doszlo wtedy do potyczki z
Franciszkiem Giertychem (dziadem Macieja). Organizacja PPS zorganizowala
napad na te fabryke jako wlasnosc >burzujska - wspomina Jedrzej Giertych -
wybiegl z domu z rewolwerem w reku... przeskoczyl maly murek i strzelal zza
tego murka do bojowcow, idacych z lupem. (Gazeta Warszawska 11 XI 1988)

Henryk Kuron, ojciec Jacka, uczestniczyl w wojnie 1920 roku, bral rowniez
udzial w Powstaniu Slaskim. We Lwowie byl czlonkiem okregowego komitetu PPS,
a takze zastepca redaktora naczelnego pisma "Nowy Wiek". Henryk Kuron byl
zwolennikiem jednolitego frontu z komunistami, zreszta za wspolprace z nimi
zostal wyrzucony z PPS.

W czasie wojny dzialal w wydziale informacji lwowskiego oddzialu BiP i w
kontrwywiadzie AK.

W 1945 r.odmawia dalszej wspolpracy z AK i opowiada sie za nowa
rzeczywistoscia. Wstepuje do nowego PPS (tj. Osobki-Morawskiego i
Cyrankiewicza).

Antoni Lenkiewicz po 1956 r. czesto stykal sie z Jackiem Kuroniem: Kiedys
przy jakiejs wzmiance o Bierucie, Jacek stwierdzil z duma: 'Moj ojciec juz
wowczas zorientowal sie, ze to zdrajca!' Chodzilo o rok 1947, wiec zdziwilem
sie ze raczej dosyc pozno, ale jakiez bylo moje oslupienie, gdy uslyszalem,
ze zdrada Bieruta polegala na ukrywaniu pogladow i na tym, ze jako prezydent
przysiegal na krzyz. 'Jezeli ktos tak sie sprzeniewiezyl idealom, to zdolny
byl pozniej do wszystkiego' - powiedzial Kuron. ("Wroclawska Gazeta Polska"
1/1994)

ZMP-owska odwaga

Urodzony 3.III.1934 Jacek Kuron swoj akces do komunistow tlumaczy wojennymi
przezyciami: Dla mnie odrzucenie tego starego porzadku bylo oczywista
konsekwencja dotychczasowych doswiadczen zyciowych, a wiec przede wszystkim
okupacyjnych. Zaglada Zydow, moje najbardziej osobiste, najstraszniejsze
przezycie, jawila mi sie jako bezposredni skutek i najpelniejszy wyraz epoki
klasowego panowania, wyzysku i ucisku.

Zostaje dzialaczem ZWM, przybudowki PPR. W 1949 r. wstepuje do ZMP, jak
wspomina poczatki by³y trudne: Przynajmniej na inteligenckim Zoliborzu
presja otoczenia antykomunistycznego byla silna. Trzeba bylo niemalej
odwagi, zeby sie przeciwstawic otoczeniu.

Caly wolny czas spedza w lokalu dzielnicowym ZMP. Wkrotce zostaje
przewodniczacym Zarzadu Szkolnego ZMP w gimnazjum im. Poniatowskiego. Dosc
szybko za zle wyniki w nauce zdjeto go. Obejmuje za to funkcje kierownika
propagandy Zwiazku w tej szkole. Wchodzi takze w sklad komisji szkolnej
Komitetu Dzielnicowego PZPR.

Demaskator wrogow komunizmu

Ze wspomnien Kuronia wylania sie obraz typowego aktywisty przesiaknietego
komunistycznymi wzorcami. Kiedy stykal sie z przemoca zachowywal jak inni
wzorowi budowniczowie nowego ladu: ...Wrog stanowil niezbywalny element
wizji swiata, ktora przyjalem. Klasy upadajace, wyzyskiwacze, krwiopijcy nie
poddaja sie bez walki, macki imperializmu siegaja wszedzie.... nikt z nas
wrogich rozglosni nie sluchal i, co wazniejsze, z zasady nie wierzylismy w
informacje pochodzace z tego zrodla.

W tym okresie poznaje Bronislawa Geremka, Andrzeja Garlickiego, Janusza
Reykowskiego oraz Jerzego Wiatra. Ten ostatni popieral wtedy jeszcze
Mikolajczyka. Po pewnym czasie znalezli sie w tej samej organizacji. Kuron w
czasie konferencji ZMP przypomnial jego >reakcyjna dzialalnosc ...wstalem i
zapytalem go, jak ocenia swoja przeszlosc: "Wici", te plakaty wyborcze, a
teraz taki entuzjazm dla nowej wladzy. On cos wyjasnial, ale nas w tej
sprawie trudno bylo przekonac.

Przyznaje, ze uczestniczyl w akcjach organizowanych przez owczesna bezpieke:

...Wieczorem przyjechaly po nas do domow samochody. Byla to akcja przed
podwyzka cen. Zawieziono nas do Wojewodzkiego Urzedu Bezpieczenstwa do
Palacu Mostowskich, gdzie segregowalismy nowe cenniki, a szef UB odprowadzal
nas do toalety. Zdumiewajacy brak zaufania do wszystkich i do kazdego.
Nastepnej nocy caly aparat poszedl w kolejki, ktore sie ustawily - jak
zwykle nad ranem - mimo podwyzki. Pisalismy sprawozdania o tym, co mowili
ludzie, a mowili straszne rzeczy, bluzgali, kleli. Kazano nam pisac prawde.
... Spalismy w Zarzadach Dzielnicowych na podlodze, pijane ze zmeczenia
dziewczyny przepisywaly na maszynach te nasze notatki.

Postrach Zoliborza

W maju 1952 r. po zdaniu matury zostaje etatowym pracownikiem aparatu, jest
instruktorem wydzialu harcerskiego warszawskiego ZMP. Wkrotce awansuje na
pelnomocnika prezydium Zarzadu Stolecznego ZMP na Zoliborz. Zaliczany jest
do scislej kadry, bierze udzial w posiedzeniach prezydium Zarzadu
Stolecznego. Obecnie wspomina: Od pietnastego roku zycia bylem menadzerem
ruchow spolecznych. Inaczej charakteryzuje go Lech Jeczmyk: Poznalem go,
kiedy byl wybitnym dzialaczem ZMP i postrachem uczniow zoliborskich szkol.
Bylem kiedys wzywany do niego ze wzgledu na jakies niepochlebne wypowiedzi o
przewodniczacym ZMP w szole. Byl dosc grozny. Na Zoliborzu dosyc glosny by³
inny incydent. Kuron chodzil po szkolach i namawial uczniow aby donosili na
swoich rodzicow - czy ktos slucha BBC itp. Ojciec jednej z dziewczat, znany
pisarz Stanislaw Strumph-Wojtkiewicz, kiedy uslyszal o tym, wzial laske i
wybral sie do lokalu ZMP. Tam spytal sie ktory to Kuron i bez slowa zaczal
go okladac laska. Ten widzac, ze to nie przelewki wyskoczyl przez okno.
Wtedy okazalo sie, ze Jacus jest czlowiekiem zaufanym, wypadl mu bowiem z
kieszeni pistolet. Trzeba przyznac, Kuron nie rozdmuchal tej sprawy, a
konsekwencje mogly byc powazne. Kuroniowi zawdzieczam rowniez wybor studiow.
Po maturze chcialem isc na anglistyke, ale ZMP wydalo mi taka opinie, ze
rektor stwierdzil, ze moge tylko starac sie o przyjecie na rusycystyke,
gdzie nikt nie chcial isc.

Latem 1952 r. Kuron uczestniczy z ramienia ZMP w procesie podziemnej
organizacji mlodziezowej. Rok pozniej organizacja kieruje go do Politechniki
Warszawskiej, tam zostaje etatowym przewodniczacym Zarzadu Uczelnianego. W
tym samym roku obejmuje stanowisko kierownika wydzialu propagandy Zarzadu
Stolecznego ZMP. Po kilku miesiacach za niezlozenie samokrytyki pozbawiono
go tych funkcji, zostaje rowniez wyrzucony z PZPR.

Na indeksie

Rozpoczyna studia, nie mial problemow z egzaminem: ...Zadzwonilem wiec do
rektora Panstwowej Wyzszej Szkoly Pedagogicznej, towarzysza Kaluskiego:
- Towarzyszu rektorze, mowi Kuron. Postudiowalbym sobie u was.
- Witamy z otwartmi ramionami - powiedzial towarzysz rektor, ktory sadzil,
ze nadal jestem kierownikiem wydzialu propagandy - wpadnijcie ktoregos dnia,
to uzgodnimy, co macie robic.

A bylo to juz po rozpoczeciu roku akademickiego.
- Akurat mam woz, podjade - ja na to. Nawet nie zlozylem zadnych papierow,
po prostu wpisano mnie na liste studentow. Z kalendarzykiem w rece ustalilem
tylko z rektorem termin takiego niby egzaminu wstepnego. Temat podano mi z
gory - Odrodzenie. I tak znalazlem sie na uczelni. ...

Okres studiow spedzil orginalnie: ...Pilismy duzo i czesto. Juz wtedy
czulem, ze chodzi o to ¿eby byc grupa. Skoro sie nie da inaczej - to przez
alkohol.

Kiedys z kolegami urzadzil alkoholowy objazd Polski: ...Zaraz w Krakowie
przepilismy wszystkie pieniadze. Potem na dworcu zorganizowalismy
koncert...Za te pieniadze pilismy we Wroclawiu, a za pieniadze zebrane we
Wroclawiu pilismy w Poznaniu. Mielismy wszedzie lewe rachunki za
przewodnikow, ktorych nie bralismy....

"Przy cycku wladzy"

Po kilku miesiacach ponownie wlacza sie w dzialalnosc ZMP. Prowadzi obozy
druzyn letnich organizowane przez Zarzad Stoleczny, po 1956 r. powstal z
nich Hufiec Walterowski. Podczas zlotu mlodziezy w 1955 r. byl
odpowiedzialny za parkiety w Parku Kultury nad Wisla: Przy kazdym by³a
bojowka - wspomina - ale w czasie zlotu nie bito.

Razem z Krzysztofem Pomianem, Andrzejem K. Wroblewskim, Karolem
Modzelewskim, Andrzejem Garlickim, Stanislawem Gebetnerem, Teresa
Monasterska oraz Jacques'em Bimbergiem dazy do przeksztalcenia ZMP w nowa
organizacje. Propaguja idee rad robotniczych, chcieli takze wspolpracowac z
zakladami pracy, powolac uniwersytet robotniczy. Pomysl ten znajduje
aprobate u wladz ZMP, partyjnych teoretykow i dziennikarzy. Przed Kuroniem
otworzyly sie salony: ...Wchodzilem za ich posrednictwem jakby na kredyt w
srodowisko elity intelektualnej. Zaczalem bywac w kawiarniach i nocnych
lokalach, w zamknietych klubach, w SPATiF-ie, Stowarzyszeniu Dziennikarzy.
... Znalazlem sie jaby przy cycku wladzy: uzyskalem dostep do roznych
materialow, plotek i przeciekow. O Morawskim mowilem Jurek, o Jaworskiej -
Hela.

Przeciw warcholom i spiskowi prawicy

Organizacja wydarzenia w Poznaniu ocenila jednoznacznie. Przewodniczaca ZMP
Helena Jaworska w referacie wygloszonym na sierpniowym plenum Zarzadu
Glownego powtorzyla propagandowe slogany: ... Najbardziej bolesny dla nas,
dla naszego zwiazku jest fakt, ze w rozpetanej przez wroga zbrojnej
awanturze wzieli udzial mlodzi ludzie z legitymacja zetempowska. ... Kazdy z
nas dzis zdaje sobie sprawe i zadaje sobie pytanie, jak to sie stalo, ze
prowokatorom zbrojnych wystapien przeciwko wladzy ludowej udalo sie wcisnac
bron do reki mlodziezy. ... We wspomnieniach Kuron pomija milczeniem ten
dokument swojej organizacji.

W lipcu m.in. z Garlickim i Pomianem nawiazuje kontakt z Leszkiem
Gozdzikiem, owczesnym I sekretarzem PZPR w FSO na Zeraniu. Decyduja sie na
wspolna dzialalnosc, Kuron odpowiedzialny jest za wiece w fabrykach.

W Pazdzierniku opowiadaja sie po stronie "Pulawian", organizuja uliczne
manifestacje oraz wiece na warszawskich uczelniach. W trakcie demonstracji
odkrywaja, ze "upiory przeszlosci" ponownie obudzily sie: ...mielismy
poczucie, ze z minuty na minute narasta atak prawicy. Przy czym to, co
nazywalismy atakiem prawicy, mialo charakter niemal czysto symboliczny.
Zadania, ktore sobie przypominam - wspomina Kuron - byly wrecz
humorystyczne, nie wszystkie oczywiscie, ale bardzo wiele: przywrocic korone
do orla, rogatywki w wojsku - demonstracyjne podkreslanie polskosci. No i
"Rota".

Rachunek sumienia

W "Krytyce" (10/11 1981) stwierdzil, ze w okresie 1955/56 dokonal:
pierwszego wielkiego rachunku sumienia ... Zaczalem sobie uswiadamiac cala
zbrodniczosc maszyny, w ktorej jeszcze dwa lata temu z wlasnej woli bylem
jednym z trybikow. Czulem sie bez miary winny i staralem sie z tego poczucia
wyprowadzic konsekwencje.

Jednak w rzeczywistosci Pazdziernik nie odmienil go. Antoni Lenkiewicz
wspomina jego poglady z tego okresu: Szokujace dla mnie bylo to, ze Kuron
nie przeczyl bynajmniej ani temu, ze Sowieci wymordowali tysiace oficerow
polskich, ani temu, ze z cyniczna bezczelnoscia czekali na kleske Powstania
Warszawskiego. 'A co mieli zrobic ?' - pytal Kuron. 'Pozwolic, aby oni
wrocili do wladzy ?' Z jakichs tam irracjonalnych dla mnie powodow wszystko
co najgorsze kojarzyl Jacek z czasami II RP.

Rowniez Adam Michnik okresla go jako wiernego komuniste. Kiedys w 1960 r.
opowiedzial mu dowcip polityczny - pytanie: 'na czym polega kolektywizacja
?', odpowiedz: 'na zrownaniu chlopa z ziemia'. Kuron nawet wtedy nie
usmiechnal sie - tylko wyrzucil z siebie: wredny antyradziecki kawal.

Pogardliwie wyrazal sie wtedy rowniez o religii: Jacek Kuron wierzyl wtedy w
'Matke Boska Miesna'. Jak przystalo na marksiste - wspomina Michnik - byl
przykonany, ze tam gdzie nie ma miesa, wybuchaja rozruchy o mieso, bo nie
umial wyobrazic sobie, ze moze im chodzic o krzyz.

Wspolnota szczoteczek i idei

Po Pazdzierniku zostaje dzialaczem harcerskim. Na zjezdzie w Lodzi wchodzi w
sklad Naczelnej Rady Harcerstwa. Podobnie jak w czasie pazdziernikowych
manifestacji w Warszawie, w reaktywowanym harcerstwie dopatruje sie spisku
prawicy: ...inicjatywa dawnych instruktorow firmowana przez Kaminskiego i
Broniewskiego i rozne harcerskie wiece w calym kraju jawily siê jako
jednolity, centralnie sterowany spisek prawicy. ... Dla moich nowych
znajomych natarcie prawicy znaczylo nacjonalizm, obskurantyzm, ksenofobie...

Przeciwstawia sie przywroceniu tradycyjnych symboli polskiego harcestwa -
krzyza i lilijki: Pytalem, czy maja w szufladach warkocze, bo przeciez moga
przyjsc Chinczycy. Nie wlozylem krzyza ani wtedy, ani pozniej. W ogole po
zdjeciu znaczka zetempowskiego nie przypinalem sobie zadnej odznaki.

Na zlecenie Towarzystwa Spoleczno-Kulturalnego Zydow w Polsce organizuje
druzyny harcerskie przy szkolach zydowskich. Od 1958 r. pracuje w
dwutygodniku "Druzyna". Jednoczesnie jest nauczycielem w Liceum Sztuk
Plastycznych, jego uczniem jest Maciej Zembaty.

W odrodzonym harcerstwie usiluje powrocic do sowieckich wzorow , stosujac
sprawdzone juz metody druzyn walterowskich: My "walterowcy", jestesmy
komunistami i dlatego nasze wychowanie jest komunistyczne. Czy w ogole w
naszym kraju budujacym komunizm mozna wychowywac inaczej? Naszym zdaniem
protesty przeciw wychowaniu komunistycznemu - to jakies wielkie
nieporozumienie("Druzyna" 30 XI 1956). Natomiast dwa lata pozniej walterowcy
w liscie do NRH wskazywali na niebezpieczne tendencje wychowacze: Drugi typ
gawed opiera sie na niepelnej tradycji II wojny swiatowej (Szare Szeregi,
powstanie warszawskie, Polskie Sily Zbrojne na Zachodzie). ... W polaczeniu
z brakiem pracy nad wyjasnieniem trudnych problemow wspolczesnosci moze to
prowadzic do antysocjalistycznych wnioskow. ("Druzyna" 28 II 1958) Kto
powinien byc zapraszany na gawedy, Kuron wyjasnia w wydanej w 1960 r.
ksiazce "Uwaga zespol": sa to weterani ruchu robotniczego, przedwojenni
komunisci, czlonkowie ZWM i KPP itd.

Kuron zostaje komendantem Hufca Walterowskiego, wspomina te dzialalnosc z
sentymentem: Walterowcy uwazali sie za komunistow i obnosili sie z tym.
Nosili czerwone chusty, spiewali rosyjskie piosenki, a takze - co wcale nie
lepiej - ukrainskie i zydowskie... Nie szanowali wladzy nie uznawali
hierarchii. Byli koedukacyjni i antymilitarni. Nasmiewali sie z wszelkiej
pompy i celebry. ... "Jego podopieczni przyrownywali do Hitlerjugend skautow
odwolujacych siê do musztry, finek, wojskowego kroju mundurow i dyscypliny
opartej na hierarchii."

W druzynach walterowskich konsekwentnie wcielal w zycie idee komunizmu, a
prowadzilo do absurdalnych sytuacji. Adam Michnik z rozbawieniem teraz
wspomina, ze na ich obozach szczoteczki do zebow byly wspolne. Wychowankami
Kuronia byli m.in. Adam Michnik, Konrad Bielinski, Seweryn Blumsztajn, Jozef
Dajczgewand, Irena Lasota oraz przyszla zona Kuronia Gazyna Borucka

Druh - politruk

Jest przykladem politruka pilnujacego realizacji koncepcji PZPR.

Na lamach miesiecznika "HARCERSTWO", wyjasnia jak przezwyciezyc problemy
wychowania socjalistycznego: ...Warto w tym miejscu przypomniec, ze Lenin
blisko pol wieku temu zajmowal sie tymi problemami. Pisal, ze istota
socjalistycznej moralnosci jest interes klasy robotniczej, a wyraza sie on w
walce o wladze i utrzymanie jej. (nr 5/6 1959) ...W Statucie naszego Zwiazku
napisalismy, ze nawiazujemy do najbardziej postepowych tradycji polskiego
ruchu mlodziezowego. To stwierdzenie zobowiazuje. Najbardziej postepowe -
oznacza przeciez organizacje mlodziezowe zwiazane z ruchem robotniczym, a
przede wszystkim z jego najkonsekwentniejszym nurtem - z partia
komunistyczna. Tak wiec w naszej ocenie przeszlosci harcerskiej obowiazuje
nas przede wszystkim punkt widzenia KPP i KZMP. ("HARCERSTWO" 17/18 1960)

Kuron czysciciel

Dba rowniez o czystosc organizacyjna ZHP. W trakcie obrad NRH przestrzega:
Postawa instruktorow, ktorzy swiadomie lamia Deklaracje Ideowa i w rozny
sposob oddzialywuja w kierunku jej omijania, odstepowania od zasadniczego
kierunku wychowawczego w Zwiazku (a sa przeciez i tacy) - to jest zjawisko,
ktore mozna okreslic jako zagrozenie socjalizmu w Zwiazku, to jest
niebezpieczne. Obawy budzi jednak poglad, ze mozna bylo nie zweryfikowac
tych ludzi, ktorzy sa wrogami socjalizmu. Jak to badac ? Czy na podstawie
oswiadczenia (przeciez wszyscy oswiadczaja !), czy innymi metodami?
("Druzyna" 15 V 1958)

Uczestniczy w wyrzuceniu z funkcji komendanta Gdanskiej Choragwi ZHP Jozefa
Grzesiaka 'Czarnego Harcmistrza', przedwojennego druzynowego wilenskiej
Czarnej Trzynastki, pozniej oficera AK, komendanta Szarych Szeregow w
Wilnie, wieznia Workuty. Opierajac sie na materialach SB sformulowano
zarzut - dzialalnosc wroga PRL. Po latach wspomina: Mam wiec na sumieniu
wielki grzech wobec niego, nie powiedzialem mu w stosownym czasie, ze siê
wstydze, a dzis juz jest za pozno - umarl.

W tym czasie po raz pierwszy z nazwiskiem Kuronia styka sie Antoni
Macierewicz: Moja siostra oraz jej przyjaciele byli zaagazowani w
reaktywowanie harcerstwa. W ich rozmowach nieustanie padalo jego nazwisko,
jako osoby wyznaczonej do specjalnej akcji niszczenia odradzajacego siê
harcerstwa. Zreszta sam pozniej stykalem sie z jego dyrektywami i pomyslami.
Dzialalnosc Kuronia zostaje szybko dostrzezona, w pietnasta rocznice
powstania PRL, 22 lipca 1959 r. Rada Panstwa odznaczyla go za zaslugi w
pracy spolecznej i zawodowej Srebnym Krzyzem Zaslugi, co pomija zreszta w
swoich wspomnieniach. W 1960 r. zostaje czlonkiem Glownej Kwatery ZHP oraz
kierownikiem Dzialu Programowego.

Poczatek lat 60-tych to wzmagajaca sie walka frakcyjna w partii. Odbija sie
to równie¿ na Kuroniu, zwiazanym z tzw.liberalami. W 1961 r. zostaje
usuniety z GK, a Komitet Miejski PZPR rozwiazuje druzyny walterowskie. Mimo
to dalej publikuje w "HARCERSTWIE", tylko juz bez dopisku podharcmistrz. W
1963 zamieszcza m.in. artykul "Program spolecznego dzialania": ...Marksowska
analiza istoty epoki klasowej zawarta w problemie wyobcowania pracy
pozostaje po dzis dzien najdoskonalsza synteza problemu i niestety chyba
jedyna proba pokazania drog, ktore doprowadza do jego rozwiazania,
przezwyciezenia. ( "HARCERSTWO" 50/51 1963)

Schinszczony Kuron

Rozpoczyna prace naukowa, uczeszcza na seminarium do prof. Bogdana
Suchodolskiego. W pazdzierniku 1962 r. Kuron razem z Modzelewskim uruchamia
na uniwersytecie Polityczny Klub Dyskusyjny. Dzialaczami klubu byli m.in.
Aleksander Smolar, Stanislaw Gomulka, Waldemar Kuczynski. Na spotkania
zapraszaja Rakowskiego, Zaluskiego, Brusa. Rownoczesnie ma prelekcje w
Klubie Poszukiwaczy Sprzecznosci, zalozonym przez Michnika. Michnik podaje,
ze w tym czasie Kuron przechodzil ostra ewolucje i "lekko chinszczyl".
Organizowal rowniez demonstracje po inwazji USA w Zatoce Swin: Poszedlem na
wiec na Uniwersytet i wznosilem antyamerykanskie okrzyki - wspomina
Michnik - Wrocilem do domu szalenie dumny i pochwalilem sie ojcu, ze wzialem
udzial w politycznej manifestacji. Ojciec zbladl jak papier i mowi : Kto cie
tam zaprowadzil? A ja mowie: Kuron.

Kuron bierze udzial takze w spotkaniach klubu "Zycie", zlozonego z
przedwojennych dzialaczy KZMP i Organizacji Mlodziezy Socjalistycznej
"Zycie". Tam w 1962 r. kontaktuje sie z Ludwikiem Hassem, dzialaczem
trockistowskim. Hass podaje, ze Kuron doprowadzil w mieszkaniu
Modzelewskiego do spotkania z wyslannikiem IV Miedzynarodowki, Georges'em
Dobbelerem: Jerzy Eisler podaje, z Dobbeler chcial "zbadac mozliwosc
ozywienia trockizmu w Polsce".

Po kilku miesiacach Dobbeler przywozi zamowiona przez Kuronia bibule: Jak
sie pozniej dowiedzialem - wspomina Hass - Kuron wykazal calkowity brak
znajomosci zasad konspiracji. Do Krakowa wyslal nie znajacego ani jednego
slowa studenta z Francji, ktoremu dal do reki jedynie adres Badowskiego. W
owczesnej sytuacji bylo to calkowite szalenstwo.

Czekajac na rewolucje

W wyniku walki 'partyzantow' z 'liberalami' jesienia 1963 r. zamknieto Klub
na uniwersytecie. Z tego srodowiska wylonila sie grupa asystentow pragnaca
opracowac manifest polityczny. Oprocz Kuronia i Modzelewskiego byli to
Andrzej Mazur, Joanna Majerczyk oraz Bernard Tejkowski. Organizuja
kilkanascie kolek samoksztalceniowych, na ktorych omawiano fragmenty tego
programu.

W czasie jednego z takich spotkan w listopadzie do mieszkania Stanislawa
Gomulki wkroczyla milicja. Akcje wladz wywolal telefon jednego z
uczestnikow: Przyjezdzajcie szybko bigos gotowy! Na 48 godzin zatrzymano
Gomulke, Modzelewsikego, Kuronia, Eugeniusza Chyle oraz Tejkowskiego.
Skonfiskowano rowniez dyskutowany dokument. 27 XI 1964 r. Kuron z
Modzelewskim zostali usunieci z partii. Postanowili odtworzyc zarekwirowany
tekst, tak narodzil sie "List do czlonkow partii". Stwierdzili w nim m.in.:
... Rewolucja antybiurokratyczna jest sprawa miedzynarodowego ruchu
robotniczego i ruchu na rzecz rewolucji kolonialnej w krajach afrykanskich,
azjatyckich i w Ameryce Lacinskiej. Jest czescia swiatowego procesu
rewolucyjnego. ... Przeciwko porozumieniu miedzynarodowej biurokracji i
miedzynarodowej burzuazji imperialistycznej, utrzymujacych systemy dyktatury
antyludowej w swoich sferach wplywow, wysuwamy tradycyjne robotnicze haslo:
proletariusze wszystkich krajow laczcie sie !

W marcu 1965 r. autorzy decyduja sie kolportowac "List...", Modzelewski
przekazuje kopie do komitetu uczelnianego partii. Nastepnego dnia obaj
zostali aresztowani. W przeddzien zatrzymania Kuron przekonuje jeszcze
Michnika: Czy ty, Adasiu, naprawde uwazasz, ze w takiej Francji rzadzi
parlament? Przeciez tam rzadzi burzuazja. A ja jestem za wladza
zorganizowanej klasy robotniczej. Beda rzadzili robotnicy i nie ma sensu
wprowadzac jakichs oszukanczych trikow z parlamentem.

Kilka egzemplarzy "Listu..." ukryto. Michnik zdolal przekazac dwie kopie na
Zachod, jedna do paryskiej "Kultury", druga do Ligi Trockistowskiej (SCR).

Z wiezienia do KOR-u

W lipcu Kuron zostaje skazany na 3 lata. Szymon Szechter, w swoim
pamietniku, ze podaje opinie o autorach "Listu...": siedza za nielegalna
propagande marksizmu.

Wychodzi w maju 1967 r. Wlacza sie w dzialalnosc tzw. komandosow. Przed
wydarzeniami marcowymi uczestniczy w kilku ich spotkaniach, m. in. wyglasza
referat "O mesjanizmie klasy robotniczej". Redaguje tresc ulotki
kolportowanej na uniwersytecie. 8 marca zostaje aresztowany. W styczniu 1969
r. razem z Modzelewskim dostal 3,5 roku wiezienia. Na poczatku 1971 r. w
sprawie ich uwolnienia interweniuje u Gierka prof. Edward Lipinski. Po kilku
miesiacach opuszczaja wiezienie. Na wolnosci Kuron z bylymi komandosami
nawiazuje kontakt ze srodowiskiem katolikow z "Wiezi", "Znaku" i Klubu
Inteligencji Katolickiej m.in. z Bohdanem Cywinskim, Andrzejem
Wielowieyskim, Krzysztofem Sliwinskim, Tadeuszem Mazowieckim. Spotyka sie
rowniez z Prymasem Wyszynskim: W pierwszej rozmowie powiedzial - wspomina
Michnik - ze byl on lata cale wrogiem Kosciola, ale zmienil zdanie i tak
zaczal sie ten wielki zwrot polskiej inteligencji.

We wrzesniu 1975 zbiera podpisy pod listem protestujacym przeciwko
planowanym zmianom w konstytucji PRL. Dochodzi wtedy do incydentu z podpisem
Wojciecha Ziembinskiego: Podobno zlozyl on podpis pod Listem 59 u Jana
Olszewskiego - pisze Kuron - a ten jego nazwiska nie podal. Wojtek
oczywiscie byl przekonany, ze to ja celowo go nie umiescilem. ... Ziembinski
nabral strasznej wrogosci do mnie.

Oskarzenie Kuronia o usuniecie podpisu uznano ostatecznie za bezpodstawne.
Dopiero po latach Jerzy Narbutt napisal, ze widzial podpis Ziembinskiego:
Komus Ziembinski nie odpowiadal, a wiec - wyparowal przy sporzadzaniu
ostatniej wersji. To takze znana komunistyczna metoda. ("LAD" 14 I 1990)

Po wydarzeniach czerwcowych wlacza sie w akcje pomocy dla represjonowanych
robotnikow. W lipcu zostaje powolany na cwiczenia do wojska, przed
wcieleniem wysyla list do Enrico Berlinguera, byl on najbardziej znanym
przedstawicielem eurokomunizmu, a zarazem sekretarzem generalnym Wloskiej
Partii Komunistycznej. Antoni Macierewicz o liscie tym dowiedzial sie
dopiero w sierpniu: Nie zdziwilem sie ta inicjatywa. Rozumialem, ze grupa ta
dalej chce oddzialywac na te sfere ruchu komunistycznego. W tym czasie
lewica opozycyjna byla bardzo zafascynowana tym nurten ideowym. Blednie
myslelismy, ze zachowujac ostroznosc i wskazujac na cele tego srodowiska
bedziemy mogli zgodnie wspolpracowac. Dlatego zawarlismy kompromis, w mysl
ktorego razem z lewica laicka powolano KOR. Jednak akcje pomocy
represjonowanym robotnikom rozpoczeli, o czym malo kto pamieta, instruktorzy
harcerscy z 1 WDH im. Romualda Traugutta.

Przebywajac 4 wrzesnia na przepustce Kuron dowiaduje sie o projekcie
powolania Komitetu Obrony Robotnikow. W nastepnych dniach doszlo do kilku
spotkan.

Zdaniem Macierewicza, Kuron wahal sie, czy zaangazowac sie w te inicjatywe.
Po powrocie z przepustki stara sie o zwolnienie z jednostki. W tym celu
kieruje droga sluzbowa do szefa MON gen. W.Jaruzelskiego raport, w ktorym
protestuje "przeciwko uzywaniu wojska jako srodka represyjnego wobec
przeciwnikow systemu". Poskutkowalo.

Milosnik frakcji

Po zwolnieniu staje sie faktycznym szefem informacji i propagandy KOR-u, w
domu zaklada punkt informacyjny. Zdaniem Macierewicza, lewica zmierzala do
zmonopolizowania kontaktow zewnetrznych z prasa zachodnia: Starano sie
narzucic najpierw KOR-owi okreslony profil ideowy, a pozniej spoleczenstwu
opinie o Komitecie. Z przykroscia stwierdzam, ze w znacznym stopniu im sie
to udalo. KOR kojarzony jest z lewica laicka, chociaz zainicjowala go
mlodziez o pogladach katolickich i niepodleglosciowych.

Sam Kuron kontakty z Macierewiczem wspomina zle: Nie szlo sie z Antkiem
dogadac, bo podejrzenia przeslanialy mu jasnosc widzenia. Wszedzie
dostrzegal frakcje i spiskujace koterie.

Natomiast Macierewicz tlumaczyl swoja postawe: W publicystyce i dzialaniach
Kuronia nieustanie przewijala sie mysl o koniecznosci porozumienia sie z
liberalna frakcja PZPR. Byl to glowny przedmiot naszego sporu,
zrozumielismy, ze jest to srodowisko ktore tylko taktycznie zerwalo z partia
i nadal szuka w niej partnera, aby odzyskac stracona pozycje. Dochodzily do
nas pogloski o rozmowach z aparatem PZPR, m.in. z Rakowskim. Zreszta i nam
latem 1977 Kuron proponowal porozumienie wokol programu rewizjonistycznego.

Macierewicz nie byl zreszta jedynym czlonkiem KOR-u sprzeciwiajacym sie
linii Kuronia. Podobne stanowisko zajmowali Piotr Naimski, Wojciech
Ziembinski, Emil Morgiewicz oraz mec. Stefan Kaczorowski. Ten ostatni
wywolal nawet skandal towarzyski, gdyz jego pierwsza propozycja po
przystapieniu do KOR, byl wniosek o wyrzucenie Kuronia jako kryptokomunisty
i targowiczanina. Zarzuty te sformulowal po artykule Kuronia "MYSLI O
PROGRAMIE DZIALANIA" z pazdziernika 1976 r., w ktorym zaproponowal m. in.
aby zrezygnowac z czesci swej suwerennosci na rzecz wladzy panstwowej. Lub w
porozumieniu z ta wladza, bezposrednio na rzecz osciennego mocarstwa. Celem
w tym wzgledzie bylby status Finlandii.

Rowniez w wywiadzie dla "Le Monde" podtrzymal propozycje finlandyzacji
Polski. Ziembinski twierdzil, ze jest to sygnal dla Moskwy. W kwietniu 1977
r. Kuron przekazuje innym korowcom informacje z "wiarygodnego zrodla. Traf
chcial, ze zapadla decyzja fizycznej rozprawy z ludzmi KOR-u". Miesiac
pozniej zostaje zamordowany Stanislaw Pyjas. Milicja zatrzymuje Kuronia
udajacego sie na pogrzeb.

Kuron uczestniczy w kilku glodowkach, m.in. w Podkowie Lesnej, kosciele sw.
Krzyza. Jest takze wykladowca TKN. Wyjezdza z nimi do innych miast. W
Gdansku tlumaczyl, ze poparl komunizm gdyz nie byl on wladza przyniesiona z
zewnatrz, ale stal za nim wielki ruch spoleczny. W trakcie jednego z
wykladow do mieszkania Kuronia wpada bojowka, w efekcie kilka osob ciezko
pobito, m.in. syna Macieja, zas ojciec dostaje zawalu.

"Jestem i pozostane marksista"

W kwietniu 1979 r. publikuje kolejny kontrowersyjny artykul "Sytuacja kraju
a program opozycji". Przestrzegl w nim przed roruchami, a dazenie do
obalenia ustroju okreslil jako awanturnictwo. Zapobiec temu moglyby ruchy
spoleczne, ktory stalby sie w ten sposób spoleczna sila tego ugrupowania w
kierownictwie partii, ktorego program najpelniej realizuje zadania
spoleczne.

Takze na poczatku 1979 r. do Macierewicza dochodza kolejne sygnaly o
prowadzonych rozmowach grupy Kuronia z czescia aparatu: Mowiono, ze zawarto
ciche porozumienie, w mysl ktorego opozycja miala sie wyciszyc. Zewnetrznym
przejawem tego bylo ostre potepienie przez lewice demonstracji w rocznice
grudnia 1970. Kuron tlumaczyl to mozliwoscia ulicznych rozruchow, ale
przypominam, ze byly to lata komunizmu. Jeszcze troche i uslyszymy o
warcholach. Kolejny nasz spor dotyczyl wyborow w 1980 r. My wzywalismy do
bojkotu, a Kuron zaproponowal juz publicznie koncepcje porozumienia z
liberalami z partii.

Przedluzajace spory doprowadzily do ustapienia Macierewicza z komisji
redakcyjnej KSS KOR.

W polowie roku Kuron inicjuje akcje zbierania podpisow pod swoim programem:
"zaproponowalem, ze wspolnie z cala opozycja demokratyczna wypracujemy
program minimum, to jest wlasnie warunki przyszlego porozumienia z wladzami,
gwarantujacy swobodny rozwoj instytucji spolecznych.

Kiedy w czasie swiat Wielkanocy 1980 r. Antoni Lenkiewicz spytal sie Kuronia
czy wyleczyl siê wreszcie z komunizmu ten odpowiedzial - Jestem i pozostane
marksista! Lenkiewicz mowi, ze identyczny poglad Kuron wyrazil we wrzesniu
1980 r.

"Solidarnosc" - nie, rady - tak

Pomimo widocznego nadchodzacego przesilenia, Kuron przestrzega przed
tworzeniem niezaleznych zwiazkow zawodowych. Probuje przekonac do tworzenia
rad robotniczych.

W sierpniu zostaje aresztowany, o powstaniu "Solidarnosci" informuje Kuronia
przesluchujacy go pulkownik:
- Gratulacje, panie Jacku, gratulacje. Wreszcie mamy wolne zwiazki zawodowe.
A ja usiadlem na krzesle i powiedzialem: O kurwa!
Przerazila mnie mysl o gigantycznej maszynie biurokracji, ktora zwala sie na
nas ... Kto to zrobi i jak? Bylem kompletnie przytloczony.

Po opuszczeniu aresztu zostaje doradca Miedzyzakladowego Komitetu
Zalozycielskiego "S". Sprzeciwia sie wylonieniu silnego zwiazku zawodowego,
proponuje powolanie struktury regionalnej i zdecentralizowanej z osrodkiem
centralnym o ograniczonych kompetencjach. Po zarejestrowaniu "S" jako
jednego zwiazku rezygnuje z tych planow.

W czasie zjazdu "S" formuluje koncepcje powalania rzadu narodowego.
Przeciwstawia sie temu m.in. Macierewicz: Bylo to uwiarygodnienie dzialan
komunistow, na ktore nie mielibysmy zadnego wplywu. Nie mozna bylo sie na to
zgodzic, dlatego ja proponowalem przeprowadzenie wolnych wyborow do rad
narodowych.

Na jesieni uczestniczy w tworzenie Klubow Samorzadnej Rzeczypospolitej. 13
grudnia zostaje internowany. Kiedy przebywa w obozie, umiera jego zona i
ojciec.

Czekajac na Gorbaczowa

W obozie powstaja jego pierwsze artykuly analizujace sytuacje w kraju. W
artykule "Tezy o wyjsciu z sytuacji bez wyjscia" zaproponowal stworzenie
ruchu oporu w celu "uderzenia na wszystkie osrodki wladzy", a jednoczesnie
zdolnego do daleko idacego kompromisu z wladza:... a juz dzis robic wszystko
co mozna, by uswiadomic kierownictwu ZSRR, ze przy odrobinie dobrej woli z
ich strony porozumienie narodowe Polakow - nawet bez udzialu obecnych
wladcow PRL - nie naruszy ich militarnych interesow, a dla ekonomicznych
bedzie niezwykle korzystne. ( Tygodnik Mazowsze 8/1982)

W kilka miesiecy pozniej po nowil propozycje powolania rzadu narodowego,
ktory zapobiegl by interwencji sowieckiej: ...Musza natychmiast powolac rzad
narodowy, do ktorego wejda ludzie z autorytetem w spoleczenstwie, a zarazem
tacy, ktorych Moskwa nie uzna za awanturnikow. Rzad ten powinien natychmiast
zlozyc deklaracje o przestrzeganiu zobowiazan sojuszniczych wobec ZSRR...
( TM 21/1982)

We wrzesniu 1983 r. Prokuratura Wojskowa kieruje do sadu akt oskarzenia
przeciwko dzialaczom KOR-u, m.in. wlasnie Kuroniowi. Rok pozniej rozpoczal
sie proces, jednak obejmuje go lipcowa amnestia.

Na jesieni 1984 r. Kuron zaczyna organizowac comiesieczne seminarium, na
ktore zapraszani sa czlonkowie Komisji Krajowej z 1981 r. Na spotkaniach
tych omawiana jest sytuacja w kraju i "S". [Jerzy Kropiwnicki uwazal, ze
jest to forma przygotowawcza do wznowienia dzialalnosci KK. Tak jednak sie
nie dzieje, Kuron proponuje utworzenie ciala zastepczego tzw. wielkiej rady
"S". Wprawdzie nie zrealizowano tej koncepcji, ale powolano jawna Tymczasowa
Rade "Solidarnosci". Wkrotce tez zwolennicy zwolania KK byli eliminowani z
tych spotkan. Doprowadzilo to do rozlamu w kierownictwie "S" i powstaniu
Grupy Roboczej KK.

Zdaniem Andrzeja Kolodzieja, Kuron byl jedna z osob prowadzacych rozmowy z
Kiszczakiem w sprawie ujawnienia podziemnych struktur "S". ("Kultura"
9/1988)]

We wrzesniu 1987 r. Kuron stwierdza w "TM", ze konieczne sa nowe dzialania
"S", m.in. w skali regionalnej o legalnym charakterze.

Szerzej rozwinal te mysl w broszurze "Krajobraz po bitwie". TR"S" zgodzila
sie z ta teza. Natomiast zdenerwowanie Kuronia wywolalo powolanie Komisji
d/s Interwencji i Obrony Praworzadnosci, kierowanej przez Zbigniewa
Romaszewskiego.

Skazany na dialog

Na poczatku 1988 r. Kuron po raz kolejny przestrzega przed rozruchami. Jego
zdaniem w tej sytuacji jedyna szansa na pozytywny dla spoleczenstwa bilans
bylaby obecnosc w aparacie sil na tyle reformatorsko zorientowanych, ze
zechca wykorzystac wybuch do przemian. ( "TM" 24 II 1988)

W koncu maja postuluje powolac rzad autentycznej szerokiej koalicji jako
jedyny zdolny przeprowadzic prawdziwe reformy.

Po serii strajkow domagajacych sie reaktywowania "S" komunisci zaproponowali
rozmowy przy Okraglym Stole. Jednak kategorycznie sprzeciwili sie udzialowi
w nich Kuronia. Nieprzejednana postawa Walesy sprawila, ze w lutym 1989 r.
jednak zasiadl do rozmow. Juz po miesiacu ich trwania stwierdza: ...Wbrew
potocznemu przeswiadczeniu, ze z komunistami nie ma sensu rozmawiac, chce
oswiadczyc, ze nie tylko mozna, ale ze jestesmy na to skazani. ... Im wiecej
uzyskamy dzis spolecznego porozumienia, w tym wlasnie sensie, ze oto ufamy
temu sedziemu, naczelnikowi, ministrowi, tym latwiej bedzie nam przejsc do
nowego systemu. Jeszcze wczoraj stalismy w okopach dwoch wrogich sobie
armii, ktore do siebie strzelaly i niszczyly wszystko, co znajduje sie na
przedpolu. Dzisiaj powstaje sytuacja calkiem nowa spolecznie, politycznie,
psychologicznie. ( "TM" 8 III 1989)

W trakcie kampanii wyborczej namawia do glosowania na liste krajowa
komunistow: ...w kraju rozpetala sie antykomunistyczna burza. Agitowano,
zeby wycinac wszystkich oprocz naszych. Uczciwie chcielismy dotrzymac
zobowiazan Okraglego Stolu, ale im blizej wyborow, tym wyrazniej bylo widac,
ze lista krajowa moze przepasc w calosci. Niepokoilismy sie tym bardzo.

Po wyborach 4 VI zostaje wiceprzewodniczacym OKP. Publicznie przekonuje do
wsparcia liberalego skrzydla PZPR: Wspolpraca partyjnych reformatorow jest w
tej koncepcji sprawa kluczowa. Gdyby jej zabraklo, konflikt stalby sie
nieunikniony. ... Bez rzadu przez obie strony obdarzonego zaufaniem nie da
sie w Polsce nic zrobic. ... dobrym wyjsciem jest ponadpartyjny gabinet
fachowcow majacych zaufanie obu stron. ( "G.W." 14 VI 1989)

W sierpniu 1989 r. przed sformowaniem rzadu probowal przekonac
J.Kaczynskiego o koniecznosci wlaczenia Olka do rzadu jako wicepremiera. W
rzadzie Mazowieckiego Kuron otrzymal teke ministra pracy i spraw socjalnych.

"Rozliczen nie bedzie"

Juz w trakcie pierwszego publicznego spotkania zadeklarowal: Rozliczen nie
bedzie. ... Zreszta nie ma za co ich rozliczac. ("Tygodnik Solidarnosc 5 I
1990)

Przeciwstawial sie za to rewizji przyznanych dotychczas rent prominenckich:
...zysk finansowy z ich likwidacji bylby niewielki, a zostalaby zlamana
powszechnie obowiazujaca na swiecie zasada, ze swiadczenia przyznane na
podstawie obowiazujacego prawa nie jest po zmianie tego prawa odbierane.

Natomiast 21 pazdziernika w swoim cotygodniowym okienku w TV powiedzial:
...w latach 1944-45 toczyla sie wojna domowa i kombatanci sa po obu
stronach.

Jednoczesnie uznal, ze nie ma zadnego zagrozenia ze strony bylej
nomenklatury: ...nomenklatura moglaby byc grozna, gdyby istniala polityczna
szansa odzyskania wladzy. Takiej szansy jednak nie ma.( "Po Prostu" 22 III
1990)

Rok pozniej komentujac powolanie Porozumienia Centrum stwierdzil
...zawarlismy z czerwonym taka transakcje: jezeli przegracie, bedzie dla was
dalej miejsce w zyciu kraju. A potem im mowimy: Nie mozesz byc nauczycielem!
Otoz zamiast wielkiej transakcji robi sie wielkie oszustwo. ... Teraz my sie
ich nie musimy bac, mozemy ich wszystkich powyrzucac, ale dla naszego
wlasnego dobra, mamy obowiazek pilnowac ich praw. ("P.P." 14 III 1991)

Lepiej gotowac, niz prac

W czasie gdy byl ministrem, zaagazowal sie w powstanie kilku instytucji
m.in. Fundacja SOS.

W tym tez okresie pojawily sie w prasie niesprawdzone informacje jakoby
Kuron byl posiadaczem sieci kasyn gry. W 1991 r. w trakcie kampanii do
parlamentu Tadeusz Roksela, kandydat PC, stwierdzil w lokalnej TV, ze
kierowana przez Kuronia fundacja jest wspolwlascicielem kasyn w Polsce, zas
on sam bedac ministrem spowodowal, ze prawie nie placa podatkow. Zostal za
to pozwany do sadu.

Sam Kuron przyznaje, ze zgodzil sie na propozycje Queen's Casino placenia na
rzecz SOS 1 mln dolarow rocznie za mozliwosc uzywania nazwy fundacji w tych
kasynach. Sprzeciwil siê temu zarzad fundacji. Tygodnik "Wprost" podal
jednak, ze polskim udzialowcem w Oueen's Casino jest fundusz SOS, ktory - na
dodatek - poniewaz nie posiada osobowosci prawnej, zarzadzany jest
tymczasowo przez ... "Fundacje Pomocy Ofiarom Przestepstw." ("Wprost" 30 VI
1991)

W ksiazce "Spoko czyli kwadratura kola" Kuron przyznaje, ze w sprawie kasyn
kilka razy umawial sie z dyrektorem G. z Ministerstwa Finansow: Nawet nie
myslalem koniecznie o SOS-ie, niechby dali na inne fundacje. Jezeli juz
istnieje jakikolwiek sposob, ¿eby im te pieniadze wyrwac, to uwazalem, ze
nalezy tak zrobic i w tym celu umawialem siê juz kilka razy z G.

"Wprost" powolujac sie na artykul z austriackiego dziennika "Die Presse",
podaje, ze Samuel Fiedler - szef firmy zarzadzajacej Queen's Casino,
powiazany byl z niemieckim gangiem gier hazardowych. "Die Presse" stwierdza
rowniez, ze gang ten ma poplecznikow wsrod czlonkow rzadu.

Kuron wszelkie zarzuty wobec siebie tego typu uwaza za bezpodstawne: Smialem
sie, kiedy docieraly do mnie plotki, ze Kuron chce w SOS-ie prac brudne
pieniadze z hazardu. Jeszcze nie zdazylem wyjasnic do konca, o co mi idzie,
a juz podniosly swoje szacowne zadki szacowne chory obroncow moralnosci. No
wiec po pierwsze - nie brudne, a po drugie - nie bede pral, tylko od razu
wydam na zupe dla glodnych.

"Dysze zadza mordu"

Po wyborach do sejmu w 1991 r. stwierdzil: decyzja Walesy desygnowania
Olszewskiego byla sluszna i logiczna (T."S". 13 XII 1991) Jednak poglad ten
szybko zmienil, wiosna byl juz zdecydowanym przeciwnikiem wejscia UD do
rzadu Olszewskiego.

Na dwa dni przed 4 VI spotyka w ambasadzie Wloch Mieczyslawa Wachowskiego:
Powiedzialem mu, ze bylem przeciwny obalaniu rzadu bez konstruktywnej
propozycji, ale teraz po zgloszeniu uchwaly lustracyjnej juz rozumiem, ze
nie ma rady - trzeba przepedzic szkodnikow. Mietek popatrzyl na mnie uwaznie
i powiedzial:
- Ale do tego przepedzewnia trzeba sie bardzo porzadnie przygotowac.
- Co zrobic - zapytalem.
- Przydalby sie wam jakis rolnik jako kandydat na premiera.

Po obaleniu Olszewskiego angazuje sie w tworzenie nowego rzadu, w ktorym
mial byæ wicepremierem. W trakcie publicznych spotkan przekonuje do poparcia
tego gabinetu: Zrobie wszystko, aby misja premiera Pawlaka, ktory jest
bardzo madrym czlowiekiem, powiodla sie.

Swoj ostatni tom wspomnien konczy nastepujacymi slowami: Nieprzejednani
patrioci, niepokalani rycerze najjasniejszej Rzeczypospolitej cale zycie
marzyli o wielkim oczyszeniu, o narodowym powstaniu, ktore zmiecie komune i
wymierzy ostateczna sprawiedliwosc. Chwalic Boga, nie spelnily sie im te
marzenia za komuny. Do tych prawdziwych, nieskalanych Polakow Olszewski
wolal: "Rodacy!" ... Skladam te relacje i wciaz dysze zadza mordu. Po raz
pierwszy w zyciu przegrywam ze swoja nienawiscia. ... Bedziemy zyc w tym
kraju, ktory jest nasz. ... Tamci zas jak piana na wodzie, przemina i slad
po nich nie zostanie.

Piotr Baczek

Artykul ukazal sie w tygodniku GAZETA POLSKA z 15 czerwca 1995 r.

Bronis³aw Geremek

Bronislaw Geremek jest politykiem dialogu i porozumienia. W sierpniu 1980 r.
namawial strajkujacych stoczniowcow do zawarcia porozumienia z Gierkiem i
reformy CRZZ; w marcu 1981 r. przekonal "S" do ugody z Rakowskim; w latach
80-tych dazyl do powstania "paktu antykryzysowego". Przy "Okraglym Stole",
razem z reformatorska czescia PZPR, stworzyl fundamenty dla "Polski
nomenklaturowej"; do upadlosci ochranial Jaruzelskiego i Gorbaczowa.

Nie potrafil tylko porozumiec sie z rzadem Olszewskiego.

TRAGICZNE DZIECINSTWO

Urodzil sie 6.03.1932 r. w Warszawie. Dawid Warszawski podal w pismie
"Jewish Chronicle", ze pochodzil on z rodziny Lewartowskich, lodzkich
chasydow. Ojciec byl rabinem. Na pytanie Jacka Zakowskiego o swoje zydowskie
korzenie odpowiedzial: "Dla mnie w mojej doroslej biografii, nigdy nie byl
to problem w tym sensie, ze ta sprawa wiaze sie z dziecinstwem, ktore
zamknalem w sobie. ...Nie znaczy to jednak, ze tej swiadomosci zydowskiej w
sobie nie nosze. Nosze ja, ona pojawia sie wtedy, gdy wylania sie kwestia
antysemityzmu, gdy staje wobec szowinizmu czy wrecz rasizmu. Na co dzien
jest to jednak ksiazka zamknieta na klucz."

Wojne wspomina jako koszmar: "Nigdy nie wracalem do moich dzieciecych
doswiadczen, choc to one mnie formowaly. Swiat palil sie na moich oczach.
Palil sie tez maly swiat rodzinnych kontynuacji, w ktorym jest ciaglosc
oczywistych wartosci, zasad, regul. W mojej dzieciecej biografii swiat
ciagle sie rozpadal. To tez nadawalo ksztalt mojej pozniejszej wrazliwosci."

Ojciec zginal w Oswiecimiu, on zas uratowal sie tylko dzieki ojczymowi,
ktory wywiozl go z getta na krotko przed Powstaniem 1943 r. Schornienie
znalazl u panstwa Geremkow we Wschowie.

Z SODALICJI DO ZMP

Po zakonczeniu wojny rozpoczal nauke w gimnazjum Krolowej Jadwigi i
Wladyslawa Jagielly. Wychowywany w duchu katolickim, wstepuje do Sodalicji
Marianskiej, sluzy takze jako ministrant. Jadwiga Czuba, jego owczesna
kolezanka z klasy wspomina: "W 1945 r. zdawalismy razem egzaminy wstepne do
gimnazjum, zakwalifikowano nas do drugiej klasy. Pamietam, ze w naszej
klasie byla takze Ewa Dzieduszycka, Maria Rosinska, Jolanta Mandziarowna.
Religii uczyl nas Ks. Andrzej Bardecki. Bronek byl uczniem bardzo zdolnym,
doskonale wladal lacina i francuskim. Jednak byl bardzo zamkniety i skryty.
Pan Geremek mial ok. 60 lat i bardziej przypominal dziadka Bronka, niz jego
ojca. Byl bardzo kulturalnym czlowiekiem o ziemianskich manierach. Pelnil
funkcje starosty Wschowa, a jego zona prowadzila komis. Po wyborach Geremek
zostal wyrzucony ze starostwa".

Bronek znajduje sie w Warszawie, tutaj konczy liceum im. B. Limanowskiego. W
stolicy wlacza sie rowniez do zycia politycznego. Przystapienie do
komunistow tlumaczy lektura ksiazek o sprawiedliwosci spolecznej i ludzkiej
krzywdzie: "Sadzilem wtedy, ze komunizm jest mlodoscia swiata".

W Warszawie poznaje rowniez nowych znajomych m.in. Janusza Reykowskiego -
dzialacza promikolajczykowskiej mlodziezy ze Stronnictwa Demokratycznego. "W
moim i Bronka owczesnym widzeniu oni byli "reakcjonistami" - pisze Jacek
Kuron w "Kwadraturze kola" - przeciwnikami wladzy ludowej, postrzegali ja
jako okupacje sowiecka w Polsce". Jeszcze przed rozpoczeciem studiow Geremek
zostaje czlonkiem Zwiazku Walki Mlodych, a pozniej Zwiazku Mlodziezy
Polskiej. Komunistyczny historyk Bogdan Hillebrandt tak scharakteryzowal te
organizacje: "ZMP podejmowal kazde zlecone przez partie zadanie, godzil sie
z kazda krytyka, uznajac, iz w owczesnych warunkach partia ma prawo wymagac
od mlodziezy maksymalnej dyscypliny i dyspozycyjnosci. Partii nalezalo
pomagac praca i agitacja..."

OCENIA, REKOMENDUJE, POMAGA...

Geremek nie jest tylko szarym czlowiekiem ZMP. Wchodzi do aktywu, a w 1950
r. wstepuje do PZPR. Szybko awansuje, w 1952 r. uczestniczy w zebraniach
Oddzialowej Organizacji Partyjnej Wydzialu Historii UW. Opiniuje kandydatow
do partii m.in. Ryszarda Kapuscinskiego: "Oddanie, zapal i ofiarnosc tow.
Kapuscinskiego zapewniaja dalszy jego wzrost i przezwyciezenie bledow -
uksztaltowanie swej postawy na miare czlonka Partii. Rekomenduje tow.
Kapuscinskiego do PZPR jako przodujacego, ofiarnego aktywiste ZMP, w
przekonaniu, ze przybedzie naszej Partii godny jej czlonek".

Rok pozniej Kapuscinski odwzajemnia sie: "Jezeli przyczynilem sie w czyms do
tego, ze Wydzial Historii jest pierwszym wydzialem na Uniwersytecie, to
dzieki temu, ze cala organizacja partyjna, ze towarzysze partyjni...
pomagali mi bezposrednio w pracy i przygotowywali mnie do wstapienia do
Partii. Szczegolnie zas tow. Geremek" ("Najwyzszy Czas" 29/1993).

O tym, jaka bojowa atmosfera panowala wsrod dzialaczy partii w Instytucie
Historii, mozna bylo sie przekonac w 1956 r. W podjetej rezolucji na
otwartym zebraniu POP PZPR czytamy: "Na Poznan patrza rowniez nasi
przyjaciele i nasi wrogowie za granicami kraju; jedni z niepokojem, drudzy z
jawna lub ukrywana radoscia. (...) Milicja, bezpieczenstwo i wojsko nie
ponosza winy za krew przelana w Poznaniu. (...) Potepiamy tych, którzy
stracili polityczne rozeznanie i dali sie uzyc za narzedzie ludziom
zainteresowanym w zakloceniu spokoju w Polsce i przekresleniu procesu odnowy
naszego zycia. Krew przelana w Poznaniu obciaza wrogow narodu polskiego
budujacego socjalizm" ("GP" 52/94).

Studia konczy w 1954 r., byl uczniem prof. Mariana Malowista. U niego tez
bedzie siê doktoryzowal. Rozpoczyna prace w Instytucie Historii PAN. Nie
rezygnuje z dzialalnosci politycznej. Pelni funkcje sekretarza POP w
Instytucie, byl takze czlonkiem Komisji Rewizyjnej Komitetu Uczelnianego. W
1955 r. wstepuje do Zwiazku Nauczycielstwa Polskiego, zostaje
wiceprzewodniczacym Rady Zakladowej Zwiazku.

1956 - TO NIE BYL DLA MNIE WSTRZAS

W okresie Pazdziernika Geremek przebywal w Paryzu na stypendium naukowym w
Ecole Pratique des Haute Etudes. Wspomina swoja reakcje na inwazje sowiecka,
na Wegry: "To nie byl dla mnie az taki strzas. ...W 1956 r. przebywalem u
mojej rodziny we Francji. I poznanski Czerwiec, i Budapeszt ogladalem w
Paryzu, a tam wydawalo siê to bardzo odlegle. W Paryzu jego mistrzem jest
Fernand Braudel, tworca francuskiej szkoly historycznej znanej jako Ecole
d'Annales. Braudel siegal do sasiednich dyscyplin - antropologii, etnologii,
socjologii, badal raczej zycie codzienne, ni¿ czyny wielkich jednostek. Do
kraju wraca w 1958 r. nadal nie dostrzega negatywnych zjawisk w polityce
Gomulki: "Dopiero po powrocie do Polski uczylem sie czym byl 1956 r. Zreszta
pierwsze lata Gomulki dawaly nadzieje - 1956, 1957, nawet poczatek 1958 to
by³y lata nadziei. Rozbicie "Po Prostu" tez nie wydawalo mi sie symptomem
nieuchronnego powrotu do stalinizmu."

W 1960 r. uzyskuje stopien doktorski. Dwa lata pozniej ponownie wyjezdza do
Francji, tym razem jako dyrektor Osrodka Kultury Polskiej w Paryzu.
Jednoczesnie prowadzi wyklady na Sorbonie. Prof. Ryszard Bender przypuszcza,
ze w czasie pobytu we Francji, Geremek nawiazal silne kontakty z tamtejszymi
lozami masonskimi. Po powrocie do Polski w 1965 r. obejmuje kierownictwo
Pracowni Historii Kultury Sredniowiecznej. Ideowo zwiazany jest z "lewica
pazdziernikowa", publikuje m.in. na lamach tygodnika "Argumenty", pisma
Stowarzyszenia Wolnomyslicieli i Ateistow. Pomaga rowniez Modzelewskiemu,
któremu po wyjsciu z wiezienia zlecal przeklady.

DROGA DO "SOLIDARNOSCI"

Przelomem jest 1968 r. Nie uczestniczy jednak w wydarzeniach marcowych. W
monograficznej ksiazce Jerzego Eislera o Marcu ani razu nie spotykamy jego
nazwiska. Reaguje dopiero na "praska wiosne": "To co dzialo sie w
Czechoslowacji przed inwazja, potwierdzalo zreszta moje nadzieje. Mialem tam
wowczas wielu przyjaciol. Obserwowalem ich dzialania, czytalem artykuly i
dzielilem ich radosc, ze cos sie tam udaje. Sukces Pragi stanowil przeciez i
dla nas perspektywe ludzkiego wymiaru realnego socjalizmu. ...Dzien i noc
sluchalem wiec czeskiego radia - poki jeszcze bylo niezalezne. Sluchalem
rzecznika praskiego parlamentu, mojego przyjaciela, historyka Josefa Macka,
gdy w ostatniej chwili zwracal sie do opinii miedzynarodowej.

Po interwencji wystepuje w partii: "...w momencie inwazji zamknalem ten
rozdzial dlatego, z rozwiewala ona nadzieje rewizjonizmu na socjalizm z
ludzka twarza. ...Chcieli mi zrobic proces jako oficerowi rezerwy, ale jakos
sie to rozmylo. Skonczylo sie na kilkunastoletnim pozbawieniu paszportu.
Wystapilem gdy stracilem nadzieje, ze jest jakakolwiek szansa, zeby ta
partia realizowala idealy, ktore glosi". Od jesieni 1968 r. uczestniczy w
seminarium zorganizowanym przez naukowcow - rewizjonistow m.in. Wlodzimierza
Brusa, Tadeusza Kowalika, Krzysztofa Pomiana. Uczestnicy zastanawiali sie
nad przyszloscia socjalizmu i jego reforma, rozwarstwieniem spolecznym,
ksenofobia, itd. Seminaria te trwaja az do wyjazdu Brusa z Polski, tj. do
jesieni 1971 r.

W 1970 r. Geremek uzyskuje habilitacje oraz tytul docenta.

W grudniu 1975 r. razem z Krystyna Kresten, Maria Dziewicka, Tadeuszem
Kowalikiem, Edwardem Lipinskim, Janem Strzeleckim i Krzysztofem Wolickim
wystosowal do Gierka tzw. "list siemiu". Dokument ten byl bardziej
umiarkowany od powstalego w tym samym czasie "listu 59", w ktorym
protestowano przeciw zmianom w Konstytucji. Autorzy "listu 7" wskazywali na
tworzaca sie niebezpieczna przepasc pomiedzy spoleczenstwem i wladza". Po
czerwcu 1976 r. Geremek organizuje zbiorke pieniedzy dla ofiar represji. Rok
pozniej po uwiezieniu grupy KOR-owcow obok m.in. Jana Strzeleckiego,
Tadeusza Kowalika i Karola Modzelewskiego podpisuje list do Gierka i
Jaroszewicza: "Kryzys zaufania miedzy rzadzonymi i rzadzacymi wymaga
zasadniczych przemian w zyciu politycznym, ktore stanowia warunek niezbedny
socjalistycznej przyszlosci kraju."

W tym samym roku ponownie otrzymuje paszport. Wyjezdza na stypendium naukowe
do Instytutu Wilsona w Waszyngotonie. Jesienia 1978 r. po powrocie do kraju
zostaje czlonkiem komisji programowej Towarzystwa Kusow Naukowych. Jednak
prawdziwa kariere polityczna rozpoczal dopiero w sierpniu 1980 r.

NAJPIERW DO GIERKA, POZNIEJ DO WALESY

Po wybuchu sierpniowego strajku w Gdansku grupa warszawskich
intelektualistow postanowila oglosic apel. W redagowanie tego dokumentu
wlaczyl sie rowniez Geremek. Podpisy zbierano w jego mieszkaniu. Tadeusz
Kowalik jeden z autorow apelu spomina: "Nie chcielismy miec wsrod
sygnatariuszy czlonkow ROPCiO i KPN z przyczyn pryncypialnych". Intencja
autorow bylo ostrzezenie obu stron konfliktu. Jedna kopie Geremek przekazal
do KC na rece Gierka, ktory wykorzystal w swoich wystapieniach "mysli i
zdania z listu intelektualistow" ("Po Prostu" 25/1990). Druga kopie
postanowiono przkazac robotnikom. Wieczorem 22.08 Geremek razem z
Mazowieckim przybywa do stoczni. Walesa zlecil im sformowanie komisji
ekspertow. Pomimo blokady telekomunikacyjnej Geremek telefonuje do kilku
osob proponujac udzial w komisji. Kowalik wspomina, ze dzwonil do niego z
gabinetu dyrektora stoczni Gniecha. Geremek z Mazowieckim mieli decydujacy
wplyw na sklad tej komisji, wyj±tkiem byla Jadwiga Staniszkis, ktora zostala
zaproszona przez osobe ze stoczni.

Geremek twierdzi, ze do stoczni ani przez chwile nie jechal z "nastawieniem,
ze robotnikow trzeba uspokajac". Jednak po pierwszej rozmowie z tymi
doradcami Andrzej Kolodziej, inicjator strajku w stoczni gdynskiej,
wspomina, ze mial niesmak: "Usilowali nas przekonac, ze zadanie wolnych
zwiazkow zawodowych jest absurdalne i nierealne. Uwazali, ze wladze nigdy
nie zgodza sie na wolne zwiazki i jesli z tego postulatu nie zrezygnujemy
dojdzie do interwencji sowieckiej." Kolodziej zwrocil rowniez uwage na fakt,
ze starano sie zmienic nazwe zwiazkow zawodowych. Zamiast slowa "wolne"
uzywano "samorzadne" zwiazki zawodowe. Po kilku dniach Jadwiga Staniszkis
ostrzegla prezydium Miedzyzakladowego Komitetu Strajkowego, ze doradcy daza
do przejecia kontroli nad strajkiem: "Przyjelismy informacje pani Staniszkis
i ostrzezenie - wspomina Kolodziej - ze w postepowaniu pewnych osob,
szczegolnie Geremka widzi usilowanie - jak to okreslila - manipulowania
strajkujacymi i wykorzystania ich do jemu tylko znanych celow politycznych.
Wtedy nie wiedzielismy, ze Geremek mial ponoc jakies kontakty z Gierkiem. Te
rzeczy dotarly do nas pozniej".

Rowniez Andrzej Gwiazda negatywnie wypowiada sie o roli Geremka i
Mazowieckiego. Pierwsza ich propozycja byl postulat przeprowadzenia wyborow
do rad zakladowych w CRZZ. Kiedy robotnicy odrzucili ich projekt,
przedstawili nastepny: "mamy zalozyc niezalezny zwiazek - wspomina Gwiazda -
i zarejestrowac sie w CRZZ. Spytalem czy sa przekonani, ze tak powinnismy
postapic - odpowiedzieli, ze absolutnie tak. Podziekowalem im wiec za trud i
dobre checi, ale damy sobie rade sami".

Pomimo odrzucenia tych projektow duet Geremek - Mazowiecki dalej probowal
wcielic je w zycie. Tadeusz Kowalik w swoich wspomnieniach pisze o
dyskretnym spotkaniu w srode 27 sierpnia w starej, opuszczonej stolowce.
Doradcy starali sie wysondowac kierownictwo strajku czy zaakceptowaliby
reforme CRZZ.

Anna Walentynowicz postawila w swojej ksiazce kilka retorycznych pytan:
"Dlaczego doradcy usilowali naklonic nas do rezygnacji z postulatow
mowiacych o uwolnieniu wiezniow politycznych i o powolaniu wolnych zwiazkow
zawodowych? Komu chcieli sie przysluzyc? Na czyje pochwaly i wdziecznosc
liczyli? O czym rozmawiali z ekipa rzadowa po wyjsciu ze stoczni, kiedy
udawali sie na spoczynek do tego samego hotelu? Czy im rowniez doradzali?"

STRASZENIE CZOLGAMI

"S" sprawila, ze Geremek z szerzej nieznanego naukowca sympatyzujacego z
opozycja stal sie jednym z najwazniejszych politykow kraju. Dalej
wspolpracowal z Mazowieckim; razem z Andrzejem Celinskim i Andrzejem
Wielowieyskim stworzyli konkurencyjny zespol doradcow - zarowno wobec
ekspertow delegowanych do "S" przez Prymasa Wyszynskiego, jak i grupy
Kuronia i Michnika. W rozmowie z Hanna Krall przyznal jej racje, ze chca byæ
"wobec zwiazku, tym czym zwiazek wobec wladzy" ("Polityka" 6.08.81).

Kolodziej wspomina, ze po podpisaniu porozumienia dzialania Geremka byly
identyczne jak w czasie sierpniowego strajku. Kiedy w pazdzierniku ogloszono
strajk ostrzegawczy, Kolodziej zostal zaproszony do Walesy: "Poza nim byli
tam doradcy - Mazowiecki, Geremek, Celinski. Po krotkiej rozmowie
przedlozyli mi tekst oswiadczenia, odwolujacego strajk i zaproponowali, abym
jako zastepca Walesy rowniez to podpisal... powiedzieli, ze przemawiaja za
tym powazne wzgledy i zaczelo sie straszenie sowieckimi czolgami.
Twierdzili, ze jesli dzis nie odwola sie stajku, jutro czolgi beda na
ulicach...

- Mamy doskonale zrodla informacji i jestesmy pewni, ze tak sie stanie -
przekonywali Kolodzieja doradcy. - Sciagacie nieszczescie na kraj.
...Organizacja jest potrzebna, ale trzeba wszystko zalatwiac rozsadnie. Nie
mozna teraz tego zaprzepascic, wiedzac czym to grozi... Pan jest jeszcze
mlody, nie rozumie pan polityki".

Pomimo apeli doradcow strajk przeprowadzono, czolgi nie wjechaly.

SZARA EMINENCJA "S"

W styczniu 1981 r. Komisja Krajowa powolala Rade Programowo-Konsultacyjna
Osrodka Prac Spoleczno-Zawodowych. Geremek zostal jej przewodniczacym.
Uczestniczy we wszystkich wazniejszych rozmowach z rzadem. W czasie
styczniowych negocjacji przekonuje: "nale¿y miec swiadomosc sytuacji w
jakiej znajduje sie rzad".

Jednym z wazniejszych osiagniec Geremka bylo doprowadzenie do zawarcia
porozumienia z rzadem po zajsciach w Bydgoszczy. Nawet Kuron obawial sie, ze
Walesa, Mazowiecki oraz Geremek "zastosuja ponownie swoja tradycyjna
technike gabinetowego ukladu. Odwolaja strajk w sposob niezrozumialy dla
szerokich rzesz dzialaczy i w rezultacie ruch przezyje to jako swoja
kleske."

W opinii Kolodzieja, w marcu 1981 r. Walesa byl kierowany przez Geremka i
Celinskiego: Celinski ustalal polityke zwiazku, a glownym jej architektem
byl Geremek, ktory konsultowal te sprawy bezposrednio z Rakowskim. Celem
tych konsultacji bylo uzgodnienie jak zwiazek ma dzialac, aby rzad nie
musial ustapic, a "S" byla w miare usatysfakcjonowana. ...Walesa i Geremek
prowadzili gre polityczna z Rakowskim i Jaruzelskim, ktorej wynikiem mialo
byc z jednej strony zlagodzenie postawy zwiazku, a z drugiej doprowadzenie
do rzadow silnej reki".

W czasie rozmow z rzadem 30 III Geremek razem z Wieslawem Chrzanowskim oraz
ministrem sprawiedliwosci Jerzym Bafia i prof. Sylwestrem Zawadzkim
opracowuja tekst porozumienia. Andrzej Gwiazda twierdzi, ze tresc komunikatu
zostala "uzgodniona miedzy Walesa a Rakowskim, z pominieciem pozostalych
czlonkow zespolow". Kolodziej uzupelnia: "...Geremek prowadzil narady z
przedstawicielem strony rzadowej. Uzgodnili oni wspolny komunikat, mozliwy
do przyjecia dla wladz. Odbylo sie to w tajemnicy przed delegacja "S". Ze
wzglêdu na brak efektow w rozmowach przedstawiciele "S" chcieli opuscic sale
obrad. Wtedy zabral glos Walesa i wezwal, by powrocili na miejsca.
Przedstawil rowniez komunikat opracowany przez Geremka. Gwiazda mial
jednoznaczne odczucia kiedy uslyszal jego tresc: "Blyska mi mysl, by
wyskoczyc przez okno (na schodach stoi liczna obstawa) i "tumult uczynic",
ostrzec ludzi, lecz odrzucam te mysl. Zostaje, a wiec biore odpowiedzialnosc
za biernosc kolegow i aktywnosc "doradcow". Przewazyl autorytet Walesy,
strajk zostal odwolany.

SAMORZADNA I SOCJALISTYCZNA

Geremek zostaje delegatem na I zjazd "S", przewodniczy Komisji Programowej.
Kuron wspomina, ze kiedy Gwiazda nawolywal do glosowania nad projektem
"Poslania do ludzi pracy Europy Wschodniej", Geremek zwrocil sie do niego:
"Panie Andrzeju, panie Andrzeju, co pan wola, przeciez to idiotyzm!"

Pomimo wielokrotnych prob Geremek przepada w wyborach do Komisji Krajowej. W
czasie zjazdu propaguje swoj projekt Samorzadnej Rzeczypospolitej. Kuron
okreslil go jako "rodzaj wolnosciowej utopii socjalistycznej". Sam Geremek w
rozmowie z Janina Parandowska stwierdzil, ze program ten "nie pozostaje w
niczym w sprzecznosci z konstytucyjnymi zasadami, okreslonymi dla istnienia
Polski socjalistycznej. Przeciwnie... tak nakreslona wizja jest proba
realizacji socjalistycznych zasad zycia publicznego, wspolzycia miedzy
obywatelem a wladza... Jestem przekonany, ze nowy model stosunkow miedzy
wladza a spoleczenstwem, jaki proponuje "S", jest modelem socjalistycznym."
("Kurier Polski" 29 XI 81) Geremek proponuje rowniez zawarcie paktu
antykryzysowego. ("WTK" 18 X 81)

NAUCZYCIEL FRANCUSKIEGO

Po 13 XII zostaje zatrzymany, do 23 XII 1982 r. jest internowany. Przebywa w
Ilawie, Bialolece, Jaworzu, Darlowku. Wyklada wtedy kulture francuska oraz
prowadzi lekcje francuskiego. Po wyjsciu na wolnosc zostaje doradca Walesy
oraz Tymczasowej Komisji Koordynujacej. W maju 1983 r. jest ponownie
aresztowany, w lipcu zwolniono go na mocy amnestii. Wiosna 1984 r. razem z
innymi doradcami, m.in. Mazowieckim, Chrzanowskim, Olszewskim,
Stelmachowskim bierze udzial w rozmowach mediacyjnych pomiedzy rzadem,
Kosciolem a uwieziona czolowa 11-stka dzialaczy "S" w sprawie ich
wypuszczenia. W 1985 r. zostaje zwolniony z pracy w Instytucie.

Geremek obok Walesy, Kuronia i Michnika, jest najbardziej atakowanym
dzialaczem "S" przez propagande komunistyczna. Razem z Klemensem
Szaniawskim, Januszem Onyszkiewiczem i Magdalena Sokolowska oskarzono go o
kontakty z amerykanskim wywiadem. Gen. Wladyslaw Pozoga, wiceminister MSW, w
rozmowie z Henrykiem Piecuchem stwierdzil, ze polecenie naglosnienia tej
spawy wyszlo z KC.

Andrzej Kolodziej wspomina, ze po drugiej wizycie Papieza grupa
amerykanskich dyplomatow zamierzala znienic polityke w stosunku do Polski z
mysla o stabilizacji sytuacji politycznej, ekonomicznej i spolecznej PRL
poprzez takie czy inne uznanie ekipy Jaruzelskiego za w miare cywilizowany
rzad." W przedsiewzieciach tych, zdaniem Kolodzieja, bral udzial Geremek,
ktory staral sie przekonac Walese do "podjecia dzialan na rzecz zniesienia
sankcji". ("Kultura" 9/1988)

Jednak dopiero po kilku latach powstaly warunki do zrealizowania idei "paktu
antykryzysowego".

JAK ZMONTOWANO OKRAGLY STOL...

Sytuacja polityczna zmienila sie w polowie lat 80-tych, kiedy do wladzy
doszedl Gorbaczow. W Warszawie komunisci uswiadomili sobie koniecznosc
reform. Janusz Rejkowski, po utworzeniu rzadu Mazowieckiego, wspomnial, ze w
drugiej polowie lat 80-tych wladza uznala, ze nie jest zdolna samodzielnie
przebudowac gospodarki: "Pojawila sie wiec alternatywa: albo budowac w
Polsce system represyjny, albo dokonac zasadniczego zwrotu w kierunku
stworzenia systemu politycznego, opartego na szerokiej reprezentacji
spolecznej." ("Trybuna Ludu" 23.09.1989 r.) Wybrano drugie rozwiazanie,
rozpoczely sie nieoficjalne rozmowy z opozycja. Wspomina o tym m.in. Jan
Litynski: "Przesluchania w wiezieniach i aresztach, rozmowy z gen.
Kiszczakiem i jego podwladnymi nie byly tym za co je bralismy - rutynowymi
dzialaniami policyjnymi, lecz przeciwnie - negocjacjami politycznymi".
("Tygodnik Mazowsze" 24.09.1986 r.) Rowniez Geremek w wywiadzie dla
"Konfrontacji" stwierdzil, ze w "polityce PRL od polowy 1986 r. dostrzegl
przeslanki nadziei.

W opinii Andrzeja Gwiazdy w polowie lat 80-tych Kiszczak zlecil trzem
doradcom "S" selekcje opozycji: "W zasadzie Kiszczak decydowal, kto
zasiadzie do okraglego stolu. ("Solidarnosc Walczaca" Maj 1992 r.) Seweryn
Jaworski wymienia w tym kontekscie Geremka: "Rozmowy toczono w prywatnych
mieszkaniach, a posrednikami ze strony "S" byli Bronislaw Geremek i Jan
Litynski. ...Wladze wysunely jednak pewne warunki - eliminowania z
kierownictwa Zwiazku wszystkich, ktorzy nie zgadzali sie na daleko idacy
kompromis oraz na stworzenie w przyszlosci takiego systemu politycznego,
ktory zapewnilby rownowage sil. ("Dziennik Zachodni" 11.04.1990 r.) O takich
zamiarach doradcow wspomnial rowniez Jerzy Kropiwnicki w wywiadzie dla pisma
"Wiadomosci" (20.12.1987 r.) "Slyszalem natomiast w 1984 r. od niektorych
doradcow zwiazku, ze wladze tak dlugo nie podejma zadnego powaznego dialogu
politycznego, poki nie zostana zlikwidowane TKK i Biuro Brukselskie oraz jak
dlugo "S" nie zrezygnuje z powrotu do dzialania jako zwiazek zawodowy."

Jesienia 1986 r. Walesa pod wplywem korowskiej lewicy powoluje Tymczasowa
Rade Solidarnosci, ktora miala pelnic funkcje rady politycznej zwiazku.
Jednoczesnie doradcy przekonuja do jawnego dzialania. Kropiwnicki negatywnie
ocenil rowniez i te sytuacje. "Uruchomiony zostal obcy zwiazkowi proces
eliminacji dzialaczy i srodowisk niepodporzadkowanych politycznemu
kierownictwu J. Kuronia, A. Michnika, B. Geremka i A. Celinskiego.
...Pojawia sie realna grozba przeobrazenia zwiazku, bez pytania jego
czlonkow o zgode, w organizacje quasi-partyjna, lewicowa, nawiazujaca w
polityce wewnetrzenej do praktyk obcych zasadzie solidarnosci, a wlasciwych
partiom komunistycznym, zwlaszcza w okresie stalinowskim" ("Glos" nr
54/1989).

Przewidywania odsunietych przywodcow sprawdzily sie. Wkrotce Andrzej
Celinski, asystent Geremka, w wywiadzie dla News Week (27.11.1987)
stwierdzil, ze nalezy przeksztalcic "S" w partyjny ruch
spoleczno-polityczny.

Niewygodni dla lewicy dzialacze zwiazkowi stworzyli Grupe Robocza Komisji
Krajowej. Doszlo do wieloletniego sporu. W lutym 1988 r. Geremek wchodzi do
komisji Stelmachowskiego, która miala zazegnac ten konflikt. Rowniez w lutym
1988 r. Geremek po raz pierwszy od kilkunastu lat udziela wywiadu
oficjalnemu pismu. W "Konfrontacjach" przedstawil idee paktu
antykryzysowego. Mysl ta zostala natychmiast podchwycona przez prase
komunistyczna. A w lipcu Stanislaw Ciosek wspomnial w sejmie o mozliwosci
oddania opozycji nawet kilkunastu mandatow. Geremek uznal te propozycje za
bardzo kuszaca dodajac: "Nawet gdyby ofiarowano nam tylko 50 miejsc,
wzielibysmy udzial w takich wyborach, to by zmienilo kompletnie sytuacje:
wreszcie mielibysmy w naszym kraju jedna demokratyczna instytucje".
("Dziennik Polski" 11.VII 1988)

Jaroslaw Kaczynski zapamietal, ze przed "Okraglym Stolem" Geremek ciagle
hamowal nastroje w opozycji. Kiedy w sierpniu 1988 r. strajkujacy robotnicy
krzyczeli po przemowieniu Jaruzelskiego na plenum KC: "Koniec komuny.
Zwyciezylismy, kapitulacja!", to zasepiony profesor stwierdzil: "Powialo
groza. Straszne przemowienie. Bedziemy musieli ustapic."

W swoich publicznych wystapieniach nieustannie minimalizowal zadania
opozycji: "w chwili obecnej tendecja rozwojowa fenomenu opozycji polskiej...
jest rozwijanie pluralizmu spolecznego, pluralizmu gospodarczego przy
rezygnacji z pluralizmu politycznego ("Res Publica" 5/88).

Uwidocznilo sie to w trakcie obrad "Okraglego Stolu".

NAJWAZNIEJSZY BYL GEREMEK

Po rozpoczeciu rozmow wyjasnil jak beda one wygladac: "Na ogol pies nie
decyduje o rodzaju kaganca, jaki sobie naklada, wiec niechaj druga strona o
tym mysli" ("Tygodnik Mazowsze" 8 II 1989).

Tydzien pozniej Ciosek na posiedzeniu Sekretariatu KC zrelacjonowal rozmowe
z Geremkiem - opozycja jest za demokratycznymi wyborami do Senatu, a wybory
do Sejmu "robcie jak chcecie". Nie bez powodu Krzysztof Wyszkowski w
wywiadze dla paryskiej "Kultury" stwierdzil: "Najwazniejszy byl Geremek".
Walesa wyznaczyl profesora na przewodniczacego solidarnosciowego zespolu ds.
reform politycznych, natomiast ekipa rzadowa kierowal czlonek Biura
Politycznego Janusz Reykowski, znajomy z lat szkolnych.

Geremek osobiscie pilnowal, aby w trakcie rozmow nie doszlo do
niespodzianek. Kaczynski wspomina, ze kiedy zaproponowal, wzorem Wegrow,
wysuniecie postulatu wolnych wyborow; Geremek zareagowal bardzo nerwowo: "To
w ogole nie wchodzi w gre, prosze takich rzeczy nie mowic. To jest
niemozliwe!... Geremek klamal. Wyraznie nie chcial wykorzystac szansy i
pojsc na ostro".

Podobne wrazenia mial rowniez Wyszkowski: "Ci ludzie zmienili poglady, ale
nie zmienili metod uprawiania polityki. Te ktore stosuja, sa bolszewickie.
Ten nastroj koalicji lewicy, kiedy Geremek oswiadcza, ze ma nadzieje, iz
slowo "socjalizm" odzyska swoj blask. Wspolna wladzy i "opozycji stolowej"
obawa przed zagrozeniem populistyczno-nacjonalistycznym, przed zdziczalym
spoleczenstwem, ktore czyha tylko, by ten kraj rozwalic, byly oburzajace."
("Kultura" VII-VIII/1989)

Na kilka dni przed zakonczeniem rozmow Geremek w "Tygodniku Wola" (3 IV
1989) stwierdza: "...partia... ma swiadomosc wlasnej slabosci w
spoleczenstwie. Dlatego w okresie przejsciowym stara sie uzyskac jak
najkorzystniejsze dla siebie warunki - dzieje sie to poprzez naruszenie
zasad politycznej normalnosci. ...Zarowno przyjecie jak i odrzucenie tych
warunkow wiazalo siê z pewnym ryzykiem. Kierownistwo "S" uznalo, ze
mniejszym ryzykiem jest ich akceptacja."

Postawa ta umozliwila komunistycznym strukturom przetrwanie najtrudniejszego
okresu.

WASZ JARUZELSKI, NASZ GEREMEK I WSPOLNY OLEK

Pierwsza reakcja Geremka na wynik wyborow 4 VI bylo przerazenie. Razem z
Mazowieckim tlumaczyl: "Nie mozna draznic komunistow, to sa rozgniewane
bestie". Uratowalo to rzadowa liste krajowa.

Wkrotce Reykowski przedstawia Jaruzelskiemu propozycje - nasz prezydent,
wasz premier. Po uzyskaniu akceptacji generala Reykowski dzwoni do Michnika.
Ten po skontaktowaniu siê z Walesa zamieszcza slynny artykul: "Wasz
prezydent, nasz premier". ("Tygodnik Solidarnosc" 6 I 1995)

Wsrod kandydatow na premiera wymienia sie Mazowieckiego, Kuronia i Geremka.
Michnik ju¿ 5 VI, wrtrakcie rozmowy oficjalno-sondazowej z Kiszczakiem
wysuwa kandydature Geremka na premiera. Na jednym ze spotkan Walesa zwraca
sie do niego: "Moze by jednak pan profesor przygotowal taki rzad na zapas,
zeby on juz byl, jak bedzie trzeba - wspomina Kuron - Je¶li nawet Geremek
wiedzial, jak tworzyc rzad, to przeciez na pewno nie mial pojecia, co ten
rzad ma robic."

Sam Geremek w oficjalnych wypowiedziach krytycznie odnosi sie do pomyslu
utworzenia rzadu. Proponuje tylko powolanie mieszanej Nadzwyczajnej Komisji
Parlamentarnej, ktora mialaby wplyw na decyzje gospodarcze. ("GW" 27 VII
1989)

W sierpniu Kaczynski konstruuje koalicje OKP-SD-ZSL. Jest to odpowiedz na
zakulisowe dazenie czesci kierownictwa OKP do stworzenia sojuszu z
"proreformatorskim skrzydlem PZPR. Okapowska lewica niechetnie odniosla sie
do dzialan Kaczynskiego. Kuron powiedzial mu wrecz: "Niedobrze stalo sie, ze
Walesa dal ci te sprawe. Nie ukrywam, ze Bronek powiniem to prowadzic. No,
ale stalo sie i chcialbym tylko zebysmy sie dogadali. Pamietaj, ze juz sa
pewne uklady. Olek musi byc wicepremierem." Geremek zostal odsuniety,
odmowil, kiedy Mazowiecki zaproponowal mu stanowisko sekretarza stanu w MSZ.
"Bronek, Wielki Gracz, robil mine, jakby nie tylko uczestniczyl w grze -
pisze Kuron w "Kwadraturze kola", - ale byl w samym jej centrum".

W ksiazce "Rok 1989" Geremek okreslil zarzuty Kaczynskiego jako nieprawdziwe
i "wyssane z palca". Jednak kilka tygodni pozniej w wywiadzie dla agencji
TASS powiedzial: "W przyszlosci moze dojsc do sojuszu "S" z reformatorskim
skrzydlem PZPR. "S" jest zainteresowana by PZPR nie zniknelo z areny
politycznej." (wg "LAD" 8 X 1989)

JESTEM PRZECIW A NAWET ZA

Podczas wyboru Jaruzelskiego na prezydenta PRL Geremek glosowal przeciw. Nie
oznacza to, ze byl przeciwny prezydenturze generala i "...juz pare lat
wczesniej mowilem, ze obecnosc Jaruzelskiego na czele wladzy nie musi
wykluczac mozliwosci uruchomienia procesu reform... Oczekiwalem, ze bedzie
sie jakos staral zrownowazyc miejsce, jakie w jego zyciorysie zajmowal 13
XII. Wlasnie dlatego przekonywalem moich kolegow, ze z osoby Jaruzelskiego
nie nalezy robic polskiego problemu numer jeden. ...Uwazalem, ze jedynym
mo¿liwym rozwiazaniem jest zwyciestwo kandydata tamtej strony, a kandydatura
Jaruzelskiego wydawala mi sie najbardziej sensowna... Nie moglem glosowac
inaczej niz przeciw. Nadal tak sadze, choc fakt, ze Jaruzelski zotal
wybrany, uwazalem i nadal uwazam za najlepsze rozwiazanie."

W ksiazce "Rok 1989" przyznal rowniez, ze mialby do siebie pretensje, gdyby
generalowi zabraklo jednego glosu, choc byloby takze zle gdyby uzyskal silny
mandat.

Przez nastepne miesiace Geremek podtrzymuje prezydenture tworcy stanu
wojennego. W czasie konferencji prasoej 2 V 1990 powiedzial, ze obawy wobec
Jaruzelskiego nie sprawdzily sie: "Prezydent jest swego rodzaju "gwarantem"
systemu powstalego w wyniku Okraglego Stolu". Natomiast w wywiadzie dla Le
Figaro (7 VII 1990) stwierdzil, ze wybor Jaruzelskiego zapobiegal wojnie
domowej."

NA RATUNEK PARTII

Innym problemem, ktorym zajmowal sie profesor, byl los PZPR: "My ludzie
czlonkowie "S", jestesmy tymi - zapewnil na lamach "Bild am Sonntang" (3 IX
1989) - ktorzy oferuja partii szanse przezycia." W wywiadzie dla Corriere
della Sera (6 IX 1989) wyjawil, ze celem jest zapewnienie "lojalnosci
dotychczasowej nomenklatury i unikniecia polowania na czarownice". W
Liberation (22 IX 1989) wyrazil troske, aby PZPR nie stala sie opozycja.
Poglady takie wyrazal rowniez na lamach polskiej prasy. W "Tygodniku
Kulturalnym" stwierdzil, ze wokol reformy nastapi zjednoczenie wszystkich
sil: "Istnieje mozliwosc, ze w PZPR, tak jak stalo sie to w ZSL i SD,
pojawia sie podzialy poprzeczne. Ze sily reformatorskie wezma gore nad
dotychczasowym stylem myslenia i rzadzenia lub tez zorganizuja sie
oddzielnie. ...Dlatego do wysilkow proreformatorskich, spelnianych przez
klub PZPR w ramach swojej partii, przywiazuje duza wage."

Jednoczesnie Geremek sprzeciwial sie wszelkim probom oslabienia pozycji
PZPR, storpedowal m.in. projekt Jana Lopuszanskiego przejecia majatku partii
na rzecz skarbu panstwa: "...przewodniczacy Geremek zakwestionowal nasz
pomysl mowiac m.in., ze to niepowazne wybryki, ze moze to nas narazic na
ogromne straty, na napiecia spoleczne. Podkreslil, a potem mowil o tym i
m.in. Hall, ze projekt ten jest w istocie projektem nacjonalizacyjnym... Nie
replikowalem juz potem na epitety, ktorych mi nie szczedzil Geremek, a
reagowal w sposob bardzo nerwowy". ("GLOS" III/IV) Zdaniem Lopuszanskiego,
dochodzilo do innych manipulacji "...nie wiedzielismy, iz prof. Geremek
zobowiazal sie na Konwencie Seniorow, ze nie bedziemy wystepowali z wlasnym
projektem ustawy o partiach politycznych. Ale skad mielismy wiedziec, skoro
powiedzial on to w imieniu Klubu, ale na wlasna reke, bez konsultacji z
calym Klubem. ("LAD" 8 IV 1990) W listopadzie 1990 r. Geremek przestal
pelnic funkcje przewodniczacego OKP.

POLOWANIE NA ANTYKOMUNISTOW

W rozmowie z Michnikiem przedstawil sie jako zwolennik ustawy lustracyjnej:
"Probowalem ja promowac, ale zostalem przekonany, ze nie da sie lustracji
przeprowadzic w ludzki sposob" ("GW" 16 IX 1993). Jednak twierdzeniu temu
przecza fakty. Od 1989 r. Geremek przeciwstawial sie wszelkim uregulowaniom
prawnym rozliczajacym okres komunizmu. Pojawiajace sie proby okreslal jako
polowanie na czarownice, rewanzyzm, jakobinizm, zemste, odruch nienawisci
itd. Kiedy 7 IV 1990 r. Roman Bartoszcze, owczesny prezes PSL zwrocil uwage,
ze niszczenie komunistycznych archiwow ma na celu zatarcie dowodow, kto
wspolpracowal z poprzednia wladza, Geremek zareagowal natychmiast. "Profesor
zerwal sie z miejsca, poczerwienial na twarzy - wspomina Bartoszcze -
krzyczal cos, co trudno bylo zrozumiec. Zupelnie nie ten zrownowazony
Geremek. Rok pozniej moralny autorytet postepowej inteligencji wyrazil obawe
przed systemem totalitarnym: "Obawiam sie takiego projektu
dekomunizacyjnego, ktory doprowadzi do porzadku totalitarnego, w ktorym boi
sie takze i ten, komu nie udowodniono winy". ("GW" 21 X 91) Po upadku rzadu
Olszewskiego wielokrotnie wypowiadal sie przeciwko lustracji i
dekomunizacji: "Unia nie pogodzi sie z programem dekomunizacji, wrogosci
wobec Europy, czy tez karania kobiet i lekarzy za aborcje. ("GW" 18-20 IX
1992). W czasie inauguracyjnego wykladu w College de France zapytal
retorycznie: "Jak zrozumiec lustracje, programy dekomunizacji, opowiesci o
spisku nomenklatury, polowania na agentow SB i ich wspolpracownikow?
Potrzeba sprawiedliwosci czy zadza zemsty? ("GW" 9-10 I 1993)

Minister Macierewicz na kilka godzin przed przekazaniem swojej listy
Konwentowi Seniorow wykreslil z niej nazwisko Geremka ("GP" VI 1993).

W ksiazce "Konfidenci" znajdujemy nastepujacy fragment: "Niezwykle zagadkowa
byla w tym kontekscie sprawa zwiazana z G, w ktorej co kilka lat dokonywano
zestawienia jego biografii politycznej. W kazdym z tych zyciorysow zawsze
pomijano okres lat 60-tych, czas bytnosci G. w Paryzu. Trudno sobie
wyobrazic, by ktos w tamtych czasach, wyjezdzajac z kraju na istotna
placowke nie byl wspolpracownikiem SB."

WSROD MOZNYCH TEGO SWIATA

Geremek nalezy do najbardziej znanych na Zachodzie polskich politykow. Media
traktuja go jako eksperta w sprawach Europy Srodkowo-Wschodniej. Bedac
przewodniczacym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych szybko zdobyl autorytet
i znajomosci.

W listopadzie 1989 r. w nowojorskiej Radzie Stosunkow Miedzynarodowych
(Council Foreign Relations) przedstawil geneze przemian w naszym regionie
oraz omowil nowa "architekture polityczna Europy". CFR skupia elite
polityczna, naukowa, finansowa Stanow Zjednoczonych i jest osrodkiem
doradczym.

Kilka miesiecy pozniej, w kwietniu 1990 r. razem z przewodniczacym EWG
Jacquiem Delors zostal zaproszony na obrady amerykanskiej Komisji
Trojstronnej (The Irilateral Commission). Rowniez i w trakcie tego spotkania
omawiano problemy budowy nowego ukladu bezpieczenstwa europejskiego. Geremek
przestrzegal czlonkow TC przed rozpadem Zwiazku Radzieckiego, gdyz w ten
sposob "potezne srodki militarne znajda sie w rekach grup sfrustrowanych".
Komisja Trojstronna jest wplywowa instytucja miedzynarodowa zalozona w 1973
r. przez Dawida Rockefellera.

W Polsce Geremek jest m.in. czlonkiem Rady Fundacji im. Stefana Batorego,
zalozonej przez Goerga Sorosa. Pelnil on rowniez funkcje prezesa klubu
Europa, ktory jest integralna czescia fundacji Sorosa. W okresie podziemia
Soros finansowal "Tygodnik Mazowsze", z ktorego wylonila sie po 1989 r.
"Gazeta Wyborcza". Ten wplywowy finansista jest czlonkiem grupy Bilderberga
(o roli grupy Bilderberga i Komisji Trojstronnej w polityce swiatowej czytaj
w "GP nr 32/94). Po wyborach 4.06.89 r. Geremek zaczal reklamowac inicjatywy
Sorosa m.in.: "utworzenie konsorcjum kapitalu zachodniego, ktore by w
calosci przejelo polski dlug po cenach rynkowych, tzn. za 1/3 jego
nominalnej wartosci. Dlug zostanie przejety jakby pod zastaw czesci majatku
narodowego, rownej wielkosci tego dlugu. Jak to policzyc? To jest problem.
Plan ten wymaga kosztow spolecznych. Konsorcjum przejmowaloby zaklady pracy,
a to przyspieszyloby proces zamykania przedsiebiorstw nieefektywnych. ("GW"
17 VII 89 r.)

Geremek naglasnia rowniez inne inicjatywy Sorosa - euroregiony. Nowojorski
Instytut Stosunkow Wschod-Zachod, sponsorowany przez tego finansiste,
popieral powstanie Euroregionu Karpaty.

"Regiony niezalezne od przynaleznosci panstwowej, jednostki jednolite
etnicznie, geograficznie i kulturowo, mialyby stac u podstaw wiekszej
calosci, jaka ma byc zjednoczona Europa. Jest to jeden z terenow, na ktorym
lewica europejska moze odnalezc swiat swoich wartosci i programow" - mowil
Geremek w wywiadzie dla "Po prostu" (9/91).

EWG - TAK, NATO - ZOBACZYMY...

Geremek stal sie w kraju glownym, obok Michnika i Kuronia, rzecznikiem
europejskosci i Jasnogrodu. Natomiast na Zachodzie niestrudzenie opiewal
pierestrojke Gorbaczowa. W listopadzie 1989 r. po swoim wykladzie w Bostonie
skrytykowal sowietologa prof. Richarda Pipesa: "Pan panie Pipes staje sie
powoli uczonym podobnym do mnie. Badanie komunizmu stalo sie juz dyscyplina
podobnie akademicka, co studia nad sredniowieczem. Komunizm? Partia
komunistyczna? Te rzeczy juz nie istnieja" - skonkludowal Geremek. Natomiast
w wywiadzie dla "Liberation" (17 XI 1989 r.) powiedzial: "Gorbaczowska
koncepcja wspolnego europejskiego domu nie powinna byc brana za byle jaki
slogan - to jest prawdziwa koncepcja".

W opinii profesora, pojawily sie nowe niebezpieczenstwa: "Populizm i
demagogia sa najwiekszym zagrozeniem dla mlodych demokracji w Europie
Srodkowo-Wschodniej" (La Reppublica 16.05.90). Jednoczesnie uspokaja swoich
zachodnich przyjaciol: "Uczucia narodowe byly przez dlugi czas naturalnym
odniesieniem przeciwko wladzy, oznacza to, ze niebezpieczenstwo istnieje,
ale jestesmy czujni i bedziemy umieli stawic mu czola." (Tygodnik "Telerama"
15-21.09.90 r.).

Przewodniczacy OKP przekonujac, ze zjednoczona Europa to koniecznosc
dziejowa, rownoczesnie kresli jej ksztalt. strukturami nowego ladu
europejskiego, w jego opinii, beda Rada Europy, Unia Zachodnioeuropejska
oraz EWG ("Le Monde" 10.12.91 r.). Pominiecie NATO nie jest przypadkiem,
wielokrotnie bowiem wskazywal, ze "zjednoczona Europa powinna byc tez
otwarta ku Zwiazkowi Radzieckiemu". (PAP 31.01.90 r.)

Ogolnoeuropejska wladza, zdaniem Geremka, powinna miec prawo kontrolowania
wyborow w poszczegolnych krajach. W rozmowie z "Le Monde" nie potrafil
odpowiedziec "czy Polska ostawi u wrot Europy swe bagaze tak sprzeczne z
obrazem Europy konca XX w." Jednak dodal natychmiast, ze zaakceptowanie
naszego kraju we wspolnocie "pomoze Polakom w porzuceniu ich klopotliwych
bagazy." Inaczej bowiem "mozemy sie stac kula u nogi Europy - dlatego, ze
jestesmy regionem zapoznionym. Przynosimy Europie problemy, z ktorych ona
juz sie dawno wyzwolila". ("Po prostu" 9/1991).

Fernand Braudel, francuski mistrz Geremka, postrzegal historie w trzech
nakladajacych sie na siebie warstwach. Najpierw zwykle widoczne na
powierzchni wydarzenia czyli "piana". Pozniej glebsze oscylacje bedace
fundamentem czyli koniunktura wydarzen. I wreszcie to co nazywal struktura -
ruch o wiele wolniejszy, wywierajacy wplyw na wszystko wokol. Prof. Geremek
teorie te stosowal nie tylko w swojej pracy naukowej, ale i w dzialalnosci
politycznej.

Piotr Baczek

Artykul ukazal sie w tygodniku GAZETA POLSKA z 20 kwietnia 1995r.

Adam Michnik - miedzy lwem a lisem

W okresie stanu wojennego Adam Michnik uwazany byl przez znaczna czesc
Polski solidarnosciowej za wyrocznie i ostateczny autorytet intelektualny.
Duza sympatie zyskaly jego listy z wiezienia do Jaruzelskiego i Kiszczaka.
Walka z polskim szowinizmem i nacjonalizmem, lustracja i dekomunizacja,
koscielnym konserwatyzmem i obskurantyzmem sprawila, ze stracil dawna
popularnosc. Zyskal za to potezna gazete i nowych przyjaciol - Kiszczaka,
Jaruzelskiego, Urbana.

Korzenie

Wywodzi sie z rodziny o silnych tradycjach komunistycznych - "liberalnej
zydokomuny", jak sam to okreslil w "Powsciagliwosci i pracy". Jego matka,
Helena Michnik by³a dzialaczka Zwiazku Niezaleznej Mlodziezy Socjalistycznej
"ZYCIE". Organizowala rowniez komunistyczne harcerstwo "Pionier", zostala
nawet za to aresztowana w 1925 r. Ojciec, Ozjasz Szechter w II
Rzeczpospolitej byl wysokim dzialaczem Komunistycznej Partii Zachodniej
Ukrainy, ktora byla autonomiczna czescia Komunistycznej Partii Polski.
Program KPP zakladal oderwanie od Polski niektorych ziem m.in. Gornego
Slaska i Pomorza. Z ruchem komunistycznym zwiazany byl od czasow I wojny
swiatowej. Adam Michnik w ksiazce "Miedzy panem a plebanem" wspomina: ...
Rodzina ojca to byli tradycyjni, religijni Zydzi. ... Jego ojciec byl
rzezakiem. ...On byl pierwszym, który wystapil z gminy. Dla komunizmu zerwal
z cala swoja tradycja. Wyrwal wlasne korzenie i odszedl do zupelnie innego
swiata.

Roman Werfel w ksiazce "ONI" mowi, ze Szechter w przedwojennym Lwowie byl
wielkim czlowiekiem. Jan Marszalek w ksiazce "Jurczyk kontra Walesa"
stwierdza, na podstawie rozmow z przedwojennymi oficerami polskiego wywiadu,
ze Szechter poczatkowo nalezal do austriackiej siatki terrororystycznej
A.K.Barola (ps. Wladyslaw Sawko), ktora przejeli pozniej bolszewicy: W
czasie wojny polsko-bolszewickiej Barol wraz z cala siecia agentur
antypolskich dzialajacych na tylach wroga i w samym sercu bialopolakow nie
ogranicza siê tylko do zbierania informacji o charakterze szpiegowskim, ale
tworzy we Lwowie i okolicach czerwona partyzantke.

Stanislaw Moscicki (bratanek prezydenta), przedwojenny "dwojkarz", wspomnial
w rozmowie z J. Marszalkiem, ze rozpracowywal m.in. Komunistycznej Partii
Zachodniej Ukrainy: Przez jakis czas chadzalem tymi samymi drogami, co
ojciec Adama Michnika - Ozjasz Szechter, ktory byl jednym z zalozycieli
KPZU, jej glownym ideologiem i czlonkiem Biura Politycznego tejze
najbardziej antypolskiej agentury Stalina. Szechter mial swoja skrzynke
kontaktowa w Wiedniu, gdzie spotykal sie z niejakim Barolem. ... Szechterem
opiekowal sie moj przyjaciel.

W latach trzydziestych Barol nadzorowal z Wiednia operacje "kon trojanski"
czyli werbunek polskich oficerow dla Sowietow. Pozniej, rozszyfrowany przez
Austriakow, ucieka do Moskwy, wchodzi nawet do wladz partii komunistycznej.

W 1930 r. Szechter razem z innymi dzialaczami zostal aresztowany i osadzony
w urzedzie sledczym w Lucku. Jozef Mutzenmacher vel Jan Regula w "Historii
KPP" podaje, ze dzialacze KPZU zostali aresztowani, gdyz tworzyli zbrojne
bojowki i usilowali wywolac zamieszki w Malopolsce Wschodniej.

W 1933 r. w czasie przesluchania przez sedziego Szechter zeznal, ze byl
torturowany i bity. Jednak Regula pisze, ze wielu aresztowanych, w tym
Szechter ps.Jerzy zlamalo sie w casie sledztwa i zlozylo zeznania
obciazajace innych. Wkrotce zapragneli zrehabilitowac sie wobec partii i
zaczeli przesylac na wolnosc listy z wiezienia tzw. grypsy z wymyslonymi
historiami o biciu, gwalceniu etc. W wiezieniu Szechter siedzial osiem lat,
m.in. przebywal w jednej celi z Edwaredem Ochabem (po 1945 r. m.in.
wiceminister MON i szef GZP LWP, a w 1956 r. I sekretarz KC PZPR)

Michnik wspomina, ze ojciec wiare w komunizm stracil w 1936 r. po procesach
moskiewskich. Jednak po wyjsciu z wiezienia Szechter dalej nalezal do
scislego kierownictwa KPZU, sprawowal funkcje instruktora KC.

Rodzice Michnika wojne przezyli na terenie Zwiazku Sowieckiego. Jacek Kuron
wspomina, ze po wojnie zachowywali sie oni bardzo przyzwoicie. Szechter
pracowal jako redaktor w wydawnictwie "Ksiazka i Wiedza". Jednak Jan
Marszalek w ksiazce "Jurczyk kontra Walesa" podaje, ze po 1944 r. Szechter
pelnil funkcje kierownika wydzialu KC PPR ds. zydowskich, a takze byl
zastepca komendanta UB w Szczecinie. Informacje podane przez Marszalka do
tej pory nie zostaly zdementowane.

Czerwone dziecinstwo

Rodzina ta nalezala do elity partyjnej. Przyrodni brat Adama, Stefan Michnik
ukonczyl z wynikiem bardzo dobrym oficerska szkole prawnicza Duracza. W 1951
r. zostal asesorem w Wojskowym Sadzie Rejonowym w Warszawie. Pozniej szef
zarzadu sadownictwa zezwolil mu na przewodniczenie w rozprawach sadowych.
Wchodzil w sklad sedziowski w wielu procesach, m.in. w dziewieciu rozprawach
procesu Tatara. Sadzil m.in. mjra Zefiryna Machalle i plka Maksymiliana
Chojeckiego, ktorych skazano na kare smierci. Uzasadnienie wyroku mjra
Machalli brzmialo: ...oskarzony kierowal sie nienawiscia do mas pracujacych
narodu i wola przywrocenia ustroju wyzysku i rzadow zdrady narodowej.

Porucznik Michnik rowniez osobiscie nakazal w 1953 r. wykonanie wyroku
smierci na rotmistrzu Andrzeju Czaykowskim, cichociemnym i dowodcy batalionu
"Rys" w Powstaniu Warszawskim. Stefan Michnik byl takze kierownikiem
gabinetu katedry wojskowo-prawniczej w Akademii Wojskowo-Politycznej, jak
rowniez instruktorem w Zarzadzie Sadownictwa Wojskowego. W 1956 r. awansowal
do stopnia kapitana, rok pozniej sam odszedl z wojska.

Adam Michnik w ksiazce "Miedzy panem a plebanem" mowi: Kiedy zapadaly
najgorsze wyroki, Stefan byl dwudziestoparoletnim czlowiekiem, ktory
niewiele rozumial z tego, co siê dzialo. Naturalnie to go nie
usprawiedliwia, ale nie uzasadnia tez az takiego eksponowania jego roli w
stalinowskich zbrodniach sadowych. Walono w niego, ¿eby zdyskredytowac mnie.

Helena Michnik byla autorka obowiazujacych w szkolach podrecznikow historii.
We wstepie do jednego z nich pisala: Nie wystarczy np. powiedziec, ze
Kosciol by³ glowna podpora feudalizmu, trzeba to udowodnic. Udowadniac
bedziecie w ten sposob: Kosciol byl glowna podpora feudalizmu poniewaz: 1)
glosil, ze wladza krolewska pochodzi od Boga, a wiec poddanym nie wolno sie
buntowac; 2) karal klatwa koscielna i smiercia wszystkich wystepujacych
przeciwko panujacym stosunkom spolecznym; 3) urzadzal krucjaty przeciwko
ruchom ludowym (np. przeciw albigensom we Francji, husytom w Czechach itd.);
4) zwalczal postepowa nauke, gdyz podwazala ona panujacy ustroj (potepienie
nauki Kopernika, Galileusza itd.); 5) rozbrajal rewolucyjna walke mas
ludowych gloszac, ze ci którzy cierpia na tym swiecie, beda zbawieni po
smierci itd.

Jeszcze w 1990 r. A. Michnik stwierdzil w wywiadzie dla "Polityki Polskiej":
Kiedys prof. Manteuffel uzyl sformulowania, ze podreczniki dla mlodziezy
byly w PRL-u konstruowane tak jakby pisal je niezyczliwy Polsce
cudzoziemiec. Otoz podrecznik mojej matki - zwlaszcza z perspektywy czasu i
na tle innych ksiazek tego typu - wolny jest od takich paskudztw.

Sila rzeczy, urodzony 17 pazdziernika 1946 r. Adam Michnik nie mogl byc
inaczej wychowywany niz na prawdziwego komuniste. W szkicu "Cienie
zapomnianych przodkow" pisal: Urodzony juz po wojnie, traktowalem otaczajaca
mnie rzeczywistosc jako cos zupelnie naturalnego, jako swiat oparty na
prawdzie i sprawiedliwosci. Najpewniej bylem nietypowy. Inni mieli inne
doswiadczenia.

Duzy wplyw na poglady Michnika wywarli rodzice. Matke charakteryzuje jako
niezwykla polska patriotke dreczaca go swoim patriotyzmem: "w obrebie
historiografii marksistowskiej reprezentowala ona - w pewnym sensie -
skrajny ton patriotyczny, co z kolei mnie uwarunkowalo negatywnie, budzac
szybko odroch buntu. Poniewaz podobnych rzeczy uczylem sie w szkole - ze w
Polsce wszystko bylo najlepsze - wiec zaczalem siê interesowac marksizmem,
Roza Luksemburg.

Z domu wyniosl bardzo krytyczne poglady o Pilsudskim i II Rzeczypospolitej:
Nie upewniano mnie nigdy w domu, ze zyje w najlepszym ze swiatow, ale i nie
wspominano przy mnie, jak to dobrze bylo przed wojna. Bo nie wszystkim przed
wojna bylo dobrze. W tej niepodleglej Polsce byli ludzie biedni, ponizeni,
skrzywdzeni i przesladowani. Komunistami stawali sie nie dla pieniedzy i
posad rzadowych, ale dla godnego zycia. Dlatego moze nigdy nie
przeciwstawialem zlej Polsce powojennej dobrej Polski przedwojennej. I dzis
zreszta tego nie robie. Na moja owczesna wizje przedwojennej Polski kladl
sie ogromnym cieniem ten, ktory nia rzadzil: Jozef Pilsudski, dyktator
odpowiedzialny za Brzesc i Bereze, tworca faszystowskiej konstytucji, wrog
postepu.

Nauki druha Kuronia

W 1957 r. wstepuje do "czerwonego harcerstwa" Jacka Kuronia. Okres
walterowski wspomina z duzym sentymentem: ...nastroj komsomolskich
idealistow, ten klimat uniwersalizmu i zbratania,te pogarde dla niecheci na
tle rasowym czy plemiennym - znam to wszystko, nalykalem sie tego jako
dzieciak w "walterowskim czerwonym harcerstwie"... Nie umiem bez sentymentu
myslec o tej gromadce dziewczat i chlopcow, ktora latem 1958 roku, w
czerwonych chustach, nawiedzala chlopskie zagrody spiewajac piosenki po
rosyjsku i zydowsku. Bylo w tym jakies bezczelne wyzwanie rzucone potocznej
mentalnosci, by³o tez jakies glebokie niezrozumienie pokaleczonej narodowej
pamieci, ale byla tez i ta cudowna aura zbratania, dzieki ktorej nikt z nas
nie czul sie w tym gronie intruzem. ... Nigdy potem nie mialem juz tego
poczucia bezpieczenstwa, tej pewnosci, ze nikt nikomu nie rzuci w twarz: "ty
wstretny zydzie'.

Wychowanie rodzinne oraz dzialalnosc w druzynie walterowskiej sprawily, ze
Adam wczesnie polknal politycznego bakcyla. W osmej klasie na wagary chodzil
do Biblioteki Narodowej. Tam czytal paryska "Kulture", ksiazki Milosza,
Herling-Grudzinskiego itp. W tym czasie przezyl szok, wrocil przyjaciel ojca
z dwudziestoletniego zeslania z Kolymy: ...nagle dowiedzialem sie, ze
przyzwoitych komunistow trzymali na Syberii. Nie umialem tego zrozumiec.
Potem moja stryjeczna siostra wyszla za maz za czlowieka, ktory za to, ze
byl zolnierzem AK, spedzil dziesiec lat na Syberii.

Jesienia 1961 r. Andrzej Berkowicz, "przyszywany kuzyn", wprowadzil go na
zebranie Klubu Krzywego Kola. Kilka tygodni pozniej Michnik bierze udzial w
pogrzebie Henryka Hollanda: Poszedlem tam przeciw wladzy i przeciw wladzy
spiewalem tam Miedzynarodowke. Dzieki Berkowiczowi poznaje rowniez wtedy
Jerzego Urbana, wowczas mlodego dziennikarza krytycznie nastawionego do
rzadow Gomulki.

Po zamknieciu KKK Michnik tworzy, za rada Jana Jozefa Lipskiego, mlodziezowy
klub dyskusyjny. Pomaga mu prof.Adam Schaff, czlonek KC i czolowy ideolog
partii komunistycznej: ...poszedlem do prof.Adama Schaffa i powiedzialem mu:
"Panie profesorze, ja chce zalozyc klub dyskusyjny". ... powiedzial: "OK,
jesli chcesz miec klub, to bedzie klub. Tu na uniwersytecie bedziecie mieli
klub, wy uczniowie warszawskich liceow. A gdyby ktos wam robil klopoty, to
powolaj sie na mnie." Wtedy nie bylo odwaznych,to byl rok 1962, ¿eby nie
sluchac Schaffa. I w ten sposob pod egida Schaffa powstal klub dyskusyjny.

Michnik spotyka sie jeszcze z owczesnym I sekretarzem komitetu uczelnianego
Zwiazku Mlodziezy Socjalistycznej Stefanem Mellerem oraz Aleksandrem
Smolarem. Po tych rozmowach powstaje przy uniwersyteckim ZMS Miedzyszkolny
Klub Dyskusyjny, zwany rowniez Klubem Poszukiwaczy Sprzecznosci. Omawiano
tam takie problemy jak wkroczenie wojsk sowieckich do Polski 17 IX, historie
KPP, procesy moskiewskie, teorie nowej rewolucji proletariackiej itd.

Prelegentami byli m.in. Zygmunt Bauman, Bronislaw Baczko, Jacek Kuron,
Leszek Kolakowski, Karol Modzelewski. Klub skupial okolo stu osob m.in. Jana
Litynskiego, Jana Kofmana, Jana Grossa, Andrzeja Titkowa, Irene Grudzinska.
Michnik wszedl w sklad zarzadu klubu. Jerzy Eisler podaje, ze czlonkowie
klubu, ktorzy wywodzili sie z walterowcow, zainteresowani byli mysla
polityczna Trockiego. Latem 1963 r. klub zostal rozwiazany, a Michnika
osobiscie zaatakowal Wladyslaw Gomulka

W 1964 r. po zdaniu matury rodzice funduja mu wycieczke
Wieden-Monachium-Rzym-Paryz. Poznaje wtedy m.in. Jerzego Giedroycia,
Tadeusza Nowakowskiego oraz Jana Nowaka-Jezioranskiego, rozmawial takze z
wloskimi komunistami i z francuskimi trockistami.

Gomulka - nie, Trocki - tak ...

Jesienia rozpoczyna studia na wydziale historycznym UW. Wlacza sie w
dzialalnosc kolek samoksztalceniowych skupionych wokol Modzelewskiego i
Kuronia. Srodowisko to nadal interesowalo sie ideologia Trockiego: ...nie
bede ukrywal, ze cos mielismy wspolnego z Trockim - wspomina Michnik - ale z
syjonizmem nic. Co mielismy wspolnego z trockizmem ? ...mielismy kontakty z
trockistami. Przyjezdzali do Polski mlodzi ludzie z SCR (Liga
Trockistowska), ktorzy mowili, ze sa zbuntowanymi marksistami przeciwko
stalinowskiej ortodoksji we francuskiej partii. Co bylo dla nas atrakcyjne w
ich mysleniu ? To, ze dzieki trockizmowi mozna bylo byc zbuntowanym,
antysowieckim, a jednoczesnie byæ komunista-marksista.

Druga ich cecha charakterystyczna byl skrajny, wojujacy ateizm: W gronie
komandoskim wciaz uwazalismy Prymasa za naszego przeciwnika - mowi Michnik w
ksiazce "Miedzy panem a plebanem" - w gruncie rzeczy sojusznika Gomulki,
zagrozenie polskiej wolnosci i ostatnia podpore PZPR. ... Uwazalem, ze
kardynal Wyszynski jest politykiem reakcyjnym, wstecznym i w gruncie rzeczy
jest to sojusznik Gomulki.

Dokladniej swoje poglady z tamtych lat przedstawil w ksiazce "Kosciol,
lewica, dialog": Uwazalismy Kosciol za zawade na drodze rozumu i postepu i
nie przychodzila nam do glowy mysl o potrzebie obrony praw obywatelskich
ludzi Kosciola. Jak moglismy bronic swobod religijnych skoro sadzilismy, ze
sa to po prostu swobody krzewienia przesadow, magii i zabobonow, uwazalismy
religie za relikt epoki zacofania i ciemnogrodu, sadzilismy, ze kazdy
czlowiek wierzacy, a juz z pewnoscia kaplan ma jakis defekt osobowosci, ze -
w gruncie rzeczy - wiara, a tym bardziej kaplanstwo jest rodzajem duchowego
kalectwa.

Michnik szybko stal sie liderem jednej z grup studenckich zlozonej m.in.
Jana Litynskiego, Seweryna Blumsztajna, Jana Grossa, Ireny Lasoty, Roberta
Mroziewicza, Barbary Torunczyk, Aleksandra Perskiego, Wiktora Nagorskiego,
Andrzeja Duracza.

Z "Miedzynarodowka" na ustach

Kiedy w marcu 1965 r. aresztowano Kuronia i Modzelewskiego, zatrzymani
zostali tak¿e zwiazani z nimi studenci m.in. Blumsztajn, Michnik, Nagorski,
Kofman. Michnika zwolniono po dwoch miesiacach. Wysyla wtedy na Zachod kopie
"Listu...", jeden do "Kultury", drugi do Ligi Trockistowskiej. Sluzba
Bezpieczenstwa wywierala naciski na wladze uniwersytecie, aby relegowaly
tych studentow. Michnik juz od 27 marca byl zawieszony w prawach studentach.
Mimo to nie przerywa dzialalnosci, zbiera pieniadze dla rodzin uwiezionych
autorow "Listu
otwartego do partii". W trakcie procesu Kuronia i Modzelewskiego Michnik
organizuje demonstracje pod sala sadowa: ...W dniu ogloszenia wyroku przed
sala zgromadzilo sie okolo szescdziesieciu osob. Miedzy innymi obecni byli
Michnik i Nagorski, Weiss, Blumsztajn, Czechowski i Stodolniak. W czasie
wprowadzania oskarzonych na sale Michnik i kilka innych osob z tlumu
krzyczeli: "Jestesmy z wami". Nastepnie probowali sila wedrzec sie na sale.
... W trakcie wyprowadzenia Modzelewskiego i Kuronia po ogloszeniu wyroku
Michnik i Nagorski wskoczyli na lawke i zaintonowali Miedzynarodowke. Piesn
te zgromadzeni podchwycili - donosil wladzom uczelni komendant MO ds.
bezpieczenstwa plk B.Galczewski w Warszawie.

19 czerwca po zorganizowanej przez niego demonstracji przy grobie Zygmunta
Modzelewskiego, egzekutywa komitetu uczelnianego zwrocila sie do prorektora
o relegowanie Michnika z uczelni.

W listopadzie rozpoczelo sie na uczelni postepowanie dyscyplinarne przeciwko
osmiu studentom, rowniez Michnikowi. Zarzucono mu m.in. nielegalna
dzialalnosc, przewiezienie wydawnictw emigracyjnych z Zachodu. Komisja
zawiesila go na rok w prawach studenta.

Michnikowe argumenty

W tym czasie Michnik zaczal wspolpracowac z tygodnikiem "Argumenty".
Opublikowal m.in. wywiad z prof. Konstantym Grzybowskim o roli Kosciola. Oto
fragmenty tej rozmowy:
Pyt.: Jak okreslilby Pan Profesor stosunek Kosciola do rewolucji
socjalistycznej, jaka dokonala sie w naszym kraju ?
Odp.: Kosciol rewolucje ludowa przyjal wrogo, nie rozumial na czym polegala
istota zmian w latach powojennych. ...
Pyt.: A jak Pan Profesor ocenia dzisiaj role Kosciola w Polsce ?
Odp.: Kosciol jest nieraz "grupa nacisku" na spoleczenstwo. Rodzi to dwa
rodzaje skutkow. Na wsiach i w malych miasteczkach srodowiska klerykalne
usiluja wytworzyc atmosfere presji, ktora uniemozliwia normalne
ksztaltowanie sie postaw swiatopogladowych. Pelna agresywnosci polityka
Kosciola rodzi zreszta niekiedy agresywna reakcje obronna.

W ksiazce "Miedzy panem a plebanem" stwierdzil: To co mowil Grzybowski, bylo
na poziomie, natomiast moje pytania odzwierciedlaly glebie mysli kompletnego
troglodyty.

Byla to ostatnia publikacja Michnika w prasie pod wlasnym nazwiskiem,
wkrotce wydano zakaz drukowania jego artykulow. Pomogl mu wtedy Jerzy Urban,
ktory zamieszczal jego teksty pod pseudonimem w "Zyciu Gospodarczym". Kuron
wspomina, ze Michnik z Urbanem bywali w coctail barku w Bristolu i pijali
harcerzyki tj. wodke wyborowa z grapefruitem.

W dziesiata rocznice Pazdziernika komandosi organizuja spotkanie z Leszkiem
Kolakowskim i Krzysztofem Pomianem. Komisja Ideologiczna KC zobowiazala
Ministerstwo Szkolnictwa Wyzszego do usuniecia najaktywnieszych uczestnikow
spotkania z uczelni. Wobec Michnika, jako glownego organizatora, wladze
uczelni znowu wszely postepowanie dyscyplinarne. Zarzucono mu równie¿
niestosowne zachowanie na spotkaniu z Mieczyslawem Rakowskim, jednak
redaktor naczelny "Polityki" stanal w jego obronie i zaprzeczyl temu
zarzutowi. W marcu 1967 r. Michnik ponownie zostal zawieszony na rok w
prawach studenta.

Po wyjsciu z wiezienia Modzelewskiego i Kuronia komandosi aktywizuja
dzialalnosc. W pazdzierniku 1967 r. Michnik razem z innymi komandosami
kolportuja na uniwersytecie "ulotke wietnamska": Bojownicy wietnamscy walcza
o sprawe, ktora jest takze nasza sprawa: o prawo do rewolucji znoszacej
niewole spoleczna i jej nastepstwo niewole narodowa; o wolnosc od wyzysku
dyktatury wewnetrznej i od dyktatu wielkich mocarstw nad malymi narodami. W
tej sytuacji my, polska lewica, nie mozemy milczec - pisali mlodzi
rewizjonisci.

"...poczulem sie polskim nacjonalista"

Na poczatku 1968 r. komandosi organizuja demonstracje przeciwko zdjeciu
"Dziadow". Wladze uznaly Michnika za jednego z czolowych organizatorow
studenckich wystapien. 4 marca po decyzji ministra szkolnictwa wyzszego
zostal razem z Henrykiem Szlajferem relegowany z uczelni, powodem bylo
udzielenie wywiadu Bernardowi Marguerittowi. Rownoczesnie prokuratura
wszczela przeciwko nim sledztwo. 8 marca komandosi zorganizowali wiec w
obronie zwolnionych studentow . Dzien pozniej Michnik zostal aresztowany. W
lutym 1969 r. skazano go na trzy lata. Po latach tak ocenial swoje odczucia
z okresu Marca: ...sam sobie bez sensu mowilem, ze "jestem komunista" i w
imie swoiscie rozumianego marksizmu odrzucilem swiat "komunizmu realnego"
... z naturalna sympatia reagowalem na krytyke komunizmu z lewa interesowal
mnie Lukacs i Gramsci, Trocki i Roza Luksemburg. Takze Sartre i Marcuse.

W wiezieniu zmienia swoje poglady: ...rozstrzygnela sie jakby sprawa mojej
tozsamosci ideowej. Antysemityzm polskich komunistow to bylo cos, co
ostatecznie i na zawsze zerwalo jakakolwiek wiez duchowa z komunizmem. ...
21 sierpnia z gazet dowiedzialem sie, ze w Czechoslowacji nastapila wojskowa
interwencja pieciu panstw. Rowniez polskiego wojska. Wtedy, po raz pierwszy,
poczulem sie polskim nacjonalista, bo najwiekszy wstyd odczulem przez to, ze
bylo tam rowniez polskie wojsko.

Na wolnosc wychodzi we wrzesniu 1969 r. Aby moc wznowic studia, zaczyna
pracowac jako spawacz w zakladach Lamp Elektronowych im. Rozy Luksemburg. W
1973 r. otrzymuje zgode na wznowienie studiow jako ekstern na Uniwersytecie
im.Adama Mickiewicza w Poznaniu. Studia konczy w 1975 r.

W tym czasie staje staje sie gwiazda opozycyjnych salonow warszawskich,
pelni równie¿ funkcje osobistego sekretarza Antoniego Slonimskiego.
Uczestniczy takze w seminariach z historii najnowszej organizowanych w
prywatnych mieszkaniach. Jednoczesnie pomaga w zbieraniu podpisow pod
listami w obronie owczesnych wiezniow politycznych m.in. braci Kowalczykow
czy przywodcow organizacji "Ruch". W 1975 r. podpisuje list 59, w którym
protestowano przeciwko zmianom w konstytucji PRL.

"Przyjaciel Kosciola i Prymasa"

Na poczatku lat 70-tych Michnik dokonuje gwaltownego zwrotu w swojej
dzialalnosci - z wojujacego ateisty przemienia w zarliwego katolikofila.
Razem z Kuroniem nawiazuje blizsze kontakty ze srodowiskiem katolickim:
Postawilismy sobie wowczas ponownie pytanie o Kosciol katolicki. Czy
rzeczywiscie jest tak, ze ten Kosciol jest tak reakcyjny jak myslelismy.
Wlasciwie kto w Polsce jest reakcyjny: Kosciol katolicki, czy policja
bezpieczenstwa - wspomina Michnik - Probowalem w tych latach zbudowac pewien
most pomiedzy laicka, antyklerykalna inteligencja a katolikami.

Spotykaja sie m.in. z Bohdanem Cywinskim, Krzysztofem Sliwinskim, Tadeuszem
Mazowieckim, Andrzejem Wielowieyskim. W "Literaturze" jako Andrzej
Jagodzinski zamieszcza recenzje ksiazki Mazowieckiego "Rozdroza i wartosci".
Jednoczesnie pod pseudonimem Andrzej Zagozda publikuje w "Wiezi". Dla
komandosow, ktorzy wyemigrowali po 1968 r., zainteresowanie Michnika
Kosciolem bylo niezrozumiale: Dla nich moje zainteresowanie Kosciolem to byl
prawdziwy szok, bo przed Marcem nikt w naszym srodowisku nie moglby sie
zdobyc na powazne traktowanie Kosciola.

W maju 1976 r. Michnik i Kuron zostali przyjeci przez Prymasa Wyszynskiego
na audiencji. Peter Raina podaje, ze zaproponowali oni wspolprace opozycji
politycznej z Kosciolem. Prymas Wyszynski odpowiedzial odmownie: ...Kosciol
zawsze bronil interesow narodu i nie da siê wykorzystac do koniunkturalnych
celow ugrupowan politycznych.

Propozycje te Michnik ponowil w wydanej w Paryzu ksiazce "Kosciol, lewica,
dialog". Po latach w rozmowie z Jackiem Zakowskim oceniajac Prymasa
Wyszynskiego uzywa terminu "Wielki Anachronizm": ...Byla w nim wielkosc i
anachronizm. Jezyk, ktorym kardynal mowil, byl jezykiem czasu minionego.
Kiedy mowil o polityce, wydawalo sie to fascynujace i madre. ... Natomiast
zupelnie odpadalem, kiedy Ksiadz Prymas pisal i mowil o religii. Jego jezyk
stawal sie dla mnie zupelnie niezrozumialy. Calkowicie nie wpisywal sie w
moja potrzebe refleksji religijnej. Odkladalem pisma kardynala Wyszynskiego
i siegalem po Ewangelie. To mi sie wydawalo duzo bardziej instruktywne.
...Wyszynski nie lubil i nie rozumial kultury Zachodu.

Z wizyta u eurokomunistow

Po wydarzeniach w Radomiu otrzymuje zaproszenie od Jean-Paul Sartre'a.
Otrzymuje paszport i wyjezdza do Francji: ...wladza uznala, ze bede dla niej
mniej szkodliwy w Paryzu, niz w Warszawie - tlumaczyl decyzje komunistow.

Na Zachodzie naglasnia dzialalnosc Komitetu Obrony Robotnikow, prowadzi
takze rozmowy z dzialaczami zachodniej lewicy. Poznaje m.in. przywodcow
Komunistycznej Partii Wloch: Bedac na Zachodzie jakby na nowo zrozumialem
zachodnia lewice. Poczulem sie czlowiekiem lewicy, ale zachodniej, bo
jednoczesnie zrozumialem, ze w Polsce te podzialy nie maja sensu, ze Polska
rzadza inne podzialy.

Spotkania z przedstawicielami zachodniej lewicy wywoluja u niego
zafascynowanie eurokomunizmem. W opublikowanej w "Kulturze" dyskusji z
Gustawem Herling-Grudzinskim Michnik stwierdzil: ...choc nie utozsamiam sie
z eurokomunizmem, spogladam na eurokomunistow z nadzieja. ... Do implantacji
w Europie Wschodniej nadaje sie zreszta zasadniczy zrab programu
deklarowanego przez eurokomunistow. W madryckiej deklaracji zlozonej
wspolnie przez Berlinguera, Carilla i Marchais, czytamy m.in.: Komunisci
Hiszpanii, Francji i Wloch pragna dzialac w kierunku zbudowania nowego
spoleczenstwa, przy wielosci sil politycznych i spolecznych, w poszanowaniu,
gwarancji i rozwoju wszystkich wolnosci kolektywnych czy indywidualnych.
..." Niczego innego nie pragne dla Polski.

W poszukiwaniu zaginionego partnera

Do Polski wrocil 2 maja 1977 r., dwanascie dni pozniej zostal aresztowany.
Wiezienie opuszcza w lipcu. W KOR-ze jest odpowiedzialny za kontakty ze
srodowiskami intelektualnymi.

W pazdzierniku 1977 r. dochodzi do konfliktu pomiedzy Michnikiem a Antonim
Macierewiczem. Obaj mieli redagowac pismo "Glos". Jednak juz przy
redagowaniu pierwszego numeru powstal spor programowy. Macierewicz uznal
artykul Michnika "Potrzeba reform" za chec dogadania siê z liberalna frakcja
partii komunistycznej.

Michnik juz w czasie pobytu na Zachodzie proponowal zwrocic uwage na
pragmatykow w PZPR. W sformulowanym programie, zblizonym do propozycji
Kuronia, zakladal powolne przeobrazenia. Jednak Michnik uznal, ze granica
zmian jest militarna i polityczna obecnosc ZSRR w Polsce. Dlatego opozycja
powinna sobie uswiadomic, ze zmiany te musza odbywac sie w ramach doktryny
Brezniewa. Wskazal takze na : fundamentalna zbieznosc interesow kierownictwa
politycznego ZSRR, kierownictwa politycznego w Polsce i polskiej
demokratycznej opozycji. Michnik stwierdzil takze, ze w partii jest wielu
"pragmatykow", ktorzy wiedza, ze represje niczego nie rozwiazuja ... Dlatego
wlasnie moze byc dla demokratycznej opozycji partnerem, z ktorym mozna
zawrzec polityczny kompromis, ale nie bedzie on nigdy politycznym
sojusznikiem.

Spor z Macierewiczem musial powstac predzej czy pozniej. Srodowisko "Glosu"
odnosilo sie do tradycji niepodleglosciowej, natomiast Michnik byl dalej
wierny tradycji komunistycznej: Istnieje poglad, ze cala polska polityka
kulturalna, cala wizja kultury formulowana w owym czasie przez polska partie
komunistyczna w Polsce byla wielkim bluffem, wielkim oszczerstwem, w
stosunku do narodu i spoleczenstwa - pisal w 1978 r. w pismie "Puls" -
Mysle, ze to nieprawda. Tak mowiac upraszczamy tylko cala problematyke, a
nawet ja falszujemy. Trzeba te sprawe widziec szerzej, na tle tego, co sie w
owym czasie dzialo w calej Europie. ..W Polsce tworcami tej koncepcji byli
tacy ludzie, jak Jerzy Borejsza, Karol Kuryluk, Stefan Zolkiewski czy
Wladyslaw Bienkowski, a wiec ludzie rozni. Ale ... ludzie ci kulture
naprawde kochali i naprawde uwazali za cos wlasnego. Ich projekt kultury
socjalistycznej byl projektem kultury autentycznej. Byli rzeczywiscie
przekonani, ze istnieje szansa przeksztalcenia kultury polskiej, jej
demokracji i upowszechnienia, ze istnieje takze mozliwosc przeciwstawienia
sie klasycznemu rozumieniu kultury polskiej, czesto zakladajaca calkowita
dominacje jej katolickiego charakteru, jej zwiazkow z Kosciolem, ktore -
dodajmy - nie zawsze wychodzily jej na dobre.

Problem ten poruszony zostal rowniez w dosyc glosnej polemice z Piotrem
Wierzbickim. W rozmowie z Jackiem Zakowskim Michnik zarzucil autorowi
"Traktatu o gnidach" pyche: Nigdy nie przyjalem formuly, ze w Polsce przez
czterdziesci lat de facto trwala sowiecka okupacja. Bylem zdania, ze PRL to
jest polska panstwowosc pozbawiona suwerennosci. Ta panstwowosc jednak
istniala i stanowila pewna wartosc.

W polowie 1978 r. Michnik zaczyna wydawac kwartalnik "Krytyka". Wchodzi
takze w sklad kolegium Niezaleznej Oficyny Wydawniczej (NOWA). Bierze udzial
takze w redagowaniu niezaleznego pisma literackiego "ZAPIS". Angazuje sie w
dzialalnosc Towarzystwa Kursow Naukowych, wyklada historie najnowsza. W
wyniku ciaglych nalotow i represji w kwietniu 1979 r. zawiesil prowadzenie
swoich wykladow. W sierpniu 1978 r. uczestniczy na granicy
polsko-czechoslowackiej w spotkaniu korowcow z dzialaczami KARTY 77. Rok
pozniej w pazdzierniku Michnik, po aresztowaniu czlonkow KARTY 77 wzial
udzial w glodowce w kosciele sw.Krzyza w Warszawie w ich obronie.

Przeciwnik Walesy i awanturnictwa

Kiedy w sierpniu 1980 r. wybuchly strajki, Kuron chcial go wyslac do Stoczni
Gdanskiej: Jacek wierzyl w moje myslenie polityczne. Jacek byl bardzo
niespokojny, podobnie jak ja, ze tam w Gdansku maja takie awanturnicze idee.
... Glowna awanturnicza idea polegala na tym, ze mog± powstac niezalezne i
samorzadne zwiazki zawodowe. Jacek wiedzial, ze w komunizmie jest to
niemozliwe. Ja tez wiedzialem, ze to jest niemozliwe i dlatego mialem jechac
do Gdanska do Stoczni, zeby im wytlumaczyc, ze nie ma sensu upierac sie przy
tym postulacie.

Scisle wspolpracuje z Kuroniem, z ktorym tworzy nierozlaczny tandem
polityczny, zostaje doradca prezydium Regionu Mazowsze: Bylem w "S" w
obrebie frakcji anty-Walesowskiej. Uwazalem, ze Walesa chce wprowadzic do
"S" taki model sultanski, dyktatorski.

W maju 1981 r. zdobyl rozglos, kiedy razem ze Zbigniewem Romaszewskim w
Otwocku uspokoil tlum grozacy milicjantom z miejscowego posterunku linczem.
Nazywam sie Adam Michnik, mnie - sile antysocjalistycznej mozecie chyba
wierzyc - slowa te zapobiegly tragedii.

W listopadzie 1981 r. razem m.in. z Kuroniem organizuje "zalazek przyszlej
partii politycznej demokratycznego panstwa", Kluby Rzeczpospolitej
Samorzadnej Wolnosc-Sprawiedliwosc-Niepodleglosc - byla to odpowiedz na
powolane wczesniej Kluby Sluzby Niepodleglosci, o prawicowym charakterze.

Ulubieniec narodu

13 grudnia zostaje internowany. Pierwsze miesiace przebywa w Bialolece. Tam
powstaja jego pierwsze analizy sytuacji politycznej w Polsce "Listy z
Bialoleki": Kazdy musi we wlasnym sumieniu odpowiedziec na pytanie, jak
sprzeciwic sie zlu, jak bronic godnosci, jak zachowac sie w tej dziwnej
wojnie, ktora jest - warto o tym stale pamietac - nowym wcieleniem
trwajacych od stuleci zmagan Prawdy z Klamstwem, Godnosci z Ponizeniem.

Negatywnie wypowiadal sie wtedy o tworcach stanu wojennego. W maju 1982 r.
Michnik formuluje swoje propozycje programu wyborczego "Dlugi marsz". W
odroznieniu od Kuronia sceptycznie zapatrywal sie na mozliwosc upadku wladzy
w wyniku gwaltownego wybuchu niezadowolenia spolecznego. Natomiast za glowny
problem polskiej polityki uznal ocene sytuacji miedzynarodowej. Wedlug niego
niezaleznie od zmian Polska zawsze pozostanie w sferze uwagi Moskwy, dlatego
bedzie trzeba nawiazac normalne stosunki. Michnik podkreslil takze, ze musi
zakladac izolacje WRON-y i PZPR, a zatem postepujacy upadek wiarygodnosci
dotychczasowego systemu rzadow, takze z sowieckiego punktu widzenia. ...
mozliwa jest sytuacja, w ktorej, z kremlowskiej perspektywy, PZPR bêdzie
zupelnie niewiarygodna, jej armia niepewna i sklonna do buntow, a
interwencja militarna w Polsce - zbyt kosztowna politycznie.

Na poczatku wrzesnia 1982 r. Michnika i innych internowanych dzialaczy KOR-u
oskarzono o usilowanie obalenia ustroju PRL. Aresztowanych korowcow osadzono
w areszcie mokotowskim. Proces rozpoczal sie dopiero w lipcu 1984 r., jednak
po jednym dniu sprawe odroczono i ju¿ jej nie wznowiono. Kilka dni pozniej
wladze oglosily amnestie.

Pol roku pozniej Michnik ponownie trafil do aresztu. 11 lutego 1985 r. m.in.
z Wladyslawem Frasyniukiem i Bogdanem Lisem zostal aresztowany w czasie
spotkania w Gdansku, na ktorym miano zastanawiac sie nad wyjsciem z
podziemia. Wladze oskarzyly ich o "probe wywolania niepokoju publicznego".
Proces odbyl sie na przelomie maja i czerwca, Michnik zostal skazany na trzy
lata.

Komunisci byli szczegolnie wyczuleni na osobe Michnika, przez lata tworzyli
wokol niego czarna legende. Kiedy w lipcu ks. arcybiskup Jerzy Dabrowski
interweniuje u Kiszczaka w sprawie uwolnienia Michnika, szef MSW
odpowiedzial: Sytuacja Michnika jest specyficzna. Pisze listy do Wolnej
Europy i ubliza mi. Uwaza, ze go wciaz przesladujemy, specjalnie podajemy mu
przypalona zupe. A przeciez ma w celi telewizor i wszystko, co mu potrzebne.

Latem 1986 r. zostaje zwolniony. Juz kilka dni potem w trakcie spotkania z
kardynalem Janem Krolem gen. Jaruzelski mowil: Niedawno ks.Jankowski
zaprosil Michnika do sw.Brygidy i ten zyd zawladnal calym kosciolem.
Wydawalo sie, ze przystapi do oltarza i bedzie odprawial Msze.

Andrzej Zybertowicza w ksiazce "W uscisku tajnych sluzb" pisze:
...Prawdopodobne wydaje sie, iz od ktoregos momentu komunistyczne wladze
rozmyslnie budowaly Michnikowi legende, naglasniajac jego osobe poprzez
publiczne ataki...

Widmo kompromisu

Pojawienie sie na Kremlu Gorbaczowa spowodowalo, ze Michnik zmienil retoryke
swoich wypowiedzi. Wiosna 1985 r., czekajac na proces, Michnik napisal
ksiazke "Takie czasy... Rzecz o kompromisie". Wyrazil w niej gotowosc
zawarcia kompromisu z wladza: "S" powinna odrzucic filozofie "wszystko albo
nic". Dotyczy to zarowno stosunku do ZSRR, jak i do polskich komunistow ...
kompromis w Polsce - i demokratyczna reforma jako jego kosekwencja - to
perspektywa tylez realistyczna, co i jedyna. Dla komunistow moze to byc
droga do uzyskania legitymacji, dla nas zas - droga do godziwego zycia.

Jednak w dalszym ciagu wykluczal mozliwosc prowadzenia rozmow z szefem MSW:
...dopóki policja jest czynnikiem decydujacym o polityce nomenklatury wobec
spoleczenstwa, dopoty zadne porozumienie wladzy ze spoleczenstwem nie jest
mozliwe. Policja bowiem nie jest od porozumienia, lecz od rozpracowywania.

Jesienia 1986 r. wladze "S", w odpowiedzi na oglosza amnestie, postanowily
rozpoczac ujawnianie struktur podziemnych Zwiazku. Michnik wyjasnial te
decyzje jako akt majacy na celu sprowokowanie procesu, w ktorym konflikt
przeobrazi sie w dialog. I chcielibysmy, by intencja decyzji naszych kolegow
byla w ten wlasnie sposob interpretowana.

W 1987 r. wystepuje z propozycja powolania, na bazie "S", wielkiej
monopartii - Polskiej Partii Solidarnosci. Pomysl ten byl lansowany
szczegolnie przez przyszlych dzialaczy UD i UW. Rok pozniej w sierpniu
Michnik wlacza sie w organizacje strajku w Stoczni Gdanskiej. Romuald
Szeremietiew, wowczas zdecydowany przeciwnik strategii Walesy i lewicy
solidarnosciowej, wspomina: Oficjalnym dysponentem kierujacym ludzi z
zewnatrz na teren stoczni byl rezydujacy u ks. Jankowskiego Adam Michnik.
Nie ma watpliwosci, ze gdybym tam zwrocil sie o pomoc, moja wizyta w stoczni
nie doszlaby do skutku.

O manipulacjach Michnika w czasie tego strajku wspominal rowniez Jaroslaw
Kaczynski w ksiazce Teresy Toranskiej "MY". Po zakonczeniu strajku Kaczynski
razem z Krzysztofem Wyszkowskim, Aleksandrem Hallem, Andrzejem Celinskim
napisali oswiadczenie podsumuwujace strajk: Skonczyl sie strajk wyszlismy,
list wyladowal w sw.Brygidzie, przekazano go Wolnej Europie i co sie
okazalo? Ze do tego listu na pierwsze miejsce dopisal sie Michnik. Byl nie w
stoczni, a w kosciele, ale pal go diabli, niech bedzie. On jednak
zorganizowal akcje, zeby do tego listu dopisalo sie jeszcze z szescdziesiat
osob. Dlaczego? Bo sklad tej pierwotnie podpisanej grupy byl niestosowny z
punktu widzenia owczesnych potrzeb politycznych i nie mogl w Wolnej Europie
pojsc dokument, ktory wykazywal, ze ci w strajku byli, a tamci nie byli.

Jesienia 1988 r. wladze sprzeciwiaja sie m.in. udzialowi Michnika i Kuronia
w obradach Okraglego Stolu. Oficjalnie byl to powod odlozenia tych rozmow.
Gen.Wladyslaw Pozoga, zastepca Kiszczaka, w rozmowie z Henrykiem Piecuchem
stwierdzil: Tymi osobami gral Jaruzelski poprzez Kiszczaka. Chcial pokazac
swoje twarde stanowisko wobec socjalistycznych sasiadow. Tymczasem
informacje z ambasad panstw zachodnich wskazywaly, ze obaj panowie przy
okraglym stole usiada. Kiszczak sie jednak droczyl. W takich sprawach
general spisywal sie znakomicie...

Kiedy pod koniec pazdziernika komunisci podjeli decyzje o zamknieciu Stoczni
Gdanskiej, Michnik przestrzegal przed rozpoczeciem strajku: Rakowski pisze
scenariusz konfrontacji, a kazdy frontalny atak bedzie ich konsolidowal.

Koronkowy sojusz pod stolem

Jeszcze przed rozpoczeciem obrad Okraglego Stolu Michnik wzywal do umiaru i
spokoju. W styczniu w 1989 r. w czasie posiedzenia Krajowej Komisji
Wykonawczej stwierdzil: wchodzimy w koronkowa gre. Cala sprawa legalizacji
"S" jest bardzo chwiejna. Rozsadnie jest unikac sformulowan rewoltujacych
aparat...

Juz po rozpoczeciu rozmow z komunistami Michnik skonstatowal: Widze, ze o
sprawach Polski zaczynamy mowic jezykiem, w ktorym sie rozumiemy. Moze
jeszcze nie do konca, ale...jest to juz z pewnoscia ten sam alfabet.

Krzysztof Wyszkowski w wywiadzie dla paryskiej "Kultury" ocenil, ze w ekipie
solidarnosciowej: O wszystkim decydowali Michnik, Kuron i Geremek, w pewnej
fazie Mazowiecki. Ta grupa wziela za zaslone to Frasyniuka, to Bujaka, to
Gila (przy ich akceptacji), ktory politycznie nie mieli nic do powiedzenia.

W tym czasie zaczal wyrozumiale traktowac tworcow stanu wojennego: Nie
spierajmy siê o ocene 13 grudnia, ale miejmy swiadomosc, ze 13 grudnia
zaczela sie ... mniej czy bardziej zimna wojna domowa. I chodzi o to, zeby
te wojne skonczyc. Potrzebne sa do tego rozmaitego typu akty, pociagniecia,
ktore wcale nie musza oznaczac ze strony panow, ze rezygnujecie ze swojej
oceny tego co sie stalo 13 grudnia.

Diametralnie zmienil rowniez opinie o Jaruzelskim. Na spotkaniach
przekonywal, ze jest to patriota i polityk z wyobraznia, dlatego zaluje
swoich poprzednich ocen. W czasie kuluarowej rozmowy z Jerzym Urbanem
Michnik nie kryl zadowolenia z informacji, jaka przekazal mu rzecznik rzadu:
...gen.Jaruzelski z uwaga i szacunkiem sledzi jego publiczne wypowiedzi na
rzecz porozumienia, ktore cechuje umiar i realizm.

Nie bez powodu J.Urban w ksiazce "Ja jako byly" stwierdzil: Przy Okraglym
Stole obie strony doznaly pewnej psychologicznej iluminacji, tzn. ten
wczesniej demonizowany przeciwnik okazal sie rozsadny i nie tak odlegly w
dazeniach i sposobie myslenia.

Ich prezydent, wasz rzad, a moja gazeta

Po zakonczeniu obrad Walesa wyznaczyl Michnika na redaktora naczelnego
"Gazety Wyborczej", opozycyjnego dziennika. Rownoczesnie kandyduje, jako
"czlowiek Lecha" do sejmu z woj. katowickiego. W trakcie kampanii wyborczej
odbywa sielskie spotkania z Aleksandrem Kwasniewskim. Zabiegi o wlaczenie
"Olka" do rzadu opisal Jaroslaw Kaczynski. Michnik krytycznie odniosl sie do
upadku listy krajowej, wczesniej apelowal o nieskreslanie jej: Wiara, ze za
pomoca wykreslenia wszystkich kandydatow z listy krajowej mozna zmienic
wladze w Polsce, jest zludzeniem.

9 czerwca Michnik podczas spotkania z Kiszczakiem wysunal osobe Bronislawa
Geremka na fotel premiera.

Kiedy prof. Janusz Reykowski uzyskuje zgode Jaruzelskiego, dzwoni do
Michnika i przedstawia mu propozycje - nasz prezydent, wasz premier. Ten po
konsultacji z Walesa zamieszcza slynny artykul: Wasz prezydent, nasz
premier. Jednoczesnie na lamach "GW" lansuje idee sojuszu z reformatorskim
skrzydlem PZPR: Sukces polityki reform wymaga od Polakow sojuszu wszystkich
sil reformatorskich, tych z "S" i tych z PZPR. W pozytywnym ulozeniu
stosunkow Polski i ZSRR skrzydlo reformatorskie z PZPR, tacy ludzie jak gen.
Wociech Jaruzelski, czy pierwszy sekretarz KC Mieczyslaw F.Rakowski moga
odegrac zasadnicza role - pisal w pazdzierniku w trakcie wizyty Eduarda
Szewardnadze.

Walczacy z obskurantyzmem...

Kolejnym problem Michnika, ktory po 1989 r. staral sie rozwiazac, byl
rzekomy polski szowinizm, nacjonalizm i antysemityzm. Wielokrotnie
przestrzegal, ze nacjonalizm jest pulapka dla demokracji: Nacjonalizm jest
falszywa reakcja na potrzebe niezaleznosci, ktora byla gwalcona przez
komunizm. Nacjonalizm jest reakcja zdegenerowana, poniewa¿ uraza do obcych
kultur jest tu mocniejsza niz troska o wlasna kulture narodowa.

Wiosna 1990 r. w rozmowie z "The Guardian" Michnik stwierdzil, ze
najwiekszym zagrozeniem dla demokracji w tym rejonie Europy jest ksenofobia,
demagogiczny egalitaryzm, szowinizm: Bitwa rozgrywa sie miedzy liberalami
spogladajacymi na zewnatrz a rzecznikami obskurantyzmu, zapatrzonymi w swoj
wlasny kraj, ktorzy za bardzo koncentruja sie na odrodzeniu narodowej,
przedkomunistycznej kultury narodowej.

...i lustracja

W kwietniu 1990 r. do archiwum MSW wchodzi tzw. komisja Michnika. Oprocz
szefa "GW" w jej sklad weszli Andrzej Ajnenkiel, Jerzy Holzer, Bogdan Kroll,
swoja prace zakonczyla w czerwcu 1990 r. Antoni Macierewicz stwierdzil: O
jej dzialalnosci wiadomo tylko tyle, ze zostala utworzona w bardzo
dziwacznym trybie przy ministrze edukacji narodowej i spraw wewnetrznych i
dzialala poltora miesiaca. Czlonkowie komisji, reprezentujacy bardzo
okreslona opcje polityczna, mieli dostep do archiwow poza wszelkimi
procedurami. Komisja Michnika odwiedzila takze archiwa Wojskowej Sluzby
Wewnetrznej. W tym czasie "GW" opublikowala szereg artykulow podwzajacych
sens udostepnienia archiwow sluzb specjalnych. Konsekwencja takich pogladow
byla obrona majatku po partii komunistycznej w trakcie sejmowej dyskusji:
...prostym sposobem szukania sobie popularnosci jest likwidowanie majatku po
bylej PZPR. Jest to klasyczny zastepczy konflikt - grzmial 28 kwietnia 1990
r. z trybuny sejmowej posel Michnik - chce powiedziec, ze w niektorych
glosach, o czym mowie z bolem, uslyszalem cos, co bym nazwal antykomunizmem
jaskiniowym. Ja jestem antykomunista i tej jaskiniowosci sie boje. I chce
powiedziec, ze dzis z popisywaniem sie tymi deklaracjami, gdzie sie miesza
PZPR z blotem, przyrownuje do katynskich mordercow, mowi sie, ze gorsi byli
niz Hitler - ja nic wspolnego nie mam i nie chce miec.

W lecie 1990 r. Michnik wchodzi w sklad grupy zalozycielskiej ROAD-u (Ruchu
Obywatelskiego - Akcja Demokratyczna). Jednoczesnie w kampanii prezydenckiej
opowiedzial sie po stronie Mazowieckiego. Doprowadzilo to do konfliktu z
Walesa. W sierpniu odebral on "Gazecie Wyborczej" znaczek "S".

Dziennik Michnika nie dopuszczal na lamy opinii krytykujacych rzad
Mazowieckiego. Konsekwentnie kompromitowal informacje o aferach
gospodarczych. Kiedy dziennik "Nowy Swiat" opublikowal serie artykulow
demaskujacych afere FOZZ, "GW" na swoich lamach umniejszala jej rozmiar,
spychajac ja do dalszego rzedu. Kompromitowano rowniez artykuly i ksiazki
ujawniajace kulisy wydarzen 1989 r. Sam Michnik poglad prof. Staniszkis o
zaplanowaniu przez KGB przemian w bloku wschodnim, okreslil jako "aberracje
umyslowa".

W maju 1992 r. "GW" jednoznacznie opowiada sie za podpisaniem traktatu
polsko-rosyjskiego, w wersji umozliwiajacej Moskwie zakladanie spolek
mieszanych w bazach posowieckich. Leon Bojko w artykule "Upokorzyc Rosje"
pisal: "Niektorzy politycy stawiaja sobie cele nieco dalej idace. Chodzi o
zgromadzenie kapitalu uzytego w dalszej walce politycznej... Po to, by w
przyszlosci rozgrywac ta karta, niektorzy politycy daza do storpedowania
wizyty Lecha Walesy w Rosji lub - jesli to sie nie uda - by przebiegala ona
w atmosferze skandalu".

Jednoznaczna obrona elity komunistycznej, fascynacja Gorbaczowem oraz
bezpardonowy atak na proby sprawiedliwej oceny bylego systemu spowodowaly,
ze dawni znajomi nie mogli poznac nowego wcielenia. Alain Besancon
krytycznie ocenial dzialania Michnika, zarzucajac mu bledna ocene
Gorbaczowa: ...W polityce zewnetrznej utworzyla sie os Moskwa-Warszawa. W
"Litieraturnoj Gazietie" Michnik dal wyraz swemu zadowoleniu z tego, ze
wojska sowieckie racza pozostac w Polsce.

" ...wsciekam sie, ze Jaruzelskiego mecza"

Grzegorz Schreiber, byly posel ZChN, podal w 1992 r. swoja interpretacje
wojny na gorze: 10 kwietnia 1990 r. Lech Walesa zapowiedzial ubieganie sie o
urzad prezydenta. 13 kwietnia "GW" dyskretnie poiformowala, ze jej redaktor
naczelny, posel Adam Michnik przeglada "teczki z aktami liderow "S"
zawierajace materialy o ich dzialalnosci do grudnia 1988 r." Wkrotce potem
podczas wiecu w Pucku przewodniczacy NSZZ "S" wypowiedzial tzw. wojne na
gorze. ... Nikt nie mogl zrozumiec gwaltownych posuniec Lecha. Z rowna
determinacja zachowa sie Walesa jeszcze raz, dokladnie w dwa lata pozniej
podczas odwolywania rzadu Olszewskiego.

O lustracji i dekomunizacji Michnik negatywnie wypowiada sie do dzisiaj,
straszac rozlewem krwi: Gdyby w 1992 r. Macierewicz wygral operacje
lustracyjna bez - symbolicznie mowiac - szubienic by sie nie obeszlo. ...
Byly nieprzyjemne sytuacje, ale w koncu nikomu nie stala sie wielka krzywda.
Ja sie wsciekam, ze Jaruzelskiego mecza, ciagaja po sadach, ale ... wszystko
dzieje sie w ramach cywilizowanego prawa.

Zdaniem Michnika, rowniez wobec zomowcow z kopalni "Wujek" nalezaloby
zastosowac amnestie: Niechby ich osadzili, niechby ich skazali wedle prawa,
niech sprawiedliwosc zostanie wymierzona, ale w imie pojednania darujmy im
kary.

Ostatnim slowem Michnika w procesie zacierania roznic z przeszlosci jest
wspolny artykul z Wlodzimierzem Cimoszewiczem w "GW" (9-10 IX 1995). Obaj
autorzy zaproponowali podjecie dialogu na rzecz prawdy i pojednania:
...Utrzymywanie sie w kraju bardzo silnej polaryzacji politycznej, w
praktyce niemal eliminujacej jakikolwiek powazny dialog, przynosi wiele
szkody. ... Uwazamy, ze powinna powstac grupa zlozona z osob zaufania
publicznego, która przygotowalaby swoj raport dla "prawdy i pojednania".

Piotr Baczek

Artykul ukazal sie w tygodniku GAZETA POLSKA z 16 listopada 1995 r.


Koligacje, o ktorych nie trzeba glosno mowic oraz zyciorysy takich typow
jak:
Krzysztof Teodor TOEPLITZ, Daniel Passent, Aleksander MALACHOWSKI, Leszek
MOCZULSKI, Bronislaw Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuron, Bernard vel
Boleslaw Tejkowski, Jozef Oleksy, Aleksander
Kwasniewski, Andrzej Szczypiorski

Zapomniane rodowody

Z tego, ze tzw. okres stalinizmu (czyli lata 1944-1956) byl najbardziej
antypolskim okresem w dziejach PRL-u, wiekszosc Polakow zdaje sobie sprawe.
Sporo naszych rodakow slusznie kojarzy te lata z dominacja w aparacie wladzy
komunistow pochodzenia zydowskiego. Niewielu jednak wie o tym, iz znaczna
czesc elity politycznej i kulturalnej Trzeciej Rzeczypospolitej wywodzi sie
z rodzin owczesnych wladców Polski. Warto sobie uswiadomic skale tego
zjawiska.

Kontynuatorzy z SLD.

Wielu potomkow bierutowsko-bermanowskiego establishmentu zasila dzisiaj
szeregi SLD. Najlepszym tego przykladem jest b.premier Wlodzimierz
Cimoszewicz, ktorego ojciec, Marian, byl oficerem Informacji Wojskowej. W
1951 roku na jego rozkaz aresztowano komendanta Wojskowej Akademii
Technicznej oraz kilkunastu oficerow pracujacych na tej uczelni, którzy
wczesniej byli w Armii Krajowej.

Inny czolowy polityk lewicy, byly wicepremier i wicemarszalek Sejmu
(ostatnio ponownie wybrany do Sejmu) Marek Borowski, jest synem Wiktora,
przedwojennego dzialacza Komunistycznej Partii Polski. Ojciec Borowskiego,
ktory naprawde nazywal sie Aron Berman, w roku 1944 byl zalozycielem i
pierwszym redaktorem naczelnym "Zycia Warszawy", a w latach 1951-1967 -
zastepca redaktora naczelnego "Trybuny Ludu".

Zwiazkami rodzinnymi z prominentami tamtego okresu moga sie pochwalic takze
inni dzialacze SLD, np. posel Longin Pastusiak, ktory jest zieciem I
sekretarza KC PZPR z roku 1956, Edwarda Ochaba. Z kolei jeden z czytelników
"Glosu" w liscie do redakcji opublikowanym w numerze z 21- 23 marca br.
napisal, ze ojciec innego polityka lewicy, posla SLD ostatniej kadencji -
Janusza Zemke, byl od roku 1945 szefem UB w Wabrzeznie (wojewodztwo
torunskie). Posel Zemke jak dotad nie zaprzeczyl tej informacji.

Wszyscy ludzie prezydenta

O dzialalnosc w Urzedzie Bezpieczenstwa niektore emigracyjne gazety
oskarzaly takze ojca prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego, twierdzac, ze
nosil on wowczas nazwisko Stolzman. Ale nawet, gdyby nie bylo to prawda,
faktem jest, ze w swojej Kancelarii Kwasniewski zatrudnil ludzi pochodzacych
z komunistycznych rodzin.

O bylej szefowej Kancelarii, poslance SLD, Danucie Waniek, wiemy, iz
wychowala sie w lewicowym domu we Wloclawku. Ojciec kierowal zakladem
produkcyjnym, matka zwiazana byla z handlem. Oboje byli w PZPR (L. Zalewska,
"piewaczka" prezydenta, "Zycie" z 2-3 listopada 1996 r.).

Inny bliski wspolpracownik Kwasniewskiego, szef Biura Bezpieczenstwa
Narodowego Marek Siwiec, rowniez pochodzi z takiej rodziny: Jego ojciec byl
wicedyrektorem tarnobrzeskiego kombinatu siarkowego "Siarkopol", matka -
prokuratorem (R. Szubstarski, Misjonarz prezydenta, "Zycie" z 26-27
pazdziernika 1996 r.).

W prezydenckiej Kancelarii zostal zatrudniony takze znany (m.in. z
publikacji na lamach prasy prawicowej!) publicysta i poeta, Aleksander
Rozenfeld, który w tekscie pt. Byc Zydem w Polsce pisal: Moi rodzice po to,
by nie byc obcymi wymyslili, ze beda budowac komunizm, to byla wlasnie
ideologia, ktora kazala wierzyc, ze ludzie sa sobie rowni, bez wzgledu na
kolor skory, religie i status spoleczny. Uwierzyli jeszcze przed wojna,
ocalili zycie w sowieckiej Rosji i wrocili do Polski, nie rozumiejac, ze
slowo komunista bedzie sie wlasnie w Polsce kojarzyc z Zydami ("Najwyzszy
Czas!" z 12 marca 1994 r.).

Od UB do UW

Ale nie tylko w poblizu SLD i prezydenta Kwasniewskiego znalezli sie
potomkowie "zasluzonych" komunistycznych rodzin. Wielu z nich znalazlo swoje
miejsce w Unii Wolnosci, gdzie prym wioda dzialacze, ktorzy partyjne
legitymacje nosili jeszcze za zycia Bieruta - Bronislaw Geremek i Jacek
Kuron.

W takim towarzystwie bardzo dobrze czuje sie np. posel Jan Litynski, ktorego
rodzice byli komunistami jeszcze przed wojna; ojciec zmarl w 1947 roku.
(...) Litynski najwczesniej wkroczyl do historii. Jako szesciolatek na
manifestacji 22 lipca 1952 roku podbiegl do trybuny i wreczyl Bierutowi
kwiaty (A. Bikont, Siedmiu sposrod wybranych, "Magazyn Gazety Wyborczej" z 5
listopada 1993 r.).

Inni prominentni czlonkowie UW posiadaja podobne zwiazki rodzinne: prezydent
Warszawy Marcin Swiecicki jest zieciem PRL-owskiego wicepremiera, czlonka KC
PZPR w latach 1948-1981, Eugeniusza Szyra, zas czolowy udecki ekonomista
Waldemar Kuczynski przyznal sie do tego, iz jego tesciem byl Stefan
Staszewski, I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR w roku 1956.

Zatrudniona przez Swiecickiego na stanowisku sekretarza gminy
Warszawa-Centrum, zona posla UW Henryka Wujca, Ludwika Wujec, jest corka
przedwojennej dzialaczki KPP Reginy Okrent, ktora w latach 1946-1949
pracowala w Urzedzie Bezpieczenstwa w Lodzi.

Burmistrzem warszawskiego srodmiescia w latach 1990-1994 byl Jan Rutkiewicz,
syn Wincentego, dzialacza komunistycznego, ktory zginal w czasie wojny, i
Marii, w latach 1948-1950 szefowej Kancelarii Sekretariatu KC PZPR. Matka
Jana Rutkiewicza po wojnie wyszla za maz za Artura Starewicza, ktory w
latach 1949-1953 byl kierownikiem Wydzialu Propagandy KC PZPR, a nastepnie
sekretarzem CRZZ i sekretarzem KC PZPR.

"Sami swoi" w MSZ

Rowniez wsrod pracownikow sterowanego przez Geremka Ministerstwa Spraw
Zagranicznych znajdziemy ludzi o podobnych rodowodach. W latach 1995-96
wiceministrem w tym resorcie byl Stefan Meller, ktorego ojciec, Adam,
pracowal w Informacji Wojskowej, a nastepnie, do roku 1968, w dyplomacji.
Meller jest obecnie ambasadorem Polski w Paryzu.

Dyrektorem Departamentu Studiow i Planowania MSZ jest Henryk Szlajfer, syn
Ignacego, oficera UB we Wroclawiu w latach 1947-1952, a nastepnie cenzora w
Glownym Urzedzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Natomiast stanowisko
dyrektora Departamentu Promocji i Informacji MSZ zajmowala do niedawna
Malgorzata Lavergne, corka znanego dzialacza komunistycznego, pierwszego
szefa Glownego Zarzadu Politycznego LWP, gen. Wiktora Grosza, ktory jeszcze
przed wojna nosil nazwisko Izaak Medres.

Stanowiaca finansowe zaplecze udecji Fundacja Stefana Batorego to rowniez
strefa wplywow potomkow stalinowskiego aparatu. Jej prezesem jest Aleksander
Smolar, czlonek wladz Unii Wolnosci, syn Grzegorza, ktory do roku 1968 byl
redaktorem naczelnym "Folks-Sztyme", organu popieranego przez wladze PRL
Towarzystwa Spoleczno-Kulturalnego Zydow w Polsce. Matka Smolara pracowala w
KC PZPR. Sekretarzem Fundacji byl do niedawna Jozef Chajn, ktorego ojciec,
Leon, byl w latach 1945-1949 wiceministrem sprawiedliwosci, a do roku 1961
sprawowal kontrole nad "sojuszniczym" Stronnictwem Demokratycznym.

Korzenie Ruchu Stu

Ludzi o bierutowsko-bermanowskiej genealogii znajdziemy takze na prawicy.
Posel z ramienia Akcji Wyborczej "Solidarnosc", prezes liberalnego Ruchu
Stu, Czeslaw Bielecki, tak mowil o swoich rodzicach: Wyrastalem w rodzinie
zasymilowanej inteligencji zydowskiej. Ojciec, z wyksztalcenia matematyk,
byl dyrektorem generalnym w Ministerstwie Oswiaty w latach piedziesiatych.
Wylecial z tego stanowiska razem z Wladyslawem Bienkowskim, gdy Gomulka
"zwijal" Pazdziernik. Matka byla urzedniczka w Glownym Urzedzie
Statystycznym, zajmowala sie demografia. Rodzice komunizowali jeszcze przed
wojna (E. Boniecka, Blizej politykow, Torun 1996).

Towarzystwo z "Wyborczej"

Terenem, na ktorym szczegolnie mocno usadowilo sie drugie pokolenie
stalinowskich rodzin, jest prasa. Szefem najwiekszej w Polsce gazety jest
przeciez Adam Michnik, syn przedwojennego komunisty Ozjasza Szechtera i
autorki zaklamanych podrecznikow do historii, Heleny Michnik, a takze brat
ubeckiego "sedziego", Stefana Michnika.

Redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" wspiera jego zastepczyni, Helena
Luczywo, corka innego KPP-owca, a po wojnie kierownika wydzialu w KC PZPR,
Ferdynanda Chabera.

Drugim zastepca Michnika byl do niedawna dzis prowadzacy "Rozmowy Dnia" w
programie Warszawskiego Osrodka Telewizyjnego (WOT) Ernest Skalski, syn
Jerzego Wilkera-Skalskiego i Zofii Nimen-Skalskiej, przedwojennych
komunistow, ktorzy pozniej pracowali w Komendzie Wojewodzkiej MO w Krakowie.
Jerzy Urban napisal o nim: Pochodzenie Skalskiego z rodzicow-aparatczykow -
zgodnie z dominujaca regula - musialo go zaprowadzic w koncu do opozycji (J.
Urban, Alfabet Urbana, Warszawa 1990).

Czolowym publicysta "GW" jest Konstanty Gebert, podpisujacy swoje teksty
jako Dawid Warszawski, a od niedawna takze redaktor naczelny zydowskiego
miesiecznika "Midrasz". Ojciec Geberta, Boleslaw, byl po wojnie ambasadorem
PRL w Turcji, a matka, Krystyna Poznanska-Gebert, w latach 1944-1945
organizowala Wojewodzki Urzad Bezpieczenstwa Publicznego w Rzeszowie.

Dziennikarze czerwoni od pokolen

Redaktorem naczelnym zlikwidowanego niedawno "Sztandaru" byl Michal Komar,
ktory jest jednoczesnie prezesem Unii Wydawcow Prasy. Jest on synem Waclawa
Komara, dowodcy walczacych w Hiszpanii "dabrowszczakow", a nastepnie
PRL-owskiego generala, i Marii Komar, ktora dzialalnosc komunistyczna
rozpoczela rowniez przed wojna, jeszcze pod nazwiskiem Rywa Cukierman.

Wydawca i szef tygodnika "Nie", Jerzy Urban, rowniez moze sie pochwalic
podobnym pochodzeniem. Jego ojciec, co prawda zaczynal kariere polityczna i
dziennikarska w przedwojennej PPS, jednak zaraz po wojnie wlaczyl sie w
dzialalnosc PKWN, byl rowniez czlonkiem, kierowanej przez Bieruta, Krajowej
Rady Narodowej. Wieloletni kolega Urbana z "Polityki", obecnie ambasador
Polski w Chile, Daniel Passent, byl wychowywany przez wuja, przedwojennego
komuniste, generala Jakuba Prawina, po wojnie wiceprezesa NBP i wojewode
olsztynskiego.

Z kolei dziennikarzem "Tygodnika Solidarnosc" jest Antoni Zambrowski, syn
Romana, jednego z czolowych stalinowcow, czlonka Biura Politycznego KC PPR i
PZPR w latach 1944-1963. Szefem polskiego oddzialu agencji Reutera jest
natomiast Michal Broniatowski, ktorego ojciec, pulkownik Mieczyslaw
Broniatowski, od roku 1945 byl dyrektorem Centralnej Szkoly Ministerstwa
Bezpieczenstwa Publicznego w Lodzi, a nastepnie dyrektorem Departamentu
Spoleczno-Administracyjnego MSW.

W kulturze - jak za Bieruta

Rowniez w dziedzinie kultury mozna zauwazyc silna pozycje dzieci dawnych
rzadcow Polski. Bardzo modnym wsrod udeckiej inteligencji kwartalnikiem
"Zeszyty Literackie" kieruje Barbara Torunczyk, corka Henryka, dzialacza
komunistycznego jeszcze sprzed wojny, i Romany, do 1968 roku pracujacej w
Zakladzie Historii Partii przy KC PZPR.

Inny publicysta i poeta o tej samej orientacji ideowej, Tomasz Jastrun, jest
synem Mieczyslawa, znanego poety, po wojnie redaktora marksistowskiego
tygodnika "Kuznica", ktory z partii wystapil w 1957 roku, a wiec zaraz po
zakonczeniu okresu stalinowskiego.

Mieszkajacy obecnie w Australii (ale publikujacy w "Gazecie Wyborczej")
poeta i piesniarz, niegdys "bard opozycji", Jacek Kaczmarski, tak mowil o
swojej rodzinie: Moj dziadek byl przed wojna zaangazowanym komunista, po
wojnie zas komunistycznym dygnitarzem. (...) Wierzyl w dziejowa misje partii
itd. Po wojnie znalazl sie wiec w kregach wladzy, byl ambasadorem w
Kambodzy, pelnil jakies dyplomatyczne funkcje w Szwajcarii, potem pracowal w
ministerstwie oswiaty. Z partii wystapil w 1981 roku. Jego zona, czyli moja
babcia (...) pochodzila z rodziny zydowskiej, co jak przypuszczam, nie
pozostalo bez wplywu na zeslanie mojego dziadka do ministerstwa oswiaty po
1968 roku wywiad pt. Chce konfrontacji, "Tygodnik Solidarnosc" z 4 maja 1990
r.).

Filmowe imperium

Wsrod najglosniejszych rezyserow filmowych znajdziemy dzisiaj Janusza
Zaorskiego, bylego prezesa Radiokomitetu i przewodniczacego Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji, ktorego ojciec w pierwszym okresie PRL-u byl
dyrektorem generalnym w Ministerstwie Finansow, a nastepnie wiceministrem
kultury i sztuki odpowiedzialnym za film. Bratem Janusza Zaorskiego jest
znany aktor, Andrzej Zaorski.

Inne znane rodzenstwo filmowe to Agnieszka Holland i Magdalena Lazarkiewicz,
dwie rezyserki, których ojcem byl Henryk Holland, przedwojenny komunista, w
czasie wojny ochotnik w Armii Czerwonej, pozniej redaktor naczelny "Walki
Mlodych" i dziennikarz "Trybuny Ludu". W tej ostatniej gazecie, organie KC
PZPR, w okresie stalinowskim pracowala rowniez matka Marcela Lozinskiego,
rezysera znanego z proudeckich sympatii. Inny rezyser, Andrzej Titkow, jest
synem Walentego, bylego I sekretarza KW PZPR w Warszawie.

Genealogie profesorow

Podobne rodowody posiada wielu znanych ludzi nauki. Profesor historii
sredniowiecznej, a zarazem by³y senator OKP i dzialacz Unii Pracy, Karol
Modzelewski, pochodzi z rodziny przedwojennych komunistow, zas jego ojczymem
byl czolowy stalinowiec, minister spraw zagranicznych w latach 1947-1951,
Zygmunt Modzelewski.

Inny historyk, profesor Instytutu Historii PAN, Jerzy W. Borejsza, jest
synem zmarlego w roku 1952 komunistycznego dyktatora w dziedzinie kultury,
Jerzego Borejszy, ktory przed wojna nazywal sie Beniamin Goldberg.
Profesorem politologii na filii Uniwersytetu Warszawskiego w Bialymstoku, a
zarazem redaktorem naczelnym Wydawnictwa Naukowego PWN, jest Jan Kofman, syn
Jozefa, sekretarza i czlonka Prezydium CRZZ do roku 1968.

Celem tego, niepelnego przeciez, zestawienia nazwisk nie jest obciazanie
wymienionych tu osob odpowiedzialnoscia za czyny ich rodzicow. Chcialem
jedynie pokazac, w jakim stopniu obecne elity naszego kraju wywodza sie z
elit, ktore kilkadziesiat lat temu, w najciemniejszym okresie stalinizmu,
rzadzily Polska. Czy tak duza ilosc ludzi o podobnych rodowodach w polskiej
polityce, prasie, kulturze i nauce to tylko zwykly przypadek, czy raczej
planowe promowanie ludzi z "czerwonej arystokracji"? Na to pytanie niech
odpowiedza sobie Czytelnicy.

Pawel Siergiejczyk
Krzysztof Teodor Toeplitz

Jest bylym redaktorem naczelnym nudnego, postkomunistycznego i antypolskiego
tygodnika "Wiadomosci Kulturalne", do ktorego Skarb Panstwa doplacil juz
wiele miliardow zlotych. Zwracanie baczniejszej uwagi na KTT, na jego
pochodzenie, zyciorys i antypolskie poglady, nie byloby uzasadnione, gdyby
nie byl osobnikiem az tak bardzo typowym w postkomunistycznych ukladach
wladzy i gdyby nie grozilo nam to, ze rowniez koalicja AWS+UW bedzie sklonna
dofinansowywac z budzetu panstwa "WK".

Urodzil sie 20 stycznia 1933 r. w Otrebusach. Jerzy Urban napisal: "Rod
Toeplitzow jest wszecheuropejski i podobno wywodzi sie z Hiszpanii. (...)
Dziadek Toeplitza z linii wloskiej byl, czy jest, prezesem Banco Comerciale
Italiana, co w Rzymie liczy sie wiecej niz papiez (...). Linia polska rodu
Toeplitzow wychrzcila sie kiedys i bodaj sam Krzysztof Teodor jest
chrzczony, ale woda, szczesciem, nie zostawia zadnych sladow".

W przypadku KTT rzeczywiscie tak sie stalo. Nie poszedl sladem uczciwych i
spolonizowanych Zydow, takich jak Szymon Askenazy (1866-1935), lecz takich,
jak Jerzy Urban i Leon Toeplitz. Ten ostatni w latach dwudziestych zostal
skazany za agenturalna dzialalnosc na rzecz ZSRR. Zgodnie z ta tradycja KTT
w r. 1947 wstapil do Zwiazku Walki Mlodych - ZWM, ktory byl przybudowka
mlodziezowa PPR. W tym nurcie sluzby sowieckiemu w Polsce panowaniu robil
pozniej kariere w ZMP, w wielu redakcjach pism oraz w TV. Rowniez w stanie
wojennym gorliwie wspieral polityke Wojciecha Jaruzelskiego. Jego szkalujace
Solidarnosc felietony z "Polityki" zostaly opublikowane takze w
wydawnictwach ksiazkowych: "16 miesiecy" (r. 1983) i "Zacmienie
informacyjne" (1986).

Podobnie jak w przypadku Jerzego Urbana, wydarzenia po r. 1989 nie popsuly
rowniez dobrego samopoczucia i kariery KTT. Postkomunistyczne uklady wladzy
powolaly go na stanowisko redaktora naczelnego "Nowej Europy", a gdy
doprowadzil to pismo do bankructwa, na stanowisko redaktora naczelnego
"Wiadomosci Kulturalnych". To antypolskie i antykatolickie pismo moglo
powstac i funkcjonowac tylko dzieki wielkim dotacjom z budzetu panstwa. W r.
1994 Skarb Panstwa wydal na ten cel 15 miliardow zl, a w 3 nastepnych latach
7, 10 i 6 miliardów. Razem - 38 miliardow zl.

Jakichz to "wybitnych" autorow dobral sobie KTT do wspolpracy?

Sa to takie "orly", jak: Mariusz Chwedczuk, Piotr Ikonowicz, Kazimierz
Kozniewski, Aleksander Malachowski, Ronald Topor i Jerzy Wiatr. A jakiez to,
godne panstwowych dotacji, tresci, prezentuja ci "medrcy"?

Gdy ROP uzyskiwal coraz lepsze notowania w sondazach, postkomunisci nie
ograniczyli sie do poslania tam niezliczonej ilosci agentow. 8 wrzesnia 1996
r. "WK" opublikowal tekst pt.: "Dziedzictwo faszyzmu", w ktorym Ruch
Odbudowy Polski okreslony zostal jako partia narodowo-socjalistyczna i
faszystowska. Podobna wymowe mial artykul "Patologiczna obsesja zydozercow"
z 30 listopada 1997 r. Wyczulenie, czy raczej przeczulenie wobec postaw
antysemickich, na lamach "WK" nie ma oczywiscie nic wspolnego z potepieniem
wszelkich przejawow rasizmu i szowinizmu narodowego.

Stosunek "WK" do antychrystianizmu i antypolonizmu jest wiecej niz
przyzwalajacy. W numerze z 15 maja 1996 r. na pierwszej stronie opublikowany
zostal rysunek Rolanda Topora przedstawiajacy krzyz w kroczu kobiety. Z
zapalem godnym lepszej sprawy "WK" bronily komiksu Arta Spiegelmana, w
ktorym Zydzi sa przedstawiani jako myszy, Niemcy jako koty, a Polacy jako
swinie (Nr z 13 sierpnia 1995 r.). "WK" pochwalily rowniez antypolski film
"Sztetl" - Mariana Marzynskiego (7 lipca 1996 r.). Ostatnim popisem "WK" (Nr
51-52 i nastepne) sa teksty inaugurujace, w sposób skandaliczny, obchody
dwusetnej rocznicy urodzin Adama Mickiewicza. Redagowany przez KTT tygodnik
uznal, ze "pyszna i na czasie zabawa" bedzie zlustrowanie Mickiewicza:
"Kobieciarz, sekciarz, brudas, polgramofan, cudzoloznik i Zyd" przede
wszystkim. Oto jakiego wieszcza mielismy i mamy.

Po wyborach z 21 wrzesnia 1997 r. (post)komunistyczne "Wiadomosci
Kulturalne" nie powinny nawet marzyc o dalszych dotacjach z budzetu panstwa,
ale okazuje sie, ze takie typki jak KTT, moga liczyc na bardzo silne
wsparcie ze strony rzadzacej Unii Wolnosci. "Gazeta Wyborcza" opublikowala w
obronie "WK" list otwarty, pod ktorym podpisali sie m.in.: Jozef Hen,
Kazimierz Kozniewski, Aleksander Krawczuk, Kazimierz Kutz, Olga Lipinska,
Andrzej Rosner i Jerzy Wiatr. Nie jest chyba az tak bardzo dziwne, ze osoba
stajaca w obronie "WK" okazal sie rowniez Jerzy Giedroyc. Sa to niestety
kwiatki z tej samej laczki.

"Wroclawska Gazeta Polska"

Aleksander Malachowski - spowiednik komuny

Kresowe dziecinstwo.....

Urodzony w 1924 r. pochodzi z rodziny ziemianskiej. Jego ojciec Waclaw
posiadal majatek Medyna w powiecie zbaraskim nad Zbruczem. Chetnie pomagal
miejscowej ludnosci, reprezentowal ja w sejmiku samorzadowym. Byl
przeciwnikiem kolonizacji i polonizacji Kresow. Aleksander Malachowski
wspomina, ze taka postawa ojca przyczynila sie do jego przedwczesnej
smierci. Kiedy miejscowy proboszcz oskarzyl go o zdrade interesow Polski,
dostal wylewu. Trzynastoletni Aleksander doznal wtedy wstrzasu: zachwial sie
swiat wartosci, ktorych Kosciol byl symbolem. Na pogrzebie, nad trumna,
ksiadz powtorzyl oskarzenie: - Odszedl od nas zly czlowiek - powiedzial.

We wrzesniu 1939 r. Malachowski nie zdazyl wrocic do szkoly. Po wkroczeniu
Sowietow Malachowscy jeszcze kilka tygodni przebywali w Medynie. W
listopadzie Aleksander razem ze starszym bratem wyjechal do Lwowa. Tam przez
kilka tygodni uczeszczal do polskiego gimnazjum. Wiosna 1940 r. postanowili
opuscic Lwow, w czerwcu przyjechali do Bialegostoku. Dalsza podroz przerwalo
aresztowanie Aleksandra przez bialoruska milicje: Przed komisariatem przy
Lipowej ... podszedl patrol. Spojrzeli na mnie uwaznie. "Jewrej?" - "Niet".
"Nu posmotrim, prowierim, dawaj, pajdiosz s nami".

Laskawy NKWD-zista

Podczas rewizji znaleziono u niego spis kilkuset polskich rodzin
wywiezionych do Kazachstanu. Bialorusini przekazali go NKWD. Oskarzonego o
szpiegostwo przetrzymywano w bialostockim wiezieniu kryminalnym. Tam zetknal
sie z socjalistami, glownie bundowcami.

W wiezieniu spedzil znaczna czesc 1940 r.: Przebywalem w tych miesiacach,
kiedy wykonywano owe bestialskie polecenia - wspominal w "ZW" - w jednym z
radzieckich wiezien i dwukrotnie stalem juz na korytarzu, wywolany z celi
owym sakramentalnym "kto zdzies na bukwu M?". "Kak twoja familia? - a nu
dawaj z wieszczami".

Jednak za kazdym razem Malachowskiego ratowal oficer sledczy, ktory
odwolywal go z powrotem do celi. Po kilku miesiacach zostal nieoczekiwanie
zwolniony: W ostatecznym rozrachunku los okazal sie laskawy, choc ubrany byl
w mundur NKWD-ysty. Oficer sledczy mial zaciecie pedagogiczne, rodem z
Makarenki.

- Mlody jestes, a siedzisz juz pol roku - powiedzial - Obiecaj, ze wrocisz
do szkoly, nie narobisz glupstw, a ja zalatwie zwolnienie.

Pod rozkazami Lubienskiego i Wozniakowskiego

Szczesliwie dotarl w okolice Zambrowa, gdzie odnalazl rodzine. Na tajnych
kompletach zdal mature, jednoczesnie zaczal dzialac w konspiracji.
Poczatkowo w ziemianskiej organizacji "Tarcza", pozniej przystapil do AK.
Przysiege zlozyl na rece Jacka Wozniakowskiego, powojennego publicysty
"Tygodnika Powszechnego", natomiast dowodca obwodu byl Konstanty Lubienski,
pozniejszy dzialacz PAX-u.

Wkrotce aresztowala go bezpieka. Na poczatku 1945 r. razem z innymi akowcami
zostal zeslany do lagrow. Dostal sie do kopalni wegla w poblizu miasteczka
Uzlowaja.

Smieszny stalinizm

Malachowski do Polski wrocil w pazdzierniku 1945 r. Pod koniec roku
rozpoczal studia na wydziale prawa Uniwersytetu Wroclawskiego, jednoczesnie
pracuje w Tymczasowym Zarzadzie Panstwowym. Po pierwszym roku studiow zostal
asystentem. Pomimo naciskow nie wstapil do ZMP, z tego tez powodu stracil
wkrotce asystenture. W 1951 r. zaczal pracowac w Wojewodzkiej Komisji
Planowania Gospodarczego we Wroclawiu. Po latach z sentymentem wspomina ten
okres: Pracowalismy z poczuciem, ze robimy cos sensownego. ... A sam
stalinizm, ogladany na dystans, obserwowany od kuchni, momentami wydawal sie
wrecz smieszny.

W sieci UB

Jednak wkrotce ta sielanka sie skonczyla. W biurze WRN wykryto, ze
Malachowski w zyciorysie zatail swoje pochodzenie spoleczne, przynaleznosc
do AK, pobyt w sowieckich wiezieniach i w lagrze itp. Rozpoczely sie klopoty
z bezpieka: ...przez dwa lata bylem szantazowany i namawiany do wspolpracy z
Urzedem Bezpieczenstwa. ... UB nie chodzilo przeciez o wiadomosci, ktore
moglem dostarczyc - jako mlody urzednik - o czlonku KC, panu Szczesniaku,
przewodniczacym prezydium WRN we Wroclawiu. ... W istocie wlasnie o to
(stworzenie siatki terroru policyjnego) chodzilo. Coz, za informacja bylo,
ze wypil z moja szefowa kieliszek wodki, bo mu sie bardzo podobala...
Jedyne, co moglem UB powiedziec, to ze on polubil te mloda i piekna kobiete.
Stale do nas przychodzil i to zaniepokoilo UB.

W programie telewizyjnym "Puls dnia" mowil: Do wspolpracy zmuszano mnie dwa
lata. Tragedia mego zycia bylo, ze przez dwa lata, zajmujac wysokie
stanowisko w owczesnym aparacie planowania gospodarczego, bylem rownoczesnie
lamany ... Skonczylo sie na tym, ze umarl Beria i oni dali spokoj.

Natomiast w ksiazce "Zylem... szczesliwie" wspomina, ze jeden ze znajomych
podpowiedzial mu sposob na ubowcow - przed spotkaniem z nimi cwiartka wodki,
a pozniej sami stwierdza, ze z alkoholikiem nie warto wspolpracowac.

"Dyktatura proletariaru jedyna droga"

W 1955 r. Malachowski przeniosl sie do Warszawy. Ciagle zmienia prace, z
Panstwowej Komisji Planowania Gospodarczego przechodzi do "Przyjaciolki",
pozniej do Wojewodzkiej Komisji Planowania Gospodarczego w Warszawie. Marek
Hlasko, znajomy z Wroclawia, namowil go do wspolpracy z "Po Prostu".

Rownoczesnie zaczal sie udzielac w sekcji teatralnej Klubu Krzywego Kola.
Wspolpracowal takze z Lechoslawem Gozdzikiem, sekretarzem partii w FSO na
Zeraniu. Wiosna 1957 r. Gozdzik zaproponowal mu redagowanie zakladowej
gazetki "Fakty", jednak juz po trzech miesiacach Malachowski odszedl. Po
kilku miesiacach znalazl sie w "Przegladzie Kulturalnym".

Po latach wspominal, ze w 1956 r. nie uwierzyl w Gomulke i reformy. Jednak
lektura jego owczesnych tekstow dowodzi czego innego. W lecie 1957 r. na
lamach "Przegladu Kulturalnego" pisal: Zycie jednak nakazuje zachowanie
dyktatury proletariatu jako jedynej praktycznej drogi wyrwania sie kraju z
potwornej nedzy i zacofania, ochrony granic i tysiaca innych rzeczy, ktorych
ustroj liberalny nie potrafi zapewnic. ... Na calym swiecie partie
polityczne prowadza dzialalnosc polityczna dla osiagniecia swoich celow. Nie
wiem dlaczego mialoby sie odmawiac tego prawa PZPR?

Dwa lata pozniej, rowniez w "PK", przekonywal, zupelnie jak Zenon Kliszko,
do zwiekszenia wydajnosci pracy: Spoleczenstwo polskie dalo juz kilkakrotnie
dowod na to, jak bardzo jest wrazliwe i podatne na ideowe rozwiazania
najwyzszych problemow politycznych. I dlatego trafia mi do przekonania
koncepcja posla Kliszki przedstawiona w imieniu Klubu Poselskiego PZPR.

Rownoczesnie dalej dzialal w Klubie Krzywego Kola, nawet przez trzy kadencje
byl przewodniczacym jego zarzadu. W ostatnim roku istnienia zostal jego
wiceprzewodniczacym. Witold Jedlicki w ksiazce poswieconej Klubowi
pozytywnie ocenil jego prezesure, zwlaszcza sposob prowadzenia pertraktacji
z wladzami. Sam Malachowski wspominal: Mnie, jako prezesa, regularnie
wzywano do "Bialego Domu". Na waszych zebraniach - niezmiennie padal ten sam
zarzut - nikt nie broni linii partii. niech wiec partia - odpowiadalem -
przysyla swoich ludzi, bo kazdy ma u nas prawo glosu.

W 1960 r. zostal kierownikiem dzialu reportazu literackiego i publicystyki
kulturalnej w Polskim Radiu.

Los socjalizmu = los narodu

Jednoczesnie na zamowienie "PK" napisal cykl reportazy, ktore zlozyly sie na
wydana w 1964 r. ksiazke "Rzeczniepospolita". Pisal wtedy m.in.: Tam w
"Tygodniku Polskim" [londynskim] ciesza siê z naszych klesk. Swoja malpia
radosc usiluja ilustrowac naszymi slowami. ... Czy jeszcze do tej pory nie
nauczyli sie myslec realistycznie i nie rozumieja, ze istnieje znak rownania
pomiedzy programem i losem socjalizmu i losem narodu polskiego.

Konstruktywny opozycjonista

W latach siedemdziesiatych sporadycznie udzielal sie politycznie. Andrzej
Friszke podaje, ze od jesieni 1973 r. w domu Malachowskiego odbywaly sie
niezalezne spotkania studentow. Zapraszani byli naukowcy m.in. Jan
Strzelecki, Edward Lipinski, Stefan Zolkiewski, Jakub Karpinski, którzy
przedstawiali historie pierwszych powojennych lat oraz mowili o
niekomunistycznym socjalizmie. Sam Malachowski wspominal, ze wspolpracowal z
KOR-em: Chociaz nie zostalem czlonkiem KOR-u, uczestniczylem w jego
niektorych pracach, wystepowalem jako rzecznik KOR-u za granica, przywozilem
stamtad pieniadze. W moim domu odbylo sie kilka pierwszych wykladow
"latajacego uniwersytetu".

Pod koniec lat siedemdziesiatych zaangazowal sie w prace Konwersatorium
"Doswiadczenie i Przyszlosc". W 1979 r. zostal wiceprezesem oddzialu
warszawskiego Zwiazku Literatow Polskich.

Macierewicz grozniejszy od komuny

Jesienia 1980 r. uczestniczyl w tworzeniu zwiazku zawodowego pracownikow
RiTV, opracowujac m.in. jego statut. Po przystapieniu do "S" wszedl do wladz
zwiazku. Na zjezdzie delegatow Regionu Mazowsze zostal wiceprzewodniczacym
Komisji Rewizyjnej, wybrano go rowniez delegatem na zjazd krajowy. Byl
zwolennikiem ograniczenia dzialalnosci "S" do spraw typowo zwiazkowych m.in.
odziezy ochronnej dla robotnikow: ...sprzeciwialem sie rozszerzeniu formuly,
tworzeniu quasi-partii politycznej. ... Sprzeciwialem sie upolitycznieniu
"S", bo obawialem sie, ze przyniesie to katostrofalne skutki.

Malachowski wspomina, ze do konfliktu dochodzilo m.in. z "prawdziwkami" oraz
grupa Macierewicza, ktora okreslil jako grozniejsza od komunistow: Oni
wierzyli w spiskowa teorie dziejow, wszedzie dopatrywali sie ukrytych
dzialan. Kto sie nie zgadzal, byl wrogiem. Gdyby nie stan wojenny, okazaliby
sie dla zwiazku grozniejsi niz partia i bezpieka razem wziete. Komunisci
walczyli z nami, ale tym samym nas wzmacniali. Tymczasem kazdy brudny tekst
w sterowanym przez Macierewicza pisemku "Wiadomosci Dnia" rzeczywiscie
szkodzil "S".

Podczas zjazdu "S" zostal wiceprzewodniczacym Krajowej Komisji Rewizyjnej,
ktora zajmowala siê m.in. sprawami finansowymi, darami zagranicznymi oraz
skargami na dzialaczy "S". 13 grudnia zostal internowany w Bialolece,
pozniej w Jaworzu. W odosobnieniu przebywal do maja 1982 r.

Jak Malachowski Kiszczaka zaprowadzil do Bujaka

Na wolnosci nawiazuje kontakty z dzialaczami podziemia: Jako czlonek wladz
"S" bralem udzial w kilku zebraniach. Pamietam zwlaszcza bardzo dramatyczne
spotkanie na Ursynowie ze Zbyszkiem Bujakiem. Dowieziono nas tam obu, po
czym okazalo sie, ze zadne z przygotowanych wczesniej mieszkan nie jest do
wykorzystania. Spacerowalismy wiec osiedlowymi uliczkami, w otoczeniu
roznych dziwnych ludzi. Raczej byli to ludzie Bujaka niz Kiszczaka, bo nic
zlego nam siê nie stalo. Mialem tez do czynienia z dzialaczami struktur na
nizszych szczeblach.

W marcu 1983 r. podczas spotkania z Bujakiem byl swiadkiem jego
aresztowania. Prowadzilem rozmowe z Aleksandrem Malachowskim, gdy nagle
zastukali panowie z SB - wspominal Zbigniew Bujak - Malachowski zachowywal
sie jak aktor, jakby nic sie nie zdarzylo, ja bylem dosyc rozluzniony. ...
Wyprowadzili nas oddzielnie. ... Malachowskiego wypuscili i wrocil do domu.
Bardzo sie tym gryzl, ze go wypuscili, a ja siedze. Gdy wiec, po mojej
ucieczce, w srodku nocy przyszli do niego tajniacy, przyjal ich z ulga. Nie
dziwie sie Malachowskiemu, bo sytuacja, bez jego zadnej winy, byla bardzo
dwuznaczna.

Swoja wersje tych wydarzen przedstawil rowniez owczesny szef MSW
gen.Kiszczak: ...mielismy swiezutki slad, konkretny sygnal, ze w okreslonym
dniu i godzinie Aleksander Malachowski spotka sie z Bujakiem. ...
Przygotowalismy cala operacje, zeby nas Malachowski zaprowadzil do Bujaka.
Spotkanie bylo konspiracyjne. Malachowski przyszedl do jednego mieszkania,
stamtad zaprowadzono go na Powisle do drugiego mieszkania, tam go przejal
drugi lacznik, wzial go na Prage, gdzie mialo sie odbyc spotkanie z
Bujakiem. Malachowski byl sledzony, przygotowane byly grupy operacyjne,
otoczylismy dom i wszystkich z tego mieszkania wygarnelismy. Uprzedzilismy
Biuro Sledcze, ze przywioza im grupe ludzi, wsrod ktorych bedzie
Malachowski, wlasciciel mieszkania i Bujak.

Paszport za list ?

Rok pozniej w kwietniu 1984 r. Malachowski napisal list do Kiszczaka z
prosba o paszport i rozmowe: Laskawy Panie Ministrze! Przepraszam bardzo, iz
czlowiekowi tak zajetemu jak Pan zawracam glowe, ale upowaznil mnie Pan do
tego bardzo zyczliwym stosunkiem do mojej rodziny w ciezkich dniach wiosny
1983, kiedy to ja siedzialem, a ojciec nasz zmarl w Czestochowie. ...
Wysylam Panu Ministrowi wyrazy szacunku. Chetnie, nawet w razie odmowy
zalatwienia mej prosby porozmawialbym z Panem o polityce wobec opozycji. Moi
znajomi, ktorzy sie z Panem zetkneli twierdza, ze jest Pan jednym z
nielicznych ludzi zdajacych sie to wszystko rozumiec.

Kilka dni pozniej Kiszczak przyjal Malachowskiego: ...mielismy okazje
przedstawic swoje racje. Nie mozemy - twierdzilem - pojsc na kompromis,
dopoki nie reaktywuje sie "S", nie wypusci siê ludzi z wiezien. ...
Spieralismy sie o wiele spraw, co nie znaczy, ze nie bylo punktow wspolnych.
On przyznawal sie do niektorych bledow, ja nie wybielalem "S" - wspominal
Malachowski.

Po otrzymaniu paszportu wyjechal prywatnie do USA. Wzial jednak udzial w
kilku publicznych spotkaniach w Los Angeles, Waszyngtonie, na ktorych
przyjeto go chlodno. Grupa sympatykow "S" z Los Angeles po spotkaniu z nim
wystosowala krytyczny list do kilku pism emigracyjnych: Oto "czlowiek S"
roztaczal przed sluchaczami obraz totalnej dezorganizacji w "S", balaganu,
klotni, sporow, braku umiejetnosci postepowania. O stanie wojennym mowil
lekko, humorystycznie, o ubeku, ktory go przesluchiwal - w superlatywach;
jaki to kulturalny, wyksztalcony (z doktoratem) czlowiek. Sluchacze mogli
uslyszec slowa pochwaly wobec gen. Jaruzelskiego, ze "wybral mniejsze zlo"
ni¿ inwazja sowiecka...

Zaskoczeniem staly sie tez wypowiedzi p. Malachowskiego, ktory w swoim
podobno imieniu rozmawia z przedstawicielami Stanow Zjednoczonych na temat
restrykcji, pomocy Funduszu Monetarnego dla Polski, a nie zostal przez
nikogo upowazniony do tego typu krokow. ... Stwierdzenie, ze tygodnik
"Polityka" jest tak znakomity, ze az zakazany w Zwiazku Sowieckim, swiadczy,
ze celowo chyba p.Malachowski sieje takie informacje, gdyz wszystkim
wiadomo, ze jest to inteligentnie robione pismo, tylko po to, by tacy
"emisariusze" jak p. Malachowski mogli latwiej przelknac wyzej cytowany
przysmak. My jako przyprawe posylamy p. Malachowskiemu cykute.

Do wystapien Malachowskiego krytycznie odniosly sie rowniez osoby obecnie
sympatyzujace z Unia Wolnosci - Piotr Mroczyk, Jan Nowak-Jezioranski, Adam
Michnik, Czeslaw Milosz. Prawdopodobnie to wlasnie spowodowalo, ze
Malachowski znalazl sie poza Unia. Na kilka lat wycofal sie z dzialalnosci
politycznej.

W 1988 r. wznowil wspolprace TV.

Obronca Mazowieckiego i Balcerowicza

We wrzesniu 1988 r., w zwiazku ze zblizajacymi sie rozmowami Okraglego
Stolu, Malachowski wystosowal kolejny list do Kiszczaka. Tym razem z
wyrazami poparcia i oferta uczestnictwa w tych rozmowach. Wprawdzie w
Okraglym Stole nie uczestniczyl, ale w czerwcu 1989 r. wszedl do sejmu z
ramienia "druzyny Lecha". W nastepnych miesiacach dal sie poznac jako
zwolennik utworzenia opozycyjnej partii lewicowej. Od poczatku bezkrytycznie
popieral rzad Mazowieckiego i plan Balcerowicza. W kwietniu 1990 r. po II
zjezdzie "S" przekonywal, ze nalezy wygaszac protesty przeciwko planowi
Balcerowicza: ...sadze, ze nie szarpie sie chirurga za rekaw w czasie
operacji ...

W kwietniu 1990 kategorycznie sprzeciwial sie przedterminowym wyborom:
wybory powszechne i zmiana na stanowisku szefa panstwa nie powinny odbyc sie
zbyt szybko. Mamy o wiele wazniejsze problemy niz wodzenie sie za lby, kto
jakie ma zajac stanowisko.

Kiedy kilka dni pozniej Walesa oglosil zamiar kandydowania na urzad
prezydenta, Malachowski stwierdzil - to bedzie katastrofa narodowa.

Jako jeden z pierwszych opowiedzial sie za kandydatura Mazowieckiego.

"Najbardziej chamski..."

Malachowski ochoczo przylaczyl sie do atakow lewicy solidarnosciowej na
wartosci narodowe, polska tradycje, Kosciol. W kwietniu 1990 r. podczas
spotkania z Szymonem Wiesenthalem w polskiej ambasadzie w Wiedniu wyrazil
nastepujaca obawe: Kiedys Polska byla krajem wielu wspolzyjacych narodow, a
obecnie stala sie prawie zupelnie "panstwem Polakow". Poeta, który rozpoczal
swoj epos slowami "Litwo, ojczyzno moja..." byl po ojcu Bialorusinem, zas po
matce Zydem. Sposrod pieciu najwiekszych polskich poetow - Iwaszkiewicz
wywodzi sie z rodziny ukrainskiej, Lechon z ormianskiej, Tuwim i Slonimski
byli Zydami, a Wierzynski pochodzi z austriackiego Tyrolu. Polska - kiedys
"Rzeczpospolita Narodow" - przechodzi rzeczywisty dramat, kiedy "prawdziwi
Polacy" glosza haslo "Polska dla Polakow". Mam nadzieje, ze nie dojdzie do
tego, ze Polska stanie sie krajem narodowej nienawisci, ze swiatla czesc do
tego nie dopusci. Niemniej, w sytuacji gdy powstaje grozba miliona
bezrobotnych, centralnym problemem staje siê zapobiezenie naduzywaniu takich
"zastepczych ideologii" jak szowinizm, nacjonalizm czy antysemityzm.

Rownoczesnie na lamach "Zycia Warszawy" i "Po Prostu" prowadzil kampanie
zohydzania prawicy. W czerwcu 1990 r. pisal: Czarnosecinna, ksenofobiczna,
skrobankowo-przemytnicza Polska ... nie stanie sie niczym innym jak
przerazeniem narodow ... czarnosecinna, skoltuniona, kabaretowa prawica
polska nie nalezy do wspolnoty ludzi przyzwoitych.

Na poczatku 1990 r. przyrownal Walese do Siwaka, kilka miesiecy pozniej Jana
M. Jackowskiego okreslil mianem "Urbana lat 90". Nic dziwnego, ze publicysta
"Contry" uznal Malachowskiego za najbardziej chamskiego publicyste: W swym
wcieleniu publicystyczno-politycznym p.Malachowski prezentuje oblicze proste
i wyraziste: kazdy, kto nie zgadza sie z linia polityczna p.Malachowskiego,
to kanalia, szubrawiec lub chory umyslowo. ... P.Malachowski jest niezwykle
reprezentatywnym uosobieniem etosu socjalistycznego.

Wedlug Malachowskiego, takze Kosciol powinien ulec zmianie: Twierdze, ze
Kosciol przez kilkadziesiat lat ksztaltowal swoj Episkopat jako kierownicza
strukture walki z komunizmem. Komunizm upadl, a ta struktura dalej chce
walczyc z czyms, czego nie ma. Dopatruje sie we wszystkim co teraz sie mowi,
atakow na Kosciol, religie i wiare. Sa to ludzie, ktorzy nie sa dostatecznie
zorientowani we wspolczesnosci...

Kosciol krytykowal rowniez w miesieczniku homoseksualistow "INACZEJ".
Stwierdzil tam, ze: Kosciol, na rowni z komunizmem, byl rodzajem imperium
zla, gdyz dopuszczal sie masowych zbrodni z powodow religijnych, np. tortury
i palenie na stosie. Wlaczajac sie do dyskusji o rehabilitacji zolnierzy
NSZ, Malachowski dokonal w "ZW" nowego odkrycia: Homo sovieticus nie musi
miec gwiazdy na czapce; ktoregos dnia zacznie zabijac z krzyzem na szyi.

Jednoczesnie konsekwentnie sprzeciwial sie przeprowadzeniu lustracji i
dekomunizacji. W grudniu 1991 r. projekty ustaw dekomunizacyjnych okreslil
jako bardzo niebezpieczne i antydemokratyczne.

Lustracja to totalitaryzm, a prawica - bolszewizm

Rok wczesniej na lamach "Po Prostu" pisal: Z martwej paszczy bezpieki
wydrzemy nasze tajemnice, z ktorych wiele przyniesie nam rozwiazanie zagadek
jakie nas drecza, ale tez i sporo z tych papierow bedziemy musieli ukryc,
gdyz ujawnia prawdy niepozadane, prawdy wstydliwe, prawdy prawdziwe az do
lez naszych najblizszych, wierzacych zawsze, ze bylismy tacy jacy nigdy nie
bylismy - a co gorsza okazalismy sie takimi, jakimi nikt nie chcialby,
abysmy byli.

Kampanie antylustracyjna kontynuowal takze po odwolaniu rzadu Olszewskiego.
We wrzesniu na lamach "Wprost" uznal uchwale lustracyjna za wielki grzech
parlamentu: ...przyjeta w sposob absurdalny, sprzeczny z prawem, w gruncie
rzeczy wytupana i wykrzyczana w atmosferze sejmiku szlacheckiego, przy
calkowitej bezradnosci wicemarszalka Sejmu.

W tym samym wywiadzie stwierdzil, ze partia Olszewskiego posluguje sie
jezykiem ideologii zywcem wzietym z bolszewizmu. W romowie z "Prawem i
Zyciem" prawice okreslil jako bialy bolszewizm: Boje sie jednak, ze
niebezpieczenstwo bialego terroru istnieje , a nawet narasta. ... Nie mam
pewnosci czy jutro nie zostanie uchwalona ustawa dekomunizacyjna, ktora
znaczna czesc spoleczenstwa pozbawi praw obywatelskich. Nastepnym krokiem
bedzie zalozenie obozow reedukacji.

Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w 1993 r. we "Wprost" rozwodzil
sie juz nad zaletami postkomunistow: SLD nie tworza juz politycy z okresu
rzadow Gomulki - to ludzie bardzo dobrze wyksztalceni o niemalym
doswiadczeniu i rozsadku. Malachowski obawial sie jedynie powiazan SLD z
liberalami i zdrady lewicowych idealow; a takze, ze ich zwyciestwo bedzie
sygnalem do rozpoczecia "wojny domowej-pyskowek, ulicznych demonstracji,
oskarzen."

W nowym parlamencie zostal wicemarszalkiem sejmu. Po kilku miesiacach
koalicji SLD-PSL uspokajal: Bylbym powsciagliwy w biciu na alarm, ze wraca
PRL. Na niektore stanowiska wracaja ludzie, ktorych wolelibysmy tam nie
widziec. Ale czy tak sie dzieje w calym kraju? ... Balbym sie wiec hasel o
powrocie PRL-u. Jezeli symbolem tego maja byc tacy ludzie jak Walendziak, to
co to jest za powrot?

Zaufany Kwasniewskiego

Nazwisko Malachowskiego stalo sie ponownie glosne na poczatku 1996 r., kiedy
Aleksander Kwasniewski wysunal jego kandydature na przewodniczacego tzw.
komisji zaufania publicznego, zajmujacej siê archiwami MSW i UOP. Jednak
Malachowski w dalszym ciagu tendencyjnie wypowiadal sie o lustracji.
Okreslal ja jako otworzenie wrot piekiel i nieszczesc dla ludzi bardzo
brutalnie zmuszanych do wspolpracy. Rownoczesnie podkreslal: ...praca
komisji nie moze byc realizowana pod haslem polowania na czarownice.

Jak pozniej wielokrotnie tlumaczyl, jedna z glownych przyczyn przyjecia
oferty Kwasniewskiego byla chec wyrownania krzywd wyrzadzonych przez
Macierewicza: Gdy prezydent do mnie zadzwonil, pomyslalem sobie: po kiego
czorta mi to? A potem przypomnialem sobie sprawe Chrzanowskiego, a przeciez
takich spraw jest wiecej.

Obronca Oleksego i SLD

Malachowski swoja postawa w sprawie Oleksego udowodnil, ze zasluzyl na
zaufanie Kwasniewskiego. Juz kilka tygodni po oskarzeniu premiera o
szpiegostwo, uznal mozliwosc orzeczenia jego winy za malo prawdopodobna:
Wiem troszke wiecej niz moge powiedziec i nie sadze, aby znalazly sie tam
zelazne dowody oskarzenia. Niektore z nich sa komiczne.

Rownoczesnie uznal zawieszenie dzialalnosci przez Oleksego za przedwczesne:
Jestem w opozycji, ale nie tak daleko, zebym stracil rozum.

Pod koniec stycznia w wywiadzie dla "Trybuny" Malachowski powiedzial:
Wierze, ze Oleksy dopuscil sie lekkomyslnosci, a nie zdrady panstwa.

Z tolerancja odniosl sie do decyzji SdRP o wyborze Oleksego na szefa,
okreslajac ja jako "odruch solidarnosci kolezenskiej". Wykazal rowniez
troske o premiera: Oleksy czuje sie gleboko zraniony i zarzuty przyjal jako
straszliwy kataklizm zyciowy.

Kilka miesiecy pozniej stwierdzil, ze sprawa Oleksego to zemsta Walesy,
ktory zlecil sluzbom specjalnym skompromitowanie premiera. Bagatelizowal
rowniez znajomosc bylego premiera z Alganowem: Z tego co wiem, przypadek
zrzadzil, ze znaleziono teczke Alganowa, ktora byla juz przekazana do
archiwum MSW. Okazalo sie, ze jest on przyjacielem Oleksego. I wtedy wzieto
sie za rozpracowywanie tej sprawy, a bylo to latwe, bo Oleksy przyjaznil sie
z Alganowem w sposob, ktory dzisiaj wywoluje zgorszenie. ... Moj znajomy
opowiadal mi, ze Alganow byl bratem-lata, z ktorym wszyscy w Bialej
Podlaskiej mieli serdeczne stosunki i bardzo sie lubili. Alganow swietnie
spelnial role oficera wywiadu, staral sie zyc ze wszystkimi dobrze.

Kiedy prokurator Gorzkiewicz oglosil umorzenie sledztwa, ironizowal: Gdziez
sa szumne zapowiadane dowody przeciw Oleksemu? Prosze bardzo - ciagnijmy go
na szafot, ale najpierw przedstawmy dowody! Teraz mamy zamiar scigac prok.
Gorzkiewicza, rzekomo za ujawnienie tajemnicy, ktora jest po prostu smieszna

Malachowski jako jeden z nielicznych poslow opozycji stanal w obronie UOP po
ujawnieniu przez Konrada Napierale (z Unii Pracy) tajnego rozkazu Urzedu o
monitorowaniu najwaznieszych zakladow pracy. Skrytykowal rowniez swojego
klubowego kolege: Sprawa ta powinna byc przedstawiona przede wszystkim
kierownictwu klubu poselskiego. Jestem za tym, by takich spraw publicznie
nie rozglaszac, nim sie wewnetrznie ich nie wyjasni. ... Nie moze byc tak,
ze panstwo jest pozbawione informacji o tym co sie w kraju dzieje. ... Nie
wydaje mi sie, zeby to grozilo powrotem do panstwa policyjnego.

Kilka tygodni pozniej, kiedy pojawily sie pogloski o rozpisaniu
przedterminowych wyborow, Malachowski stwierdzil: Gdyby byl zagrozony
konstytucyjny termin kadencji Sejmu, byloby sensowne - mowie we wlasnym
imieniu - wesprzec SLD w utrzymaniu pelnej kadencji.

Piotr Baczek

I jeszcze jeden tekst o Geremku.
Bronislaw Geremek, przegrany guru

Szara eminencja UD, a pozniej UW, Bronislaw Geremek, od dawna jest popierany
przez bardzo wplywowe lobby krajowe i zagraniczne. Pomimo tego kilkakrotnie
poniosl fatalne fiasko w wysilkach o zdobycie upragnionych czolowych
stanowisk w panstwie, zwlaszcza tak wymarzonej pozycji premiera RP.
Zadecydowala o tym jego ogromna arogancja i swoisty dar zrazania innych
politykow.

Urodzil sie 6 marca 1932 r. w rodzinie zydowskiej, tragicznie
zdziesiatkowanej przez zbrodnie hitlerowskie. Piotr Baczek, powolujac sie na
tekst Dawida Warszawskiego w "Jewish Chronicle" podal, ze Geremek pochodzil
z rodziny lodzkich chasydow-Lewartowskich, a jego ojciec byl rabinem (P.
Baczek: Profesor Geremek - stary gracz, "Gazeta Polska", 20 kwietnia 1995
r.).

Komunistyczny iluzjonista

Do PZPR Geremek wstapil w 1950 roku, a wiec w okresie najskrajniejszego
stalinizmu. Po latach tlumaczyl to w telewizyjnej audycji 100 pytan (15
grudnia 1991 r.): (...) Wstapilem do PZPR z iluzji i wystapilem w 1968 r.,
gdy te iluzje stracilem (...). Ciekawe, jakimi iluzjami powodowal sie
Geremek, wstepujac do PZPR w 1950 roku, okresie, gdy katowano tysiace
Polakow i calkowicie zdeptano suwerennosc Polski, poddanej rzadom
namiestnikow kremlowskiego Wielkiego Brata?! Rownie ciekawe jest to, ze
Geremek musial czekac, az do 1968 roku na utracenie swych komunistycznych
"iluzji". Skrajnie groteskowo i wrecz kompromitujaco dla jednego z
najbardziej wplywowych politykow demokratycznej III RP brzmi wyjasnienie na
temat przyczyn wstapienia do PZPR: (...) Wstapilem, bo uwazalem, ze istnieje
zespol fundamentalnych wartosci, ktore mnie z ta partia wiaza (...).
Sadzilem wtedy, ze komunizm jest mlodoscia swiata (...). (Cyt. za: Rok 1989.
Bronislaw Geremek opowiada. Jacek Zakowski pyta, Warszawa 1990 r., s.
101-102). Komunizm - mlodoscia swiata - coz za wspaniale wyobrazenia o
najbardziej zbrodniczej ideologii totalitarnej!

Rozwija ozywiona dzialalnosc w PZPR. Zostaje sekretarzem organizacji
partyjnej w Instytucie Historii PAN i czlonkiem Komisji Rewizyjnej Komitetu
Uczelnianego. Jak przypomnial profesor Ryszard Bender w liscie do red.
Jozefy Hennelowej z "Tygodnika Powszechnego", wystosowanym 20 lutego 1991
r.: Bronislaw Geremek, bedac w partii, zanim "przejrzal", w Uniwersytecie
Warszawskim i poza nim, pisal panegiryki o PRL i komunistycznym raju,
wychwalal "chorazego pokoju" Józefa Wisarionowicza (...) (Cyt. za: "Gazeta
Wyborcza", 7 marca 1991 r.).

Wiary w komunizm jako "mlodosc swiata" nie obalily w Geremku nawet takie
fakty, jak krwawe zduszenie powstania robotnikow poznanskich, a potem
powstania narodowego na Wegrzech. Gdy Zakowski zapytal Geremka czy Budapeszt
1956 r. nie obudzil w nim zadnych watpliwosci, Geremek odpowiedzial: (...)
To nie byl dla mnie az taki wstrzas (...). I poznanski Czerwiec, i Budapeszt
ogladalem w Paryzu, a tam wydawalo sie to bardzo odlegle (...). (Rok 1989,
op.cit. s. 105). Przypomnijmy tu, ze w Europie Zachodniej na znak protestu
przeciw brutalnemu zdlawieniu powstania wegierskiego wystapilo az 250
tysiecy osob z tamtejszych partii komunistycznych. Partia komunistyczna
Francji stracila wowczas do 20 proc. czlonkow masy czlonkowskiej, ale dla
Geremka wszystko to bylo "bardzo odlegle"! A moze po prostu dobrze czul sie
w warunkach stworzonych przez rezim, szybko zyskujac wielkie mozliwosci
kariery. Jako mlody, swiezo upieczony doktor nauk historycznych zostal w
1962 roku dyrektorem Osrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paryskim,
kierowanie ktorym wymagalo bardzo wysokiego stopnia zaufania partyjnego,
wiazalo sie z ocenianiem "przydatnosci lub nieprzydatnosci" politycznej
podwladnych. Pomimo faktu, ze byl dyrektorem tego osrodka przez cztery lata:
1962-1965 (por. rzeczpospolita", 9 listopada 1991 r.) prozno szukac
informacji na ten temat w starannie zafalszowanym przez Geremka jego
biogramie w Kto jest kim w Polsce (Warszawa 1993, s. 178). W biogramie
starannie wyeksponowane zostaly za to informacje o roznego typu
przesladowaniach Geremka w dobie PRL, m.in. utrudnieniach w wyjazdach za
granice, zatrzymaniach na 48 godzin.

Nosze swiadomosc zydowska

Az do lat 70., a scisle do grudnia 1975 r., kiedy to Geremek podpisal bardzo
umiarkowany skadinad tzw. list siedmiu do Gierka, nie ma sladow
jakichkolwiek publicznych przejawow opozycyjnosci Geremka. Pozostaje w
PZPR - nawet w pierwszych miesiacach moczarowskiej kampanii pomarcowej 1968
roku i prozno szukac nazwiska Geremka na kartach 477-stronicowej ksiazki
Jerzego Eislera o wydarzeniach marcowych 1968. Nie zdobywa sie wowczas nawet
na cien protestu, pomimo deklarowania wobec Zakowskiego po zapytaniu o swoje
zydowskie korzenie: (...) Dla mnie, w mojej doroslej biografii, nigdy nie
byl to problem, w tym sensie, ze ta sprawa wiaze sie z dziecinstwem, ktore
zamknelem w sobie. Nie znaczy jednak, ze tej swiadomosci zydowskiej w sobie
nie nosze. Nosze ja, ona pojawia sie wtedy, gdy wylania sie kwestia
antysemityzmu, gdy staje wobec szowinizmu czy wrecz rasizmu (...). Geremek
wystapil z PZPR dopiero w sierpniu 1968 r., po napasci na Czechoslowacje.

Przybywa do stoczni

24 sierpnia 1980 r., w dziesiatym dniu strajku stoczniowcow Gdanska, przybyl
do nich do stoczni wraz z Tadeuszem Mazowieckim i innymi "ekspertami". Gdy
odlatywali z Warszawy do Gdanska, odprowadzil ich do samolotu pulkownik MSW
i powiedzial na pozegnanie: by lot panstwa byl w interesie tego kraju. Ten
konflikt trzeba rozladowac, koniecznie rozladowac (cyt. za tekstem Wieslawy
Kwiatkowskiej w ksiazce "Solidarnosc" i opozycja antykomunistyczna w Gdansku
(1980-1989), Gdansk 1995, s. 54). Wraz z Mazowieckim probowal naklonic
stoczniowcow do rezygnacji z postulatu niezaleznych zwiazkow zawodowych i
poprzestania na demokratyzacji CRZZ. Na szczescie stoczniowcy nie posluchali
tych rad "eksperckich".

Od stycznia 1981 r. byl przewodniczacym Rady Programowej Osrodka
Spoleczno-Zawodowego "Solidarnosci". Odegral fatalna role przy opracowaniu
tzw. porozumienia warszawskiego, konczacego strajk warszawski, doprowadzajac
do pojscia na zbyt wielkie ustepstwa wobec rzadu. Wedlug Wieslawy
Kwiatkowskiej (op. cit., s. 56): (...) Historycy sa zgodni, ze dokonano
wtedy sprytnej manipulacji, która zdezorientowala zwiazkowcow. (...) Karol
Modzelewski zlozyl dymisje z funkcji rzecznika prasowego zwiazku, gdyz nie
moze byc rzecznikiem niedemokratycznie podejmowanych decyzji. Andrzej
Gwiazda zlozyl rezygnacje z funkcji wiceprzewodniczacego "Solidarnosci"
(...). W pazdzierniku 1981 r. Geremek, pomimo bardzo wielkich zabiegow,
fatalnie przegral wybory na I Zjezdzie "Solidarnosci", nie wchodzac do
100-osobowej Komisji Krajowej tego zwiazku.

Oswiecony dworzanin Walesy

Po 13 grudnia 1981 r. byl internowany do 31 grudnia 1982 r. Ponownie
aresztowano go w maju 1983 r., juz w lipcu zostal jednak zwolniony na mocy
amnestii. W 1985 r. zostal zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN.
Wlasnie wtedy jednak zaczyna sie bardzo wyrazny wzrost jego pozycji w
"Solidarnosci", w sytuacji, gdy o awansie w niej nie decydowaly
demokratyczne wybory, lecz wzglady Walesy. Umial o nie zabiegac. Pomimo
ogromnej proznosci i przekonania o swej wyjatkowosci, przez cale lata staral
sie maksymalnie pochlebiac Walesie, bez zenady pelnisc role entuzjastycznego
dworaka. Przyznawal to nawet jeden z bardziej znanych dzialaczy Unii
Wolnosci, Jan Rulewski, mowiac: (...) Oswieconym dworzaninem przez lata byl
Geremek, ktory robil wszystko, by mit Walesy obrastal legenda (...) (por.
rozmowa z J. Rulewskim w "My" T. Toranskiej, Warszawa 1994 r., s. 254).

Dogodny dla komuny

Szczegolnemu wzmocnieniu ulegla pozycja Geremka w drugiej polowie lat 80.,
gdy zarysowaly siê pierwsze mozliwosci dogadywan miedzy wladzami a lewicowa
czescia opozycji. Geremek stawal siê dla kierownictwa PZPR tym dogodniejszym
partnerem ewentualnych rozmow, ze przy roznych okazjach akcentowal gotowosc
maksymalnego wyjscia naprzod w kierunku warunkow rozmow, stawianych przez
partie. Szczegolnie daleko idaca oferta pod tym wzgledem byl wywiad Geremka
w "Tygodniku Mazowsze" z 8 pazdziernika 1986 r., ktory Jan Skorzynski ocenia
jako zasygnalizowanie gotowosci powaznych ustepstw ze strony zwiazku, nie
wykluczajac odstepstw od literalnego ksztaltu ugody z 1980 r. (J.
Skorzynski: Ugoda i rewolucja, wyd. "Rzeczpospolitej", Warszawa 1995, s.
24).

Szczegolnie glosny stal sie opublikowany w lutym 1988 r. przez Geremka
wywiad w "Konfrontacjach", w ktorym wystapil z idea paktu antykryzysowego.
Mialby on ustanowic nowe stosunki miedzy wladza a spoleczenstwem,
doprowadzic do pluralizmu zwiazkowego i odstapienia od tego, co stanowilo
wyjatkowosc wprowadzona 13 grudnia. W zamian za to, jednoznacznie
zaproponowal przyjecie za punkt wyjscia istniejacego porzadku prawnego i
uznanie kierowniczej roli partii komunistycznej oraz zaakceptowanie pewnego
zakresu monopolu wladzy PZPR. Wyjasniajac - w odpowiedzi na pytanie
publicysty "Konfrontacji", co przyznaje jako "niezbedny monopol wladzy" -
prof. B. Geremek odpowiedzial: ...Polityka zagraniczna i obronna, sprawy
bezpieczenstwa kraju oraz w pewnym zakresie system przedstawicielski.
Zdaniem Jana Skorzynskiego (op.cit., s. 59-60) oferta Geremka szla najdalej
ze wszystkich dotychczasowych w gotowosci do ustepstw. Przy tak ustepliwym
podejsciu Geremka, trudno sie dziwic zadowoleniu wladz z faktu, ze to
wlasnie on stal sie glownym "rozgrywajacym" przy "okraglym stole" ze strony
"Solidarnosci". Jak wspominal Krzysztof Wyszkowski w wywiadzie dla paryskiej
"Kultury" z lipca-sierpnia 1989 r.: (...) Najwazniejszy byl Geremek (...).
Ci ludzie zmienili poglady, ale nie zmienili metod uprawiania polityki. Te,
ktore stosuja, sa bolszewickie. Ten nastroj koalicji lewicy, kiedy Geremek
oswiadcza, iz slowo "socjalizm" odzyska swój blask. Wspolna wladzy i
"opozycji stolowej" obawa przed zagrozeniem populistyczno-nacjonalistycznym,
przed zdziczalym spoleczenstwem, ktore czyha tylko, by ten kraj rozwalic,
byly oburzajace (...). Dosc przejrzec zdjecia zamieszczone w wywiadzie-rzece
z gen. Czeslawem Kiszczakiem, aby zobaczyc do jakiego stopnia w Magdalence
dochodzilo do fraternizacji biesiadnikow z obu stron "okraglego stolu".
Wtedy jednak robiono wszystko, aby te fraternizacje starannie ukryc przed
szerszym spoleczenstwem. Ujawnil to po latach kompan Geremka - Michnik,
stwierdzajac, iz Geremek wydal wowczas instrukcje, zebysmy dramatyzowali
przekaz (z obrad magdalenkowych - J.R.N.), zeby to wszystko nie wygladalo na
przesadna zgode (Wedlug A. Michnik, J. Tischner, J. Zakowski: Miedzy Panem i
Plebanem, Krakow 1995 r., s. 536). Tak kamuflowano prawde!

Wywalic prawice!

Po "okraglym stole" nastepowalo w przyspieszonym tempie dalsze blyskawiczne
umacnianie pozycji Geremka w "Solidarnosci". Korzystajac z poparcia Walesy,
wiosna 1989 roku Geremek przeforsowal koncepcje, aby platforme wyborcza
"Solidarnosci" zawezic do srodowisk lewicy laickiej i srodowisk KIK-u,
zdominowanych przez katolewice, zostawiajac na uboczu rozne prawicowe
ugrupowania polityczne.

Geremek stal sie osoba decydujaca przy ustalaniu skladu wyborczej "druzyny
Walesy". Starannie zadbac przy tym, aby poza osobami ze srodowisk
KOR-owskich i innych kregow lewicy laickiej oraz katolewicy bylo jak
najmniej osob doswiadczonych politycznie, a wiec niezbyt podatnych na
odgorne reczne sterowanie. Za to tym chetniej dobierano roznych politycznych
dyletantow, aktorow w stylu Andrzeja Szczepkowskiego etc.

Wystrychniety na dudka

Po zwyciestwie wyborczym "S" w czerwcu 1989 r. Geremek zostal wybrany jako
przewodniczacy Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Czul sie u szczytu
powodzenia i w tej euforii wyraznie przecenil swe mozliwosci manipulowania
Walesa. Okazalo sie to jego najpowazniejszym bledem. Slynny emigracyjny
publicysta Gustaw Herling-Grudzinski mowil, wspominajac swe spotkanie z
Geremkiem w Rzymie w 1989 r., iz liczyl on (podobnie jak Michnik), ze bedzie
robociarza Walese ciagnal za sznurki, jak marionetke (Por. rozmowe J.
Palasinskiego z G. Herlingiem-Grudzinskim, "Wprost", 18 maja 1997 r.). W
lipcu 1989 r. okazalo sie jednak, ze to Walesa wystrychnal Geremka na dudka.
Caly czas sprawial wrazenie, glownie w rozmowach z Michnikiem, ze chce
kreowac wlasnie Geremka na premiera "naszego rzadu" solidarnosciowego.
Zupelnie uspil tym jego czujnosc i wprowadzil w stan euforycznego nadecia.
Geremek byl juz bezapelacyjnie pewny, ze wkrotce stanie na czele rzadu
opartego na koalicji "Solidarnosci" z tzw. reformatorami z PZPR. Co wiecej -
jak to ujawnil w 1990 r. Jaroslaw Kaczynski w wywiadzie dla londynskiego
"Tygodnika Polskiego" - w lipcu 1989 r. Geremek pojechal nawet wraz z
Michnikiem specjalnie do Rzymu po to, aby uzyskac od Jana Pawla II papieskie
blogoslawienstwo dla sojuszu z PZPR. Jak stwierdzil Kaczynski: (...) Papiez
przyjal ich bardzo chlodno, na krotko, w czasie jakiejs przerwy w trakcie
swoich zajec, bylo wiec wiadomo, ze ich misja nie powiodla sie (...). Sprawe
ostatecznie pogrzebalo wystapienie Walesy na rzecz koalicji "Solidarnosci" z
ZLS i SD, i zreczne przeforsowanie Tadeusza Mazowieckiego, a nie Geremka, na
szefa tzw. naszego rzadu.

Czujac sie oszukany przez Walese, nie majac wyboru, tym bardziej popieral w
owczesnej sytuacji rzad Mazowieckiego, gwaltownie wystepujac przeciw
wysuwanym przez skupiona wokol Kaczynskiego czesc "Solidarnosci" idee
"przyspieszenia". Bez zenady glosil nowa swoista odmiane "propagandy
sukcesu", zapewniajac np. w wywiadzie dla szczecinskiej "Jednosci" z 30
sierpnia 1990 r.: (...) Sadze, iz Polska nadal przoduje w zmianach we
wszystkich dziedzinach zycia. Przede wszystkim w sposob najglebszy i
najbardziej jednoznaczny odeszla raz na zawsze od systemu komunistycznego i
od starego systemu rzadzenia (...) (!!!).

Jakze groteskowo brzmia te zapewnienia Geremka, gdy czytamy je z dzisiejszej
perspektywy i gdy pamietamy, ze rzekomo przodujaca we wszystkich dziedzinach
zycia Polska, jako ostatnia zdobyla sie na wolne wybory, nigdy nie
przeprowadzila reprywatyzacji, lustracji i dekomunizacji, skrajnie opoznila
sie z prywatyzacja, reformami samorzadowymi, reorganizacja ubezpieczen,
restrukturyzacja przemyslu, a zwlaszcza gornictwa, zreformowaniem
bankowosci. Nie mowiac o skrajnym opoznieniu zmian dla odsuniecia starej
nomenklatury, poczawszy od telewizji, po wojsko i MSW (gen. Kiszczak odszedl
wszak z szefostwa MSW dopiero w lipcu 1990 r., na miesiac przed cytowanym
panegirycznym wywiadem Geremka).

Po klesce wyborczej Mazowieckiego, Geremek umocnil sie w pozycji szarej
eminencji Unii Demokratycznej. Ciagle nie byl jednak usatysfakcjonowany
pelnionymi funkcjami - przewodnictwem klubu Unii Demokratycznej i sejmowej
komisji spraw zagranicznych. Wprost zzerala go od wewnatrz niezaspokojona
ambicja zostania premierem. Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w
pazdzierniku 1991 r. zapytany na spotkaniu w Kielcach, czy bylby gotow objac
wazne stanowisko panstwowe, np. zostac premierem lub wejsc do rzadu,
odpowiedzial: (...) Tak, jestem gotow, natomiast chcialbym, aby by³o jasne,
ze nie jest to problem decyzji indywidualnej, tylko problem ugrupowania
politycznego, z ktorym jestem zwiazany (...) (cyt. za tekstem T. Roguskiego
w "Rzeczpospolitej" z 9 listopada 1991 r.). Walesa postanowil wykorzystac
ten geremkowski nienasycony glod premierostwa i odpowiednio podpuscil go w
swoim celu. 8 listopada 1991 r. powierzyl Geremkowi misje tworzenia rzadu,
faktycznie pragnac poprzez straszenie Geremkiem oczyscic przedpole dla swego
ulubionego, bo wielce sluzalczego kandydata - dotychczasowego premiera J.K.
Bieleckiego.

Jaroslaw Kaczynski wspominal w rozmowie z Teresa Toranska: (...) Geremek
straszliwie chcial byæ premierem (...) mnie go bylo zal. Zal, ze tak bardzo
chce byc premierem i zal, iz wierzy, absolutnie irracjonalnie wierzy, ze nim
zostanie. On, wedlug mnie, wcale nie jest dobrym politykiem, bo gdyby byl -
nie mowie wielkim, ale tylko niezlym - to nie mial prawa tak przegrac.
Przeciez on mia³ piekielne karty w rekach w 1989 r., w 1990 r. (...) (cyt.
za: T. Toranska, "My", Warszawa 1994, s. 143). Geremek przezyl niebywale
upokorzenie kilkudniowych bezowocnych rozmow z przedstawicielami roznych sil
politycznych, by przekonac sie, jak bardzo jest nielubiany i niechciany jako
potencjalny premier. Jeszcze w ponad pol roku po fiasku swej misji po
faryzejsku probowal ukryc swe niezaspokojone ambicje, nagle twierdzac: (...)
Nie chcialbym wejsc do rzadu i zapewniajac, ze odpowiada mu sytuacja, ze
nawet nie byl ministrem (por. wywiad z Geremkiem w "Nowej Europie" z 19-20
czerwca 1992 r.). Mowil to czlowiek, ktory jeszcze w pazdzierniku 1991 r.
tak ochoczo akcentowal chec wejscia do rzadu, a pozniej bardzo ciezko
przezyl krach swej misji premierowskiej. Wina za fiasko publicznie obciazyl
innych politykow, oskarzajac ich o wynoszenie interesu partyjnego ponad
wspolny interes panstwa. Bo nie dali mu byc premierem! (por. uwagi L.
Dymarskiego: Misja, "Tygodnik Solidarnosc", 22 listopada 1991 r.).

Dlaczego przegrywal?

Dla kosmopolitycznej "elitki" z "warszawki" i "krakowka" nie ma w Polsce
wiekszego polityka nad Geremka. Juz w 1990 roku w skrajnie lewicowym "Po
prostu" Andrzej Rosner, "raczkujacy europejczyk" (tak sam sie przedstawial,
napisal prawdziwy pean na czesc Geremka, jako najlepszego kandydata do
prezydentury. Dochodza do tego niebywale rozwiniete powiazania z roznymi
kregami na Zachodzie. Geremek uwazany jest dzis za kluczowa w Polsce postac
w kontaktach z czolowymi zagranicznymi lobby kosmopolitycznymi i
globalistycznymi, poczawszy od oslawionego George'a Sorosa. Pelnil funkcje
prezesa klubu Europa, stanowiacego integralna czesc sponsorowanej przez
Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego, jest tez szczegolnie wplywowym
czlonkiem Rady tej Fundacji. Czestokroc naglasnial rozne inicjatywy Sorosa.
Niejednokrotnie wystepowal tez na forum roznych miedzynarodowych instytucji
globalistycznych typu zalozonej w 1973 roku przez Dawida Rockefellera
amerykanskiej Konferencji Trojstronnej (The Trilateral Commission).

Fetujacy Geremka "europejczycy" z kraju i z zagranicy nie moga nijak
zrozumiec, jak taki "umysl" mogl przegrac w staraniach o premierostwo, ktore
ich zdaniem, mu sie po prostu nale¿y i juz. I szukaja od razu
"najprostszych" tlumaczen, wine za pomijanie "wielkiego" Geremka zrzucajac
na polska ksenofobie i "antysemityzm". Otwarcie popisal sie taka teza Jerzy
Turowicz, gloszac na lamach "Gazety Wyborczej" z 1- 2 lipca 1995 r., iz
Geremek nie ma szans na zostanie premierem lub prezydentem z powodu jego
zydowskiego pochodzenia. Amatorzy tego typu "prostych" wyja nien dziwnie nie
zwracaja uwagi na pewne osobowosciowe cechy Geremka, które sprawiaja, ze ten
lewicowy guru jest sam najwiekszym wrogiem swej kariery politycznej.

Wiele osob nie chcialo sie pogodzic ze skrajnie subiektywnym sposobem
traktowania ludzi przez Geremka. Z tym, co kiedys tak szczerze przyznal
Kuron w rozmowie z Kaczynskim: (...) Ty siê nie dziw, ze Geremek jest czesto
przeciwko roznym przedsiewzieciom. On je ocenia w zaleznosci od tego, czy
sam w tym uczestniczy i odgrywa czolowa role, czy nie. Jesli nie odgrywa, to
jest zle, jesli odgrywa, dobre. No, kazdy ma w sobie troche tego rodzaju
tendencji, ja oczywiscie tez, ale jednak jestem w stanie powiedziec o czyms
cos dobrego, mimo ze w tym nie uczestnicze, a Geremek nie (cyt. za: J.
Kaczynski: Czas na zmiany, Warszawa 1993, s. 35). Jaroslaw Kaczynski mowil o
Geremku, ze potrafil niejednokrotnie zrazac ludzi bez powodu, przy potwornej
ambicji i niesamowitym poczuciu wyzszosci ma przekonanie, ze inni ludzie
powinni dla niego pracowac, ze ta ich praca mu sie nalezy. Zupelnie nie
rozumial, ze ludzie maja wlasne ambicje i wlasne cele.

Interesujace opinie o Geremku zebrala dziennikarka postkomunistycznej
"Polityki" Janina Paradowska. Jeden z jej rozmowcow mowil na przyklad, ze
Geremek: (...) ma dar stwarzania konfliktow. Typ arystokraty. Nie slucha
ludzi, jezeli z gory zalozyl, ze nie maja mu nic do powiedzenia. Moim
zdaniem, jest to jego dramat i dramat wielu politykow z jego obozu (...).
Inny rozmowca Paradowskiej, skadinad admirator Geremka i jeden z jego
bliskich wspolpracowników przyznawal: (...) Ma jednak wady, ktore wspolprace
z nim czynia trudna. Nieslusznie sprawia wrazenie, ze manipuluje. Bierze sie
to stad, ze w swych poczynaniach za malo uwzglednia tzw. czynnik ludzki.
Uwaza np., ze je¿eli jakas sprawa nie stanowi przeslanki do podjecia
konkretnej decyzji, nie warto o niej informowac innych. Przekazuje tylko to,
co niezbedne. Tym samym buduje wlasna pozycje, ograniczajac innym dostep do
informacji (...).

Sam Geremek przyznawal (Rok 1989, op.cit., s. 323), ze w czasie, gdy
kierowal Obywatelskim Klubem Parlamentarnym: mielismy ustawiczny bunt sali
przeciw kierownictwu Klubu, ktore podejrzewano o stronniczosc. Nie widzi w
tym jednak zadnej swojej winy, a tylko to, ze w Klubie by³a znaczna grupa
powodowana ambicjami i na kazda sytuacje - nie realizujaca tych ambicji -
reagujaca frustracja (tamze, s. 319). A wiec zawsze winnymi byli inni!

Geremek klamliwy

Jest prawdziwym mistrzem klamstwa i dezinformacji. Gdyby byl sredniowiecznym
wladca na pewno przeszedlby do historii z przydomkiem "Klamliwy". Warto
przypomniec kilka bardzo charakterystycznych przykladow zafalszowywania
wlasnej roli przez Geremka w przeprowadzonym z nim wywiadzie-rzece Geremek
opowiada. Zakowski pyta. Rok 1989 (Warszawa 1990 r.). Publikacja ta moglaby
miec z powodzeniem podtytul: "Ksiazka zafalszowan i przemilczen".
Porownajmy, jak Geremek przedstawia w tym wywiadzie-rzece swoje rzekome
poglady z przeszlosci (nazwijmy je Geremkowska Fikcja) i tak, jak one
wygladaly w rzeczywistosci.

(Prawda o Geremku)
- Geremkowska Fikcja - s. 302 wywiadu-rzeki (z okresu drugiej polowy 1989
r.): (...) Z mojego punktu widzenia obumieranie Partii bylo scenariuszem
najlepszym (...).
- Prawda o Geremku - W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 28-29 pazdziernika
1989 r. Geremek powiedzial: (...) Bez wzgledu na to w jakiej sytuacji
znajdzie sie Partia, "Solidarnosc" jest zainteresowana tym, by PZPR nie
zniknela z areny politycznej (...).
- Geremkowska Fikcja. Na s. 236 wywiadu Geremek zaprzecza twierdzeniom o
planach koalicyjnych rozmow z PZPR: nie slyszalem, zeby ktokolwiek z moich
przyjaciol rozwazal taka mozliwosc (...).
- Prawda o Geremku - W cytowanym juz wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 28-29
pazdziernika 1989 r. Geremek powiedzial, ze nie wyklucza w przyszlosci
sojuszu z reformatorskim skrzydlem PZPR. Co sie zas tyczy przyjaciol
politycznych B. Geremka, to przytocze chocby opinie Jacka Kuronia z
"Polityki" (nr z 39 lipca 1989 r.): (...) Nastawiajac sie na radykalne
przemiany, stawiamy na wspolprace z proreformatorskim skrzydlem PZPR, bez
tej partii inni uczestnicy koalicji nie maja praktycznego znaczenia (...).
Dodajmy, ze "Tygodnik Solidarnosc Rolników" z 17 wrzesnia 1989 roku
przytoczyl znamienna wypowiedz Z. Bujaka, pupila Geremka i Michnika, na
posiedzeniu KW NSZZ "Solidarnosc". Bujak, wowczas szef RKW Mazowsze,
wystapil z bardzo ostra krytyka decyzji Walesy o stworzeniu koalicji z ZSL i
SD. I ujawnil, ze opozycyjna lewica byla bliska zrealizowania
konkurencyjnego projektu rzadowej koalicji z obozem "reformatorskim" w PZPR.

Warto przypomniec równiez sposob, w jaki Geremek, broniac pozycji starej
PZPR-owskiej nomenklatury skomentowal w wywiadzie dla "Tygodnika
Kulturalnego" z 28 pazdziernika 1989 r. fakt piastowania ogromnej czesci, bo
prawie miliona stanowisk kierowniczych przez ludzi z PZPR. Odpowiadajac na
pytanie redaktorki z "Tygodnika Kulturalnego", czy te stanowiska maja nadal
pozostac w rekach PZPR? - Geremek stwierdzil: (...) Czystek nie powinno byc,
bo jest to praktyka starego systemu, natomiast musi byc stosowane kryterium
kompetencji. Sadze, ze w ramach tego miliona stanowisk ogromna czesc
(podkreslenie - J.R.N.) stanowia ludzie kompetentni, ktorzy potrafia dzialac
skutecznie, a reszta - musi przestac sprawowac swoje funkcje...
Rzeczywiscie, ogromna czesc tych ludzi dzialala nader skutecznie (vide
katastrofa gospodarcza, w jakiej znajdowala sie wowczas Polska).

Mistrz mimikry

Geremek nalezy niewatpliwie do godnych nastepcow wielkich faryzeuszy w
historii. Wprost znakomicie wyspecjalizowal sie w maskowaniu pogladow i
mimikrze. Dobrotliwe miny, pelne kaznodziejskiego namaszczenia i
"zatroskania" o rodakow, glos ukrywa niemale stezenie jadu, z jakim czai sie
na swych oponentow. Na ogol umie bardzo dobrze ukrywac te swoje mniej
nobliwe uczucia. Z rzadka tylko zawodzily go nerwy, tak jak w telewizyjnych
"Interpelacjach" czy na konferencji komitetow obywatelskich w styczniu 1990
r. Warto tu przypomniec owczesny, dosc niefortunny dla Geremka epizod,
notabene opisany przez jego wielbiciela - Jaroslawa Kurskiego z "Gazety
Wyborczej": (...) W bezposrednim starciu z Kaczynskim profesora troche
zawiodly nerwy. Przewodniczyl spotkaniu, pelnil wiec funkcje porzadkowe.
Mowcom nie limitowano czasu, ale obowiazkiem profesora bylo konczyc
przewlekajece sie wypowiedzi uderzeniem lyzeczki w szklanke. Kaczynski nie
zdazyl jeszcze dobrze zaczaa, gdy juz rozlegl sie brzek. Czesc sali
zareagowala smiechem (...) (J. Kurski: Wodz, Warszawa 1991, s. 50).

Dzialal zawsze skrajnie instrumentalnie. Najchetniej wykorzystywal jako
narzedzie trzeciorzednych politykow, pozbawionych jakichkolwiek szerszych
wlasnych koncepcji. Stawali sie oni tym dogodniejszymi instrumentami w grze
Geremka, pomimo ze zdawal sobie dobrze sprawe z ich malej wartosci czy
wlasnie dlatego. Przykladowo, bardzo skutecznie wykorzystywal dla swych
celow w parlamencie, a pozniej w Unii Wolnosci, grupe gdanskich liberalow na
czele z Bieleckim, Tuskiem i Lewandowskim, mimo ze w swoim czasie byl
autorem jednej z najzlosliwszych opinii na ich temat: (...) Zwolennicy
przyspieszenia zapowiedzieli radykalne przewietrzenie Warszawy, tymczasem
przewietrzyl sie raczej Gdansk (...) (cyt. za: T. Toranska w rozmowie z J.K.
Bieleckim, "My", Warszawa 1994, s. 37).

Ukryty marksista

Wystepujac przed szersza opinia w Polsce, Geremek po 1989 roku zawsze
starannie staral siê ukrywac swe przywiazanie do idei socjalistycznych i
marksistowskich. Raz doszlo do wrecz groteskowej sytuacji w telewizyjnych
"Interpelacjach", gdy Czeslaw Bielecki dlugi czas na prozno probowal zmusic
Geremka do puszczenia pary, czy jest za ustrojem socjalistycznym, czy
kapitalistycznym. Profesor jak mogl wymigiwal sie od jasnej odpowiedzi,
kluczyl, kluczyl, mowil o stosunku do demokracji parlamentarnej, wladzy
wykonawczej, na jakikolwiek temat, byle tylko nie trzeba bylo sie
opowiedziec. A Bielecki dalej z uporem powtarzal to samo pytanie za kazdym
razem, gdy Geremek uchylal sie od odpowiedzi. Az prowadzacy audycje zmienil
temat.

Duzo bardziej wylewny jest za to Geremek na Zachodzie, gdy moze przedstawiac
swoje prawdzie "ja" bez obawy zdekonspirowania sie przed polska opinia
publiczna. Oto np. w tekscie cytowanym przez "World Press Review" w kwietniu
1994 r. (s. 51-52), Geremek zapewnial, ze upadek marksizmu, jako doktryny
politycznej nie oznacza porazki marksistowskiej inspiracji i twierdzil: Jest
paradoksem, ze analiza marksistowska zniszczyla komunizm (por. szerzej M.J.
Chodakiewicz: Ciemnogrod? O prawicy i lewicy, Warszawa 1996 r., s. 260-261).

Dwulicowosc wobec Kosciola

Geremkowska obluda i dwulicowosc szczegolnie wyraznie odzwierciedlaja sie w
jego stosunku do Koscola katolickiego. W swoim czasie jako zaangazowany
marksista-leninista Geremek wchodzil w sklad redakcji pisma ateistow i
wolnomyslicieli "Argumenty". Fakt ten, "dziwnie" przemilczany w swym
biogramie dla Kto jest kim w Polsce przez Geremka, przypomnial Michnik w
Miedzy Panem i Plebanem (op.cit., s. 34). Pozniej ten sam Geremek, kiedy
zalezalo mu na obronie i pomocy ze strony Kosciola, okazywal wobec niego
bezgraniczna atencje. Jak to przyznawal najwiekszy admirator Geremka
Michnik: (...) Nawet moj przyjaciel Bronek Geremek spedzil pare lat jakby na
kolanach. Nie mozna bylo wyciagnac z niego jednego krytycznego slowa na
temat czegokolwiek w polskim Kosciele (...) (Miedzy Panem..., op.cit., s.
492).

16 listopada 1983 r. Geremek akcentowal w wywiadzie dla dziennika "La
Croix": (...) Mowie jako historyk: jest to najwieksza epoka Kosciola
katolickiego. Jest ona mocna w pelnym tego slowa znaczeniu. Kosciol
utozsamia sie i jest utozsamiany z calym Narodem. Te ostatnie trzy lata
wykazaly nieslychane mozliwosci Kosciola (...). 10 lat pozniej ten sam
Geremek, gdy juz nie potrzebowal oslony Kosciola katolickiego, wystapil z
jego ostra krytyka w programie Arte w telewizji francuskiej (9 kwietnia
1993). Teraz nagle oskarzal Kosciol o to, ze miesza sie do polityki, gdyz
broni zycia nienarodzonych. Zarzucal tez Kosciolowi, ze dziala szkodliwie,
bo pewne kategorie ludzi wyklucza poza nawias (wyjasnil, ze chodzilo mu o
Laski pod Warszawa, gdzie katolicy sprzeciwili sie stworzeniu domu dla
chorych na AIDS). Polemizujac z tymi stwierdzeniami Geremka ks. Kiedrowski
zarzucil mu, ze przemilczal fakt, ze pod opieka Kosciola znajduje sie dom
dla chorych na AIDS pod Warszawa, i to, ze "nie zauwazyl" zdjecia, które
obieglo swiat caly: Papieza tulacego dziecko zarazone ta choroba (por. "Glos
Katolicki", Paryz, 4-11 lipca 1993 r.).

Dzisiaj Geremek duzo chetniej krytykuje Kosciol katolicki za granica, gdy
jest przekonany, ze nie wywola to reakcji przeciwko niemu, i moze pójsc
bezkarnie "na calosc". I tak na przyklad w wypowiedzi dla irlandzkiej
dziennikarki Jacqueline Hayden, autorki ksiazki Poles Apart, Solidarity and
the New Poland Geremek stwierdzil miedzy innymi: (...) Sadze, ze Kosciol
wpadl w triumfalizm i posuwa sie za daleko w zadaniach (...). Kobiety sa
przerazone sytuacja w kwestii aborcji. Obecnie panuje w polskich szpitalach
terror w tym wzgledzie i kobiety wedruja na Ukraine lub do podobnych miejsc
w celu aborcji (...). Byc moze konkordat jest bledem. Zostal zawarty w
czasie kampanii wyborczej. Nie rozumiem dlaczego (...). Nieporozumienie w
sprawie konkordatu wplynelo na wynik wyborow i to byl nasz blad (...) (cyt.
za: "Niedziela", 9 czerwca 1995 r.).

Szczegolnie znamienna byla ta geremkowska krytyka konkordatu z Kosciolem na
uzytek zagranicznej dziennikarki. W sytuacji, gdy ten sam Geremek na uzytek
opinii publicznej w Kraju przedstawial sie jako zdecydowany zwolennik
konkordatu i parokrotnie w wystapieniach sejmowych (1 lipca 1994 r. i 16
lutego 1995 r.) krytykowal wiekszosc poslow Sejmu za opoznianie ratyfikacji
konkordatu, pietnujac to jako szkodliwe dla polskiej racji stanu.

Ktore z wypowiedzi Geremka wyrazaly jego prawdziwe intencje: za konkordatem
czy przeciw niemu?

Dekomunizacja, to "totalitaryzm"

Juz w sejmie kontraktowym "odpowiednio" sterowany przez Geremka
parlamentarny klub Unii Demokratycznej czesto glosowal w identyczny sposob,
jak postkomunisci. Polemizujac z uwagami na ten temat, Geremek powiedzial w
telewizyjnych "Wiadomosciach" z 19 lipca 1991 r., iz nieprawda jest jakoby
Unia Demokratyczna glosowala, tak jak komunisci. Natomiast problemem Unii
jest fakt, iz komunisci glosuja tak, jak Unia (cyt. za "Tygodnikiem
Solidarnosc" z 19 lipca 1991 r.). Prawdziwie lustrzanym odbiciem wzajemnych
podobienstw byly wypowiedzi Geremka i Kwasniewskiego zarliwie pietnujace
dekomunizacje na lamach czasopisma "Paragraf" z 28 sierpnia 1992 r.

Obaj byli towarzysze ostrzegali, ze uchwalenie ustaw dekomunizacyjnych
spotka sie z zaskarzeniem do Trybunalu Konstytucyjnego i odpowiednich
instytucji miedzynarodowych. Atakujac pomysl dekomunizacji, Geremek
akcentowal z wielka werwa: Nie dajmy sie porwac nienawisci i glupocie. I
ostrzegal przed kampania polowan na czarownice, gwalcaca zasady panstwa
prawnego. Prawdziwie z grubej rury wystrzelil w wywiadzie dla
postkomunistycznej "Polityki" z 24 kwietnia 1993 r., alarmujac: (...)
Polityka dekomunizacji, co potwierdzaja takze doswiadczenia innych panstw
naszego regionu, powoduje krzywde ludzka, rozrost fanatyzmu, irracjonalnosc
zachowan politycznych, spirale zemsty i nienawisci, powstaje wiec sytuacja,
w ktorej pierwszy lepszy moze siegnac po wladze. Pod haslem zwalczania
komunistycznej przeszlosci moze byc zniszczone wszystko, co osiagnelismy w
przebudowie panstwa. Za monete, o nazwie dekomunizacja, nie mozna kupic
niczego wartosciowego. Dlatego jestem przeciw takiej transakcji (...).

Wczesniej w "Gazecie Wyborczej" z 24 pazdziernika 1991 r. twierdzil: (...)
Obawiam sie i u nas takiego porzadku dekomunizacyjnego, ktory prowadzilby do
porzadku totalitarnego (...). I z cala dezynwoltura glosil, ze w
Czechoslowacji problemy tworzy sprawa tzw. dekomunizacji. Dzis nie ulega
watpliwosci, ze wlasnie ustawa o dekomunizacji w Czechoslowacji ogromnie
oslabila tamtejszych postkomunistow, zwlaszcza dzieki postanowieniu
uniemozliwiajacemu kandydowanie do parlamentu i zajmowanie znaczacych
stanowisk przez bylych funkcjonariuszy partyjnych, od sekretarzy powiatowych
wzwyz. Dzieki niej na wiele lat odsunieto na bok czeskich Kwasniewskich,
Millerow, Oleksych. U nas ich szansa powrotu do wladzy postala w duzej
mierze dzieki wytrwalym sprzeciwom Geremka et consortes przeciw
dekomunizacji.

Precz z lustracja

W parze z wrogoscia do dekomunizacji szla u Geremka wyrazna, nieukrywana
niechec do lustracji. Wszystkich zaskoczyl skrajnie emocjonalna nerwowa
reakcja na pierwsze publiczne podjecie tej sprawy przez prezesa PSL Romana
Bartoszcze. W wystapieniu 7 kwietnia 1990 r. Bartoszcze ostrzegl, ze
niszczenie komunistycznych archiwow ma na celu zatarcie dowodow, kto
poprzednio wspolpracowal z bezpieka. I wtedy - jak wspominal Bartoszcze -
Geremek zerwal sie z miejsca, poczerwienial na twarzy, krzyczal cos, co
trudno bylo zrozumiec. Zupelnie nie ten zrownowazony Geremek (por. P.
Baczek, op.cit.). W odniesieniu do samego Geremka w kontekscie lustracji
Piotr Baczek przypomnial, powolujac sie na "Gazete Polska" z czerwca 1993
r., ze minister Macierewicz, na kilka godzin przed przekazaniem swojej listy
Konwentowi Seniorow, wykreslil z niej nazwisko Geremka.

Pakt centrolewicowy

Mijaly lata, a Geremek konsekwentnie zywil nadzieje na dojscie do realizacji
jego cichego, ulubionego planu na powstanie "centrolewicowego paktu" miedzy
Unia Demokratyczna a postkomunistycznymi "reformatorami" z SLD. Z nim,
oczywiscie, jako premierem tego typu rzadu koalicyjnego. Jeszcze 27 marca
1993 r., na dwa miesiace przed obaleniem rzadu Suchockiej w sejmowym
glosowaniu i rozwiazaniem parlamentu, Geremek publicznie oswiadczyl, ze
widzi mozliwosci madrego kontraktu z rozsadna czescia SLD, ktora poprze
reformy. Pazdziernikowe wybory 1993 r. kolejny raz zniweczyly nadzieje
Geremka. UD uzyskala zbyt slabe wyniki w porownaniu z postkomunistami, aby
moc wejsc w koalicje z nimi jako naprawde liczacy sie partner. Postkomunisci
na otarcie lez zostawili Geremkowi jednak przewodnictwo sejmowej komisji
spraw zagranicznych. Kwasniewski zarzadzil w swoim klubie dyscypline przy
glosowaniu w sprawie szefostwa komisji dla Geremka. Gdy poslowie SLD
zapytali go: Czy warto umierac za Geremka, Kwasniewski odpowiedzial: Warto
(por. "Gazeta Wyborcza" z 22 pazdziernika 1993 r.). Przepchanie Geremka w
Sejmie nie bylo latwe, bo PSL-owcy grozili, ze poparcie dla jego kandydatury
wywola kryzys w koalicji. Na pierwsza wiesc o mozliwosci utraty szefostwa
wplywowej komisji, Geremek doslownie "wyszedl z nerw" i zwolal konferencje
prasowa, na ktorej zarzucil PSL-owi zerwanie miedzyklubowych ustalen i
zachlannosc (!).

Pseudospecjalista od wszystkiego

Reklamowany w "rozowych" mediach jako niezwykly umysl, najwiekszy z geniuszy
politycznych, Geremek pokazal przez 8 lat przemian, jak wiele mozna
calkowicie spartolic. Okazalo sie to dlan tym latwiejsze, ze bedac
specjalista od bardzo waskiej specjalnosci - z historii sredniowiecza -
gorliwie pchal sie na kluczowe stanowiska wymagajace gruntownej znajomosci
przeroznych dziedzin od prawa po polityke miedzynarodowa. I bez wahania
podejmowal szkodliwe dla Polski decyzje w najroznorodniejszych waznych
sferach. Szczegolnie wiele szkod przynioslo sprawowane przez niego od lat
kierownictwo komisji spraw zagranicznych Sejmu. Odpowiada bezposrednio za
bardzo wiele fatalnych nominacji ambasadorskich, realizowanych wedlug
specjalnego klucza preferujacego roznych dyletantow, ale za to "Krolikow i
Znajomych Krolika". Odpowiada za fatalne w skutkach usypianie polskiej
opinii publicznej na temat rzekomego idyllicznego wrecz stanu polskiego
bezpieczenstwa w sytuacji miedzynarodowej. Zdumiewal wprost pewnoscia, z
jaka oswiadczal w wywiadzie dla "Wprost" z 9 stycznia 1994 r.: (...) Obecnie
nie sadze, by Polska w razie zagrozenia zewnetrznego mogla pozostac samotna.
Juz teraz istnieje taki uklad miedzynarodowy, w ktorym agresja przeciwko
Polsce sprawilaby, ze sojusznicy przyszliby nam z pomoca (...).

Nawet tak wyrozumialy dla "europejczykow" z udecji redaktor naczelny
paryskiej "Kultury", Jerzy Giedroyc, nie ukrywa swej bardzo negatywnej oceny
roli Geremka jako przewodniczacego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W
wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Giedroyc powiedzial wprost o profesorze
Geremku, iz jego wplyw na polityke zagraniczna Polski i obsady personalne
okazal sie fatalny (por. Zmiana warty, czyli jak to sie stalo, Warszawa 1995
r., s. 82).

Przypomnijmy malo chlubne dla Geremka przewodnictwo komisji konstytucyjnej
Sejmu w latach 1989-1991 (nieprzypadkowo swiadomie pominal wspomnienie o tym
przewodnictwie w zafalszowanym biogramie w Kto jest kim w Polsce). Jako
przewodniczacy tej komisji, Geremek byl bowiem najbardziej odpowiedzialny za
skrajne opoznienia w przygotowaniu ordynacji wyborczej i pierwszych wolnych
wyborow, a takze w opoznianiu przygotowania nowej demokratycznej
konstytucji.

Fatalne skutki dla Polski przynioslo wykorzystanie przez Geremka swej
czolowej pozycji w OKP dla przeforsowania planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza.
Bylo to prawdziwie nieszczesnym paradoksem naszej sytuacji, ze historyk
sredniowiecza zadecydowal o przeforsowaniu w Polsce tak waznego planu
gospodarczego bez przedyskutowania jakiejkolwiek alternatywy. Zrobil to
czlowiek, ktorego "poglebiona" wiedza o gospodarce ograniczala sie glownie
do swietnej znajomosci dochodow francuskich kurtyzan w wieku XIII czy XIV.

Nie wiadomo, jak potocza sie dalsze losy Geremka, przegranego wielkiego guru
lewicy. Juz dzis wiadomo jednak, ze przejdzie do historii jako swego rodzaju
prymus w szkole politycznego zalgania i hipokryzji.
PaPi
2006-01-18 09:19:29 UTC
Debilizm moherowcow.
206 KB na grupe newsowa.... Ehhhhhhh.

PaPi
Filozof
2006-01-18 09:22:20 UTC
Post by PaPi
Debilizm moherowcow.
206 KB na grupe newsowa.... Ehhhhhhh.
PaPi
Grupê dyskusyjn± sfilcowany deklu, materia³ ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Grigo
2006-01-18 10:09:08 UTC
Grupę dyskusyjną sfilcowany deklu, materiał ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Równie dobrze mogłeś zapodać do kosza na śmieci.

Komu się będzie chciało czytać tyle stron tekstu ?
Wystarczyłoby 3 zdania streszczenia i link.

Grigo
-----
rympal
2006-01-18 11:01:43 UTC
Post by Filozof
Grupê dyskusyjn± sfilcowany deklu, materia³ ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Równie dobrze mog³e¶ zapodaæ do kosza na ¶mieci.
Komu siê bêdzie chcia³o czytaæ tyle stron tekstu ?
Wystarczy³oby 3 zdania streszczenia i link.
jesli tak to ja uprzejmie proponuje by Gazeta Wyborcza zamieszczala linki do
PaPu i swoich informatorow!

rym
Filozof
2006-01-18 11:16:49 UTC
Post by rympal
Post by Filozof
Grupê dyskusyjn± sfilcowany deklu, materia³ ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Równie dobrze mog³e¶ zapodaæ do kosza na ¶mieci.
Komu siê bêdzie chcia³o czytaæ tyle stron tekstu ?
Wystarczy³oby 3 zdania streszczenia i link.
jesli tak to ja uprzejmie proponuje by Gazeta Wyborcza zamieszczala linki do
PaPu i swoich informatorow!
rym
Widzisz rym, st±d siê bierze sko³tunienie wiêkszo¶ci tego spo³eczeñstwa, ¿e
panuje zwyczaj polegaj±cy na podej¶ciu typu "Komu siê bêdzie chcia³o
czytaæ tyle stron tekstu ?" Jak kto¶ ma implant quasi-mózgowy zaprogramowany
tylko, by odbieraæ i nadawaæ sygna³y na poziomie znaków diakrytycznych, to
zrozumienie instrukcji obs³ugi odkurzacza jest dla takiego osobnika
czynno¶ci±
zbyt skomplikowan±.
Filozof
Grigo
2006-01-18 11:44:39 UTC
Post by rympal
Post by Grigo
Grupę dyskusyjną sfilcowany deklu, materiał ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Równie dobrze mogłeś zapodać do kosza na śmieci.
Komu się będzie chciało czytać tyle stron tekstu ?
Wystarczyłoby 3 zdania streszczenia i link.
jesli tak to ja uprzejmie proponuje by Gazeta Wyborcza zamieszczala linki do
PaPu i swoich informatorow!
Jeśli lubisz tego typu masochizm to podaj numer komórki a prześlę Ci
weekendowe wydanie GW sms-em.

Grigo
-----
Grigo
2006-01-18 11:49:05 UTC
Jak ktoś ma implant quasi-mózgowy zaprogramowany
tylko, by odbierać i nadawać sygnały na poziomie znaków diakrytycznych, to
zrozumienie instrukcji obsługi odkurzacza jest dla takiego osobnika
czynnością
zbyt skomplikowaną.
Trafna uwaga.
Z tego względu nie polecam ci czytania instrukcji obsługi usenetu.

Grigo
-----
rympal
2006-01-18 11:51:01 UTC
Post by rympal
Post by Filozof
Grupê dyskusyjn± sfilcowany deklu, materia³ ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Równie dobrze mog³e¶ zapodaæ do kosza na ¶mieci.
Komu siê bêdzie chcia³o czytaæ tyle stron tekstu ?
Wystarczy³oby 3 zdania streszczenia i link.
jesli tak to ja uprzejmie proponuje by Gazeta Wyborcza zamieszczala linki
do PaPu i swoich informatorow!
Je¶li lubisz tego typu masochizm to podaj numer komórki a prze¶lê Ci
weekendowe wydanie GW sms-em.
od lat nie uzywam komorki - zle wplywa na szare KOMORKI
i nie lubie smyczy....

Juz kiedys wyjasnialem i zachecalem do zamieszczania tu calych tekstow
bo to forum jest archiwizowane na wielu serwerach i teksty tak latwo nie
zgina jak ze strony www.
Jak ktos nie chce dlugich tekstow czytac - nie musi przeciez.

rym
rympal
2006-01-18 11:52:29 UTC
Post by Grigo
Post by Filozof
Jak kto¶ ma implant quasi-mózgowy zaprogramowany
tylko, by odbieraæ i nadawaæ sygna³y na poziomie znaków diakrytycznych, to
zrozumienie instrukcji obs³ugi odkurzacza jest dla takiego osobnika
czynno¶ci±
zbyt skomplikowan±.
Trafna uwaga.
Z tego wzglêdu nie polecam ci czytania instrukcji obs³ugi usenetu.
ta instrukcja byla pisana cale lata temu i niewiele ma wspolnego z
dzisiejszym internetem

rym
jedrus
2006-01-18 12:00:17 UTC
Grupę dyskusyjną sfilcowany deklu, materiał ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Oj, widze ze droselkappa tandendie blindowana i strasznie co poniektorym
riksztosuje:-))
--
jedrus
ICQ UIN: 29696116 To co napisalem to MOJE zdanie, co wcale nie oznacza
ze nie mozesz miec wlasnego. Zakazane slowo na styczen, -SPRAWDZAM
Filozof
2006-01-18 12:49:52 UTC
Post by rympal
Post by Filozof
Grupê dyskusyjn± sfilcowany deklu, materia³ ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Równie dobrze mog³e¶ zapodaæ do kosza na ¶mieci.
Komu siê bêdzie chcia³o czytaæ tyle stron tekstu ?
Wystarczy³oby 3 zdania streszczenia i link.
jesli tak to ja uprzejmie proponuje by Gazeta Wyborcza zamieszczala linki do
PaPu i swoich informatorow!
Je¶li lubisz tego typu masochizm to podaj numer komórki a prze¶lê Ci
weekendowe wydanie GW sms-em.
Grigo
Filc pewnie jak ma jak±¶ encyklopediê, to zapozna³ siê tylko ze stron±
tytu³ow± i stopk± redakcyjn± na koñcu. To po co filc ma encyklopediê?
Filozof
2006-01-18 12:50:52 UTC
Post by rympal
Post by Grigo
Post by Filozof
Jak kto¶ ma implant quasi-mózgowy zaprogramowany
tylko, by odbieraæ i nadawaæ sygna³y na poziomie znaków diakrytycznych, to
zrozumienie instrukcji obs³ugi odkurzacza jest dla takiego osobnika
czynno¶ci±
zbyt skomplikowan±.
Trafna uwaga.
Z tego wzglêdu nie polecam ci czytania instrukcji obs³ugi usenetu.
ta instrukcja byla pisana cale lata temu i niewiele ma wspolnego z
dzisiejszym internetem
rym
Rym, ale przecie¿ filc jest jeszcze na etapie abakusa. Wiêc, to dla filca
zbyt skomplikowane.
Filozof
2006-01-18 12:51:45 UTC
Post by jedrus
Post by Filozof
Grupê dyskusyjn± sfilcowany deklu, materia³ ciemniaku masz zapodany. Teraz
odrób lekcje.
Oj, widze ze droselkappa tandendie blindowana i strasznie co poniektorym
riksztosuje:-))
£o matko i córko, ale Aksamitny filc grypsuje. To teraz rozumiem dlaczego
Kaszub mia³ 80 proc. poparcia pudlarzy.
jedrus
2006-01-18 13:05:22 UTC
Ło matko i córko, ale Aksamitny filc grypsuje. To teraz rozumiem dlaczego
Kaszub miał 80 proc. poparcia pudlarzy.
Hehehe strasznie rozbawilo mnie to "grupsuje":-))

Niech ci bedzie, bo wzielo sie to dlatego ze:

W łazience co się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do
przeciągłego wycia, woda kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych
środków zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w
otwór, ustna perswazja etc.) - sprowadziłem hudraulika. Hudraulik był
chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na ostrym nosie.
Patrzył spode łba wielkimi niebieskimi oczyma, jakimś załzawionym
wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony,
stuknął młotkiem w rurę i powiedział: - Ferszlus trzeba roztrajbować.
Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i
zapytałem: - A dlaczego?
Hydraulik był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu
zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i
rzekł: - Bo droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje.
- Aha, - powiedziałem - rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim
czasie solidnie zablindowana, nie ryksztosowała by teraz i
roztrajbowanie ferszlusu byłoby zbyteczne?
- Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby
tender udychtować. Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową
i stwierdziłem: - Nawet słychać.
Hydraulik spojrzał doć zdumiony: - Co słychać?
- Słychać, że tender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan
mu da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie
zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie
ferszlus będzie roztrajbowany.
I zmierzyłem hydraulika zimnem, bezczelnym spojrzeniem. Moja fachowa
wymowa oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanymi poraz pierwszy w
życiu terminami, zbiła z tropu ascetycznego hydraulika. Poczuł, że musi
mi czymś zaimponować. - Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A
kosztować będzie reperacja - wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem
ceny - kosztować będzie... 70 złotych.
- To niedużo, - odrzekłem spokojnie - myślałem, że co najmniej dwa razy
tyle. Co się za tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan
miał fatygować się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
Hydraulik był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedział:
- Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel kryptować? Żeby
trychter był na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we
flanszy culajtungu nie ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
- No wie pan, - zawołałem, rozkładając ręce - czegoś podobnego nie
spodziewałem się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest
zrobiony na szoner? Ha, ha, ha! Pusty miech mnie bierze! Gdzież on na
litość Boga jest krajcowany?
- Jak to, gdzie? - warknął hydraulik - Przecież ma kajlę na uberlaufie!
Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
- Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na uberlaufie jest kajla. W takim
razie zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter
rzeczywiście robiony był na szoner, nie za krajcowany, i bez holajzy w
żaden sposób nie udałoby się zakryptować lochbajtel w celu udychtowania
pufra i dania mu szprajcy przez lochowanie tendra, aby roztrajbować
ferszlus, który źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i
teraz ryksztosuje.

Wszelkie Prawa Zastrzeżone:-))))))))
--
jedrus
ICQ UIN: 29696116 To co napisalem to MOJE zdanie, co wcale nie oznacza
ze nie mozesz miec wlasnego. Zakazane slowo na styczen, -SPRAWDZAM
Grigo
2006-01-18 13:43:31 UTC
Filc pewnie jak ma jakąś encyklopedię, to zapoznał się tylko ze stroną
tytułową i stopką redakcyjną na końcu. To po co filc ma encyklopedię?
Zapytaj go. To Twoje drugie ego ?
Filc i Filozof to schiza jakaś.

Grigo
-----